światosław / tales from the world

Posts tagged:

civilization

health decay / degeneracja

August 6th, 2016

 

 

 

(…) Może jednak uda się wciąż uratować teorię niepokoju – a co z chorobą? Kiedy pytam moich studentów o najbardziej wartościowe osiągnięcie współczesnej technologii,  niezmiennie wskazują na medycynę, która, jak twierdzą, dała nam poziom zdrowia, bezpieczeństwa i długowieczności bez precedensu w historii. Taki pogląd jednakże nie docenia mocy i wyrafinowania tradycyjnej medycyny roślinnej w leczeniu ran i chorób, powszechnej w tamtych czasach. Musi także poradzić sobie z obserwacjami Westona Price, amerykańskiego dentysty żyjącego na początku dwudziestego wieku. Price był ciekawy przyczyn pogorszenia stanu uzębienia jakie dostrzegł w ciągu dekad swojej praktyki, i wysnuł hipotezę, iż szybki wzrost występowania przypadków obumierania zębów, nieprawidłowego uzębienia,  i szeregu innych, wcześniej rzadkich chorób niedentystycznych ma coś wspólnego z naszą dietą. Porzucił swoją praktykę i spędził wiele lat podrózując do odległych zakątków ziemi, gdzie ludzie wciąż żyli bez “nowoczesnej” żywności. Nie wszystkie społeczności jakie odwiedził żyły w epoce kamienia, ale były według naszych standardów prymitywne. Trafił do odległych, dostępnych tylko na mule wiosek w Szwajcarii, żył z Masajami w Afryce, Inuitami na Alasce, aborygenami w Australii, Polinezyjczykami na Pacyfiku. We wszystkich tych miejscach nie znalazł prawie przypadków próchnicy, nadwagi, chorób serca, raka. Zamiast tego zaobserwował wspaniałą kondycję fizyczną, łatwe porody,  szerokie szczęki ze wszystkimi 32 zębami. Diety były różne w różnych miejscach, ale miały pewne cechy wspólne.  Ludzie jedli bardzo mało rafinowanych węglowodanów, dużo żywego, sfermentowanego jedzenia, i konkretne ilości tłuszczu i mięsa z organów.  Ilość przyjmowanych witamin była wielokrotnie wyższa niż obecna norma.

 

Charles Eisenstein, “Ascent of Humanity” ( 2007)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

“Na poziomie jednostki, teoria niepokoju próbuje wyjaśnić nudę następująco: nie możemy sobie pozwolić na to, aby po prostu siedzieć i nic nie robić. Jeżeli życie to zawody o to, kto przetrwa, wówczas nasze geny powinny zmuszać nas do wykorzystywania jak najlepiej każdego momentu, w celu zwiększenia naszych szans przetrwania i reprodukcji. Siedzenie i nie robienie niczego jest sprzeczne z naszym genetycznym zaprogramowaniem, które jest przyczyną naszego poczucia dyskomfortu, zmuszającego do zrobienia czegoś produktywnego. Tak z pewnością czuje się wiele ludzi poczas pustych momentów czy celowych eksperymentów z medytacją : kipiący niepokój, który mówi : “powinienem teraz Coś robić”. Ten kulturowy nawyk jest tak silny, iż nawet duchowe praktyki takie jak medytacja czy modlitwa są łatwo zamieniane w kolejne zadanie do wykonania, chwilę zainwestowane w kampanię ulepszania życia.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

“Przyjrzyjmy się poniższemu opisowi podejścia do pracy w grupie południowoamerykańskich łowców-zbieraczy :

 

‘Yamana nie są zdolni do ciągłego, codziennego znoju, co bardzo martwi europejskich farmerów i pracodawców, u których są często zatrudnieni. Ich praca jest bardziej serią startów i ataków, i podczas tych okazjonalnych wysiłków są w stanie wykrzesać znaczącą energię, przez pewien okres czasu. Potem jednakże ujawniają pragnienie niejasno długiego okresu odpoczynku, podczas którego wylegują się nic nie robiąc, bez oznak wielkiego zmęczenia… Jest oczywistym, iż powtarzająca się nieregularność tego rodzaju wpędza europejskiego pracodawcę w desperację, ale Indianin nic z tym nie może zrobić. Taka jego natura.’

 

Rasistowski wydźwięk tej wypowiedzi może być łatwo złagodzony przez skonfrontowanie się z pojawiającym się podejrzeniem, iż taka jest też i nasza natura. “Ich praca to seria startów i ataków…” Czy to nie opisuje także dziecka?  Czytelniku, czy czasem czujesz pragnienie “odpoczynku”, nawet gdy tak naprawdę nie jesteś zmęczony? To, że nasze obecne zachowania stoją w sprzeczności z “naturalnym charakterem”, to jedynie dowód potęg naszej akulturacji. Zostaliśmy przekonani, że nie możemy pozwolić sobie na takie życie, więc tresujemy samych siebie i nasze dzieci by przełamać ich “naturalny charakter” i zmusić  do ciężkiej pracy. Tak jak technologia chce ulepszyć naturę, tak też kultura próbuje udoskonalić ludzką naturę.”

 

[ Charles Eisenstein,  "Ascent of Humanity" ( 2007 ) ]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Paul Shepard: Nature and Madness (1982)

 

(…) The food-producing societies that succeeded the hunter-gatherers attempted to make virtue of defect by intensifying the cultural proscriptions on what was to be eaten in a world where, for most people, there were fewer choices than their archaic ancestors enjoyed. And how was this tightening of the belt and expanded contempt achieved? It was built into the older child and adolescent. It could be frozen at that level as part of a more general developmental check. It may have been inevitable in the shift from totemic to caste thought about animals, corresponding to the change from hunting to farming, in which wild animals ceased to be used as metaphors central to personal identity(…)

The growth of self-identity requires coming to terms with the wild and uncontrollable within. Normally the child identifies frightening feelings and ideas with specific external objects. The sensed limitations of such objects aid his attempts to control his fears. As the natural containers for these projected feelings receded with the wilderness, a lack of substitutes may have left the child less able to cope and thus more dependent, his development impaired.

 

Produkujące swe jedzenie społeczeństwa, które nastąpiły po łowiecko-zbierackich, podjęły próbę uczynienia cnoty z wady [ ograniczonej w porównaniu do wcześniej palety dostępnych pokarmów ] poprzez zintensyfikowanie kulturowych zakazów tego, co może być jedzone w świecie, w którym dla większości ludzi, było mniej opcji niż dysponowali nimi ich archaiczni przodkowie. A jak to zaciskanie pasa i zwiększona pogarda zostały osiągnięte? Poprzez wbudowanie ich w starsze dzieci i nastolatków. Mogło zostać to zamrożone na tym etapie jako część bardziej ogólnej kontroli rozwoju. Było to zapewne nieuniknione podczas przejścia od totemicznego do kastowego myślenia o zwierzętach, powiązanego z przejściem od myślistwa do rolnictwa, w którym zwierzęta przestawały być metaforami centralnymi dla osobistego rozwoju.

Rozwój własnej tożsamości i autoidentyfikacji wymaga pogodzenia się z tym co dzikie i niekontrolowane wewnątrz. Zwykle dziecko identyfikuje przerażające uczucia i idea ze specyficznymi obiektami na zewnątrz. Wyczuwane ograniczenia takich obiektów wspomagają je w próbach kontrolowania tych strachów. Kiedy jednak naturalne naczynia na te projektowane uczucia zanikają wraz z dzikimi obszarami, brak substytutów może powodować iż dziecko jest mniej zdolne do poradzenia sobie, a tym samym bardziej zależne a jego rozwój upośledzony.

 

 

 

 

 

 

Perhaps there was no more dramatic change in the transition from hunting-gathering to farming than in the kind and number of possessions. Among archaic people who use no beasts of burden, true possessions are few and small. What objects are owned are divided between those privately held and those in which there is a joint interest. Among the latter, such as religious objects or the carcass of a game animal, the individual shares obligations as well as benefits, but in neither case does he accumulate or seem to feel impoverished. The wariness of gifts and the lack of accumulation found in these people are not due to nomadism, for the desire would still be evident. Nor can these characteristics be explained away as a culturally conditioned materialism, as that would beg the question.

 

 

Być może trudno o bardziej dramatyczną odmianę podczas przejścia od kultur zbieracko-łowieckich do rolniczych niż ta, co do rodzaju i ilości posiadanych dóbr. Wśród ludów pierwotnych, które nie używają zwierząt jucznych, posiadane przedmioty są nieliczne i niewielkie. Istniejące obiekty własności dzielą się na te prywatne i te, którymi zainteresowana jest społeczność. Co do tych drugich, takich jak obiekty czci religijnej czy trupy łownej zwierzyny, jednostka dzieli zarówno obowiązki jak i korzyści, ale w żadnym z wypadków nie akumuluje ani nie wydaje się czuć biedy. Ostrożność co do prezentów i brak akumulacji jaki widzimy u tych ludów nie są związane z nomadyzmem, bo wówczas dalej widać byłoby żądze. Nie można też tych cech wyjaśnić kulturowo uwarunkowanym materializmem.

 

 

 

 

 

 

This absence of wanting belongings seems more likely to be part of a psychological dimension of human life and its modification in civilization. “Belongings” is an interesting word, referring to membership and therefore to parts of a whole. If that whole is Me, then perhaps the acquisition of mostly man-made objects can contribute in some way to my identity a way that may compensate for some earlier means lost when people became sedentary and their world mostly man-made landscapes. Or, if objects fail to fully suffice, we want more and more, as we crave more of a pain-killing drug. In short, what is it about the domesticated civilized world that alters the concept of self so that it is enhanced by property?

 

 

Brak pożądania własności wydaje się raczej być częścią psychologicznego aspektu ludzkiego życia i jego modyfikacji w cywilizacji. “Własność” to ciekawe słowo, odnoszące się do kwestii tożsamości, granic między sobą a światem, części całości. Jeżeli ta całość to Ja, to być może zdobywanie głównie zrobionych przez człowieka obiektów może w jakiś sposób wspierać moją tożsamości, w sposób jaki kompensuje wcześniej posiadane i stracone środki, kiedy ludzie osiadli i ich świat ograniczył się głównie do własną ręką zbudowanego krajobrazu. A jeżeli te obiekty przestają w pełni wystarczać, chcemy więcej i więcej, tak jak więcej pożąda się zabijającego ból narkotyku. W skrócie, co jest takiego w udomowionym, cywilizowanym świecie, co zmienia koncept JA, że musi być wzbogacane posiadaniem?

 

 

 

 

 

 

 

My self is to some extent made by me, at least insofar as I seem to gain control over it. A wilderness environment is, on the contrary, mostly given. For the hunter-forager, this Me in a non-Me world is the most penetrating and powerful realization in life. The mature person in such a culture is not concerned with blunting that dreadful reality but with establishing lines of connectedness or relationship. Formal culture is shaped by the elaboration of covenants and negotiations with the Other. The separation makes impossible a fuzzy confusion; there is no vague “identity with nature,” but rather a lifelong task of formulating and internalizing treaties of affiliation. The forms and terms of that relationship become part of a secondary level of my identity, the background or gestalt. This refining of what-I-am-not is a developmental matter, and the human life cycle conforms to stages in its progress.

 

 

Moje ja jest w jakimś stopniu kreowane przeze mnie, przynajmniej na tyle, na ile jestem w stanie uzyskać nad tym kontrolę. Dziki krajobraz jest, przeciwnie do tego, przede wszystkim dany. Dla łowcy-zbieracza, to JA w świecie nie-JA jest najbardziej przenikającym i potężnym objawieniem życia. Dorosła osoba w takiej kulturze nie jest skupiona na znieczuleniu się na tą przerażającą rzeczywistość, ale na ustanowieniu sieci powiązań czy relacji. Formalna kultura kształtowana jest przez wypracowanie przymierzy i negocjacje z Innym. Rozdzielenie czyni niemożliwym mgliste zamieszanie : nie ma niejasnej “jedności z naturą”, ale raczej trwające całe życie zadanie formułowania i internalizacji traktatów przynależności. Formy i warunki tej relacji stają się częścią drugoplanowego poziomu mojej tożsamości, tłem czy też gestalt. Ta rafinacja tego, czym nie jestem to kwestia rozwoju, i ludzkie życie dopasowuje się do jego etapów.

 

 

 

 

 

 

 

Now consider the process in a world in which that Other has mostly disappeared. Food, tools, animals, structures, whole landscapes are man-made; even to me personally they seem more made than given and serve as extensions of that part of the self which I determine. My infantile ego glories in this great consuming I-am. Everything in sight belongs to me in the same sense as my members: legs, arms, hands, and so on. The buildings, streets, and cultivated fields are all continuous with my voluntary nervous system, my tamed, controlled self.

 

 

Teraz przyjrzyjmy się temu procesowi w świecie, w którym Inny w dużej mierze zniknął. Jedzenie, narzędzia, zwierzęta, struktury, całe krajobrazy są tworzone przez człowieka, nawet dla mnie osobiście wydają się bardziej zrobione niż ofiarowane i służą jako przedłużenie tej części Ja, którą sam określam. Moje infantylne ego kąpie się w chwale tego wielkiego konsumującego Ja-jestem. Wszystko w zasięgu wzroku należy do mnie, w tym samym sensie jak moje członki – nogi, ramiona, dłonie i tak dalej. Budynki, ulice, i pola uprawne są wszystkie kontynuacją mojego systemu nerwowego, mojego ujarzmionego, kontrolowalnego Ja.

 

 

 

 

 

 

In the ideology of farming, wild things are enemies of the tame; the wild Other is not the context but the opponent of “my” domain. Impulses, fears, and dreams the realm of the unconscious no longer are represented by the community of wild things with which I can work out a meaningful relationship. The unconscious is driven deeper and away with the wilderness. New definitions of the self by trade and political subordination in part replace the metaphoric reciprocity between natural and cultural in the totemic life of the hunter-foragers. But the new system defines by exclusion. What had been a complementary entity embracing friendly and dangerous parts in a unified cosmos now takes on the colors of hostility and fragmentation. Even where the great earth religions of high agriculture tend to mend this rupture in the mythology of the symbolic mother, its stunting of the identity process remains.

 

 

W ideologii rolniczej, rzeczy dzikie są wrogami oswojonego, dziki Inny nie jest częścią mojego kontekstu, ale przeciwnikiem”mojej” domeny. Impulsy, strachy i sny królestwa nieświadomości nie są już reprezentowane przez społeczność dzikich istot, z którą mogę wypracować pełne znaczenia relacje. Nowe definicje Ja poprzez handel i polityczne podporządkowanie zastępują częściowo metaforyczną wzajemność pomiędzy naturą i kulturą w totemicznym życiu łowców-zbieraczy. Ale nowy system definiuje poprzez wyłączenie. To, co było komplementarną całością obejmującą w zjednoczonym kosmosie zarówno przyjazne jak i niebezpieczne części, obecnie przyjmuje barwy wrogości i fragmentacji. Nawet tam, gdzie wielkie religie rolnicze próbują naprawić to rozdzielenie poprzez mitologię symbolicznej matki, zahamowanie procesu rozwoju tożsamości jest faktem.

 

 

 

 

 

 

As farming shifts from subsistence to monoculture, village specialists who do not themselves cultivate the soil appear. Their roles are psychologically and mythically reintegrated into society as a whole. Smith, potter, clerk, and priest become constituents of the new reality. That reality is for them all like the pot to the potter:

.     (1)  the wild world has reduced significance in his own conscious identity and may therefore be perceived (along with some part of himself) as chaotic;

.     (2)  he himself, like his pot, is a static made object, and, by inference, so is the rest of society and the world;

.     (3)  there is a central core of nonlivingness in himself;

.     (4)  the ultimate refinements in his unique self are to be achieved by acts of will or creativity;

.     (5)  daily labor routine, repetitive motions for long hours at a time is at the heart of his being;

.     (6)  his relationship to others is based on an exchange of possessions, and the accumulation 
of them is a measure of his personal achievement; and

.     (7)  the nonhuman world is primarily a source of substance to be shaped or made by man, as 
it was mythically by God.

.

These are but fragments of the world of the artisan. Gradations exist between that world and totemic cultures. The transition took many centuries before man’s concept of the wilderness was indeed defined by the first synonym in Roget’s Thesaurus: “disorder.”

 

 

Podczas gdy rolnictwo transformuje z nastawionego na przetrwanie w stronę monokultury, pojawiają się wioskowi specjaliści, którzy nie kultywują ziemi. Ich role sa psychologicznie i mitycznie reintegrowane w społeczeństwie jako całości. Kowal, garncarz, urzędnik, kapłan stają się składowymi nowej rzeczywistości. Ta rzeczywistość dla nich wszystkich jest jak garnek dla garncarza :

.     (1) dziki świat ma zmiejszone znaczenie dla jego własnej świadomej tożsamości, i może być w związku z tym postrzegany ( jak i niektóre jego własne części ) jako chaotyczny

.     (2) on sam, jak jego garnek, jest statycznym, ukończonym obiektem, i analogicznie, tak też postrzegana jest reszta społeczeństwa i świata;

.     (3) jest w nim samym centralny rdzeń nieożywienia;

.     (4) ostateczne wyrafinowanie jego unikalnego Ja jest osiągalne poprzez akty woli czy kreatywności;

.     (5) codzienna harówa, powtarzalne ruchu przez długie godziny są sednem jego bytu;

.     (6) jego relacje z innymi są oparte na wymianie dóbr, i akumulacja ich jest miarą jego osobistego sukcesu

.     (7) nie-ludzki świat jest głównie źródłem substancji, którą człowiek mitycznie przetwarza czy tworzy, tak jak mitycznie uczynił to Bóg.

To są tylko fragmenty świata rzemieślnika. Istnieją gradacje pomiędzy tym światem a kulturami totemicznymi. Przemiana trwała wiele wieków zanim wizja dzkiego świata została ostatecznie zawarta w słownikowym synonimie : “nieporządek”

 

 

 

 

 

 

In the earliest farming societies perhaps there were only nuances of the psychology of domestication. The individual would not see himself as a possession or conceive of being possessed by others until tribal villages coalesced into chiefdoms and he was conscripted or enslaved or his labor sold as a commodity, events that may have been as much an outcome as a cause of the new consciousness. That was many generations in the future as the first harvesters of wild wheat began to save some grains to plant. Yet we see them headed, however tentatively, toward the view of the planet as a thing rather than a thou, a product instead of an organism, to be possessed rather than encountered as a presence.

 

 

W najwcześniejszych społecznościach rolniczych być może były tylko niuanse tej psychologii udomowienia. Jednostka nie widziała się jako własności, czy nie miała konceptu bycia posiadanym przez innych, dopóki plemienne wioski nie złączyły się w królestwa a on nie został zaciągnięty do wojska czy zniewolony lub też jego praca sprzedana jako towar, wydarzenia, które mogły być w takim samym stopniu rezultatem jak i przyczyną nowej świadomosci. To zdarzyło się wiele pokoleń po tym jak pierwsi uprawiający dziką pszenicę zaczęli odkładać część ziarna w celu zasiewu. Widzimy ich już jednak jak rozpoczynają podróż, choć ostrożnie, w stronę obrazu planety jako rzeczy bardziej niż bytu, produktu bardziej niż organizmu, który się posiada raczej niż doświadcza jako coś żywego.

 

 

 

 

 

 

This attitude connects with the psychological position of early infancy, when differentiation between the living and the nonliving is still unclear. The badly nurtured infant may become imprinted with the hardness of its cradle or bottle so irreversibly that it cannot, even as an adult, form fully caring human relationships. But that is the extreme case. The earliest farmers were inclined to represent the landscape as a living being, even, at first, to conceive life in made things. But as those things became commodities and infancy was reshaped accordingly, the cosmos would become increasingly ambiguous. Attempts to resolve this conflict between the “itness” and the numen of things both the landscape and its reciprocal, the inner self are a major goal of the religious and cultural activity of civilization.

 

 

Takie podejście łączy się z psychologicznym stanem wczesnego okresu niemowlęcego, kiedy rozróżnienie pomiędzy tym co żywe a nieożywione jest wciąż niejasne. Pozbawiony bliskości niemowlak może mieć wdrukowaną twardość swej kołyski czy butelki tak nieodwracalnie, iż nie może, nawet jako dorosły, zbudować w pełni czułych relacji międzyludzkich. To jednak ekstremalny przykład. Najwcześniejsi rolnicy byli skłonni postrzegać krajobraz jako żyjący byt, a nawet, na początku, widzieć życie w rzeczach wyprodukowanych. Jednak gdy te rzeczy stały się towarami a okres niemowlęcy odpowiednio przekształcony, kosmos stał się coraz bardziej niejasny. Próby rozwiązania tego konfliktu,  pomiędzy martwotą a boskością rzeczy, zarówno krajobrazu, jak i odpowiadającego mu wewnętrznemu krajobrazu, stanowią jeden głównych cel religijnej i kulturalnej aktywności w cywilizacji.

 

 

 

 

 

 

The domestication of animals had effects on human perception that went far beyond its economic implications. Men had been observing animals closely as a major intellectual activity for several million years. They have not been deterred, even by so momentous a change in the condition of man/animal relationship as domestication, but the message has been altered. Changes in the animals themselves, brought about by captivity and breeding programs, are widely recognized. These changes include plumper and more rounded features, greater docility and submissiveness, reduced mobility, simplification of complex behaviors (such as courtship), the broadening or generalizing of signals to which social responses are given (such as following behavior), reduced hardiness, and less specialized environmental and nutritional requirements. The sum effect of these is infantilization. The new message is an emotional appeal, sense of mastery, and relative simplicity of animal life. The style conveyed as a metaphor by the wild animal is altered to literal model and metonymic subordinate: life is inevitable physical deformity and limitation, mindless frolic and alarms, bluntness, following and being herded, being fertile when called upon, representing nature at a new, cruder level.

 

 

Udomowienie zwierząt miało skutki dla ludzkiej percepcji idące dalej niż bezpośrednie konsekwencje ekonomiczne. Ludzie obserwowali zwierzęta uważnie, jako jedno ze swoich głównych intelektualnych zajęć, przez setki tysięcy lat. Nie zostali zniechęceni, nawet przez tą tak znaczącą zmianę w relacji człowiek-zwierzę jaką było udomowienie, ale przekaz został zmieniony. Zmiany w zachowaniu samych zwierząt, spowodowane przez niewole i programy hodowlane są dobrze poznane. Te zmiany obejmują bardziej miękkie, obfite i zaokrąglone kształty, większą pokorę i poddanie, ograniczoną ruchliwość, uproszczenie skomplikowanych zachowań ( takich jak rytuały godowe ), obniżoną wytrwałość i mniej wyspecjalizowane środowiskowe i żywieniowe potrzeby. Sumą tych efektów jest infantylizacja. Nowy przekaz to emocjonalne wezwanie, wrażenie podporządkowania i relatywna prostota zwierzęcego życia. Styl przekazany jako metafora przez dzikie zwierzę zmienia się na dosłowny model i metonomiczna niższość  : życie to nieuchronna fizyczna deformacja i ograniczenie, bezmyślne harce i pobudzenia, przytępienie, posłuszność i bycie w stadzie, bycie płodnym kiedy tak trzeba, reprezentowanie natury na nowym, bardziej prymitywnym poziomie.

 

 

 

 

 

 

One or another of the domesticated forms was widely used as a substitute in human relations; as slave, sexual partner, companion, caretaker, family member. Animal and human discriminations that sustained barriers between species were breached, suggesting nothing so much in human experience as the very small child’s inability to see the difference between dogs and cows. Pet-keeping, virtually a civilized institution, is an abyss of covert and unconscious uses of animals in the service of psychological needs, glossed over as play and companionship. The more extremely perverted private abuse of animals grades off into the sadistic slaughter of animals in public spectacles, of which the modern bullfight is an extravagant example.

Before civilization, animals were seen as belonging to their own nation and to be the bearers of messages and gifts of meat from a sacred domain. In the village they became possessions. Yet ancient avatars, they remained fascinating in human eyes.

 

 

Ta czy inna z udomowionych form była powszechnie używana jako substytut ludzkich relacji – jako niewolnik, seksualny partner, towarzysz, opiekun, członek rodziny. Rozróżnienie między ludźmi a zwierzętami które wyznaczało granice między gatunkami zostało złamane, sugerując wyraźnie stan w jakim znajduje się bardzo małe dziecko, niezdolne dojrzeć różnice między psami i krowami. Trzymanie zwierząt- maskotek, klasyczny rytuał cywilizacji, stanowi przepaść ukrytego i nieświadomego używania zwierząt dla zaspokojenia psychologicznych potrzeb, ukrytego pod płaszczykiem zabawy i towarzystwa. Bardziej ekstremalne perwersyjne wykorzystanie zwierząt znajdziemy w sadystycznej rzezi w publicznych spektaklach,  których współczesnym przykładem może być ekstrawagancka rozrywka walk byków.

Przed cywilizacją, zwierzęta postrzegano jako należące do swego własnego narodu, niosące wiadomości i podarunki mięsa ze świętej przestrzeni. W wiosce stały się własnością, przedmiotem. A jednak, jako pradawne awatary, pozostają fascynujące w ludzkich oczach.

 

 

 

 

 

 

A select and altered little group of animals, filtered through the bottleneck of domestication, came in human experience to represent the whole of animals of value to people. The ancient human approach to consciousness by seeing or discovering the self through other eyes and the need to encounter the otherness of the cosmos in its kindred aspect were two of the burdens thrust upon these deformed creatures. To educate his powers of discrimination and wonder, the child, born to expect subtle and infinite possibilities, was presented with fat hulks, vicious manics, and hypertrophied drudges. The psychological introjection of these as part of the self put the child on a detour in the developmental process that would culminate in a dead end, posted “You can’t get there from here.”

 

 

Wybrana i zmodyfikowana mała grupka zwierząt, przefitrowana przez sito udomowienia, stała się we współczesnym ludzkim doświadczeniu reprezentacją przydatności zwierząt w ogóle. Pradawne ludzkie podejście do świadomości poprzez patrzenie czy odkrywanie siebie przez inne oczy i potrzeba spotkania z odmiennością kosmosu w jej pokrewnym aspekcie były dwoma z brzemień narzuconych tym zdeformowanym kreaturom. Aby rozwinąć jego umiejętności rozróżniania i podziwu, dziecku, urodzonemu z perspektywami wyrafinowanych i nieskończonych możliwości, przedstawiono grube tułowia, złośliwe manie, przerośnięte woły robocze. Psychologiczna introjekcja tych jako części Ja, wpychała dziecko na manowce w jego procesie rozwoju, które ostatecznie kończyły się martwym zaułkiem, z szyldem – “Stąd dalej się nie dostaniesz”

 

 

 

 

 

 

 

animal criminal

July 17th, 2016

Alon K. Raab: “Revolt of the Bats” (1995)

 

The medieval work, On the Criminal Persecution of Animals, provides in great detail the legacies of pigs, cows, sparrows, ravens, sheep, mules, horses and even worms, who brought destruction upon the human world. Animals disturbing church services, interrupting religious processions at their most solemn moment, and spoiling food supplies were common occurrences. As ancient traditions celebrating the sanctity of nature were rooted out and replaced by an anti-life world view, these animals were accused of being in league with demonic forces. The Christian courts held them responsible for their actions. The “criminals” were tried in regular courts of law, convicted and severely punished. In their pious zeal, the accusers missed the fact that the two-legged and four-legged beings were engaged in guerrilla warfare. They were revolting against humans who were attacking the rivers, valleys and forests. They were opposing the invaders who were engaged in that process of control, euphemistically called “domestication,” which, in reality, is enslavement and ecocide.

 

 

Średniowieczna praca, “O Karnych Procesach Zwierząt” przedstawia z dokładnymi szczegółami dziedzictwo świń, krów, wróbli, wron, owiec, mułów, konii a nawet robaków, które sprowadzały zniszczenie na ludzki świat. Zwierzęta zakłócające kościelne uroczystości, przerywające religijne procesje w ich najbardziej poważnym momencie, zanieczyszczające zapasy jedzenia, były to powszechne zdarzenia. W czasie kiedy pradawne tradycje celebrujące świętość natury były wykorzeniane i zastępowane przez przeciwny życiu obraz świata, te zwierzęta oskarżano o bycie w zmowie z siłami demonicznymi. Chrześcijańskie sądy kazały im odpowiadać za swe czyny. Ci “przestępcy” byli sądzeni w klasycznych sądach, skazywani i surowo karani. W swojej pobożnej gorliwości oskarżyciele nie zauważali iż dwunożne i czteronożne stworzenia przedsięwzięły  walkę partyzancką. Była to rewolta przeciwko ludziom, którzy atakowali rzeki, doliny i lasy. Sprzeciw przeciwko najeźdzcom, zaangażowanym w proces kontroli, eufemistycznie nazwany “udomowieniem”, a będący w istocie zniewoleniem i ekozagładą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fredy Perlman: Against His-story, Against Leviathan! (1983)

( about the lifestyle of hunter gatherer and tribal societies encountered by European civilization )

 

“(…) But none of them ever worked. And everyone knows it. The armored Christians who later “discovered” these communities knew that these people did no work, and this knowledge grated on Christian nerves, it rankled, it caused cadavers to peep out. The Christians spoke of women who did “lurid dances” in their fields instead of confining themselves to chores; they said hunters did a lot of devilish “hocus pocus” before actually drawing the bowstring.

These Christians, early time-and-motion engineers, couldn’t tell when play ended and work began. Long familiar with the chores of zeks, the Christians were repelled by the lurid and devilish heathen who pretended that the Curse of Labor had not fallen on them. The Christians put a quick end to the “hocus pocus” and the dances, and saw to it that none could fail to distinguish work from play.”

 

 

( o stylu życia zbieracko-łowieckiego i plemiennych społecznościach z jakimi zetknęła się europejska cywilizacja )

 

” ( …) Ale nikt z nich nigdy nie pracował. I wszyscy o tym wiedzą. Opancerzeni chrześcijanie, którzy później “odkryli” te społeczności wiedzieli, że ci ludzie nie wykonywali żadnej pracy, i ta wiedza zdzierała chrześcijańskie nerwy, prowokowała ropienie, podburzała spokój pracowitych zombie. Chrześcijanie gadali o kobietach, które odprawiają “ponure tańce” na swych polach, zamiast ograniczyć się do codziennej harówy, mówili, iż myśliwi odstawiają sporo diabelskiego “hokus pokus”, zanim zabierają się za naciągnięcie cięciwy.

Ci chrześcijanie, pierwotni inżynierzy czasu i ruchu, nie mogli jasno określić gdzie kończyła się zabawa a gdzie zaczynała praca. Od dawna zaznajomieni ze znojem zeka, ci chrześcijanie byli obrzydzeni mrocznym i diabelskim poganinem, który udawał, że Klątwa Pracy nie spadła na niego. Chrześcijanie szybko więc zakończyli “hokus pokus” i tańce, i dopilnowali, by nikt już nie pomylił pracy z zabawą”.

 

 

 

 

 

Marshall Sahlins: “The Original Affluent Society” (1968)

 

If economics is the dismal science, the study of hunting-gathering economies must be its most advanced branch. Almost totally committed to the argument that life was hard in the Paleolithic, our textbooks compete to convey a sense of impending doom, leaving the student to wonder not only how hunters managed to make a living, but whether, after all, this was living? The specter of starvation stalks the stalker in these pages. His technical incompetence is said to enjoin continuous work just to survive, leaving him without respite from the food quest and without the leisure to “build culture.” Even so, for his efforts he pulls the lowest grades in thermo-dynamicsless energy harnessed per capita per year than any other mode of production. And in treatises on economic development, he is condemned to play the role of bad example, the so-called “subsistence economy.”

 

 

Jeżeli ekonomia to pesymistyczna nauka, studia nad ekonomiami zbieracko – łowieckimi muszą być w tym najbardziej zaawansowaną gałęzią. Niemal całkowicie przywiązane do argumentu, że życie w paleolicie było ciężkie, nasze podręczniki konkurują ze sobą w przekazaniu wrażenia nieuchronnej zagłady, pozostawiając studenta zafrasowanego nie tylko tym jak łowcy dawali radę sobie zorganizować życie, ale czy to w ogóle było życie? Widmo głodu poluje na polującego na stronach tych podręczników. Jego techniczna niekompetencja wymusza nieprzerwaną pracę, tylko w celu przetrwania, pozostawiając go bez odpoczynku od nieustannej walki o jedzenie i bez czasu wolnego niezbędnego dla “zbudowania kultury”. Pomimo tego, jego wysiłki przynoszą najmniejszy przyrost energii na głowę spośród wszystkich możliwych sposobów produkcji. W traktatach o rozwoju ekonomicznym jest on skazany na odgrywanie roli negatywnego przykładu, tak zwanej “ekonomii przetrwania”.

 

 

 

 

 

It will be extremely difficult to correct this traditional wisdom. Perhaps then we should phrase the necessary revisions in the most shocking terms possible: that this was, when you come to think of it, the original affluent society. By common understanding an affluent society is one in which all the people’s wants are easily satisfied; and though we are pleased to consider this happy condition the unique achievement of industrial civilization, a better case can be made for hunters and gatherers, even many of the marginal ones spared to ethnography. For wants are “easily satisfied,” either by producing much or desiring little, and there are, accordingly, two possible roads to affluence. The Galbraithean course makes assumptions peculiarly appropriate to market economies, that man’s wants are great, not to say infinite, whereas his means are limited, although improvable. Thus the gap between means and ends can eventually be narrowed by industrial productivity, at least to the extent that “urgent” goods became abundant. But there is also a Zen solution to scarcity and affluence, beginning from premises opposite from our own, that human material ends are few and finite and technical means unchanging but on the whole adequate. Adopting the Zen strategy, a people can enjoy an unparalleled material plenty, though perhaps only a low standard of living. That I think describes the hunters.

 

 

Będzie bardzo trudnym skorygować tą tradycyjną mądrość. Być może powinniśmy więc sformułować niezbędne poprawki w najbardziej szokujący sposób z możliwych : iż było to, jeśli o tym pomyśleć, pierwotne społeczeństwo obfitości. W potocznym rozumieniu społeczeństwo obfitości jest takim, w którym wszystkie potrzeby ludzi są łatwo zaspokajane, i chociaż miło nam myśleć, iż taki stan jest unikalnym osiągnięciem cywilizacji przemysłowej, lepszy przykład znaleźć można wśród łowców i zbieraczy, nawet wielu z marginalnych grup, pominiętych przez etnografię. Ponieważ potrzeby są “łatwo zaspokajane” albo poprzez produkowanie wiele, albo przez pożądanie mało, są z tym związane dwie możliwe drogi do obfitości. Kurs wg Galbraithe opiera się na założeniach pasujących do ekonomii rynkowych, gdzie potrzeby człowieka są wielkie, by nie rzecz nieskończone, podczas gdy jego możliwości ograniczone, chociaż zwiększalne. Przepaść między środkami a celami może być więc zmniejszana przez przemysłową produktywność, przynajmniej do poziomu w którym “niezbędne” dobra stają się obfite. Ale jest też podejście Zen do niedoboru i obfitości, opierające się na założeniach odmiennych od naszych współczesnych, mianowicie takich, że ludzkie cele materialne są skromne i ograniczone, a techniczne możliwości niezmieniające się, lecz w gruncie rzeczy wystarczające. Adoptując strategię Zen, ludzie mogą cieszyć się niezrównaną materialną obfitością, chociaż być może jedynie niskim standardem życia. To, myślę, opisuje sytuację łowców.

 

 

 

 

 

 

(…) Scarcity is not an intrinsic property of technical means. It is a relation between means and ends. We might entertain the empirical possibility that hunters are in business for their health, a finite objective, and bow and arrow are adequate to that end. A fair case can be made that hunters often work much less than we do, and rather than a grind the food quest is intermittent, leisure is abundant, and there is more sleep in the daytime per capita than in any other conditions of society. (Perhaps certain traditional formulae are better inverted: the amount of work per capita increases with the evolution of culture and the amount of leisure per capita decreases.) Moreover, hunters seem neither harassed nor anxious. A certain confidence, at least in many cases, attends their economic attitudes and decisions. The way they dispose of food on hand, for example as if they had it made.

 

 

(…) Niedobór nie jest związany jedynie z technicznymi możliwościami. Jest relacją między możliwościami a celami. Możemy rozważyc empiryczną możliwość, iż łowcy są w grze o swe zdrowie, określony cel, i łuk oraz strzała są narzędziami adekwatnymi do osiągnięcia tego celu. Można dobrze udokumentować fakt, iż łowcy często pracują mniej niż my, iż raczej niż ciągła harówa, krucjata za jedzeniem jest sporadyczna, czas wolny obfity, i jest więcej czasu na sen w ciągu dnia na osobę niż w jakichkolwiek innych warunkach urządzenia społeczeństwa. ( Być może pewne tradycyjne formuły lepiej brzmią odwrócone : ilość pracy na głowę wzrasta wraz z ewolucją kultury, a ilość czasu wolnego na głowę maleje ). Co więcej, łowcy nie wydają się ani zafrasowani ani nerwowi. Pewność siebie, przynajmniej w wielu przypadkach, charakteryzuje ich podejście do ekonomii i ich decyzje. Sposób w jaki traktują posiadane aktualnie jedzenie, na przykład, jest taki jakby mieli je robione na zawołanie.

 

 

 

 

 

 

(…) A certain issue is posed by exasperated comments on the prodigality of hunters, their inclination to make a feast of everything on hand; as if, one Jesuit ( Le Jeune, 1634 ) said of the Montagnais, “the game they were to hunt was shut up in a stable” (…)  “I saw them [the Montagnais] in their hardships and their labors, suffer with cheerfulness. I found myself, with them, threatened with great suffering; they said to me, ‘We shall be sometimes two days, sometimes three, without eating, for lack of food; take courage, Chihine, let thy soul be strong to endure suffering and hardship; keep thyself from being sad, otherwise thou will be sick; see how we do not cease to laugh, although we have little to eat’” .

Again on another occasion Le Jeune’s host said to him: “Do not let thyself be cast down, take courage; when the snow comes, we shall eat”. Which is something like the philosophy of the Penan of Borneo: “If there is no food today, there will be tomorrow”

 

 

(…) Pewna kwestia jest przywołana w zirytowanych komentarzy o marnotrawstwie łowców, ich tendencjach do robienia uczty ze wszystkiego pod ręką, jak gdyby, jak jeden jezuita ( Le Jeune, 1634 ) powiedział o Innuitach,”zwierzyna, na którą mają polować, zamknięta była w stajni”. (…) “Widziałem ich ( Innuitów ) w ich trudach i pracach, jak cierpieli w pogodnym nastroju. Również ja, pomiędzy nimi, znalazłem się w tarapatach, zagrożony wielkim cierpieniem, a oni mi rzekli ‘Czasem będziemy dwa dni a czasem trzy bez jedzenia, z braku pokarmu, bądź dzielny, Chihine, niech twa dusza będzie silna by wytrwać w cierpieniu i trudzie, powstrzymaj się od smutku, w przeciwnym razie będziesz chory, patrz jak my nie przestajemy się śmiać, choć mało mamy do jedzenia’”.

Przy innej okazji, gospodarz Le Jeuna powiedział mu “”Nie pozwól sobie podupaść na duchu, zbierz odwagę, kiedy przyjdą śniegi, będziemy jeść”. Co przypomina filozofię Penanów z Borneo: “Jeśli dziś nie ma jedzenia, będzie jutro”.

 

 

 

 

 

 

 

 

nonsanto in amoco

July 13th, 2016

 

 

This is National Geographic, June 1980 issue. It shows how times have changed, I don’t think something like that would be possible now, even if Monsanto still keep being the same bastards, they have to hide better now. This was slow beginning of Reagan era, of “we can do what we fuckin’ like and take no communist bullshit about environment”. Some years later we would have a wave of Disney tear-squeezing movies about brave kids fighting some evil company polluting their river or trying to convert park into parking lot for supermarket, but in June 1980 it was still the “earth is ours” and we need “vital resources”, so you have Amoco petrol corporation buying 8 pages of advertising piece, saying we have to “protect our national security” ( always the same fear ) from those evil Arabs raising prices, and as we “can’t save our way out of our dependence on imported oil”, we need to have “accelerated plan for opening “wilderness” areas which may contain oil and minerals”, and which this crazy Jimmy Carter administration unfortunately declares “off limits”…

 

Right on the next page Monsanto declares it is unfair competion that Mother Nature doesn’t have to list chemicals in its produce, because “it is all chemicals”, you know, and our products actually “provides more nutrition than natural foods”. They conclude : “so you see, there really isn’t much difference between foods made by Mother Nature and those made by man. What’s artificial is the line drawn between them”.

 

 

Oto National Geographic, numer z czerwca 1980 roku. Pokazuje jak zmieniły się czasy i podejście, chociaż nie wiem czy w Polsce. Nie wiem czy obecnie byłoby coś takiego możliwe, chociaż Monsanto dalej działają i pozostają tak samo cynicznie kłamliwymi synami genetycznie modyfikowanej suki, muszą się teraz bardziej kryć. To były powolne początki ery Reagana i ukochanej w Polsce budowniczyni autostrad do sukcesu, pani Thatcher, era “możemy zrobić co nam się podoba i nie łykamy żadnej komunistycznej propagandy o ochronie środowiska”. Może z dekadę później przyszła fala familijnych wyciskaczy łez od Disneya o bohaterskich dzieciakach walczących z niegodziwą korporacją zatruwającą ich lokalną rzekę albo próbującą zamienić park w parking, ale w czerwcu 1980 magazyn poświęcony naturalnemu i kulturowemu dziedzictwu ludzkości bez żadnych skrupułów zamieszczał płatny tekst pełen klimatu “ziemia jest nasza” i potrzebujemy “niezbędnych do życia surowców”. Mamy tu zatem ośmiostronicowy elaborat wykupiony przez naftowego giganta Amoco, który oczywiście ma misję “obrony naszego narodowego bezpieczeństwa” ( zawsze granie na tym samym strachu ) przed złymi Arabami, podnoszącymi złośliwie ceny i, mimo koszmarnych wyrzeczeń i instalowania jakiś energooszczędnych fanaberii, “nie możemy oszczędnościami uwolnić się od naszego uzależnienia od importowanej ropy”, więc potrzebny jest “przyspieszony plan otwierania tak zwanych “dzikich” obszarów, które mogą zawierać ropę i minerały”, a które ta szalona administracja Jimmiego Cartera niefortunnie zamyka jako rezerwaty przed eksploatacją…

 

Zaraz na sąsiedniej stronie Monsanto skarży się na nieuczciwą konkurencję ze strony Matki Natury, która nie musi zamieszczać listy chemikaliów jakie znajdują się w jej produktach, ponieważ “to wszystko chemia”, wiecie, a nasze produkty właściwie to “dostarczają więcej substancji odżywczych niż te naturalne”. Kończą zgrabnie “więc widzicie, nie ma zbyt wiele różnicy między produktami wyprodukowanymi przez Matkę Naturę, a tymi przez człowieka. Co jest sztuczne, to granica narysowana między nimi”.

 

 

 

 

 

 

 

As I believe in truth hidden in paradoxes, here’s a bunch of letters to tell you – don’t read! talk, watch and feel. Writing is symbols for thoughts and thoughts symbols for reality, better drink from the source.

Ponieważ wierzę w prawdę ukrytą w paradoksach, oto poniżej garść liter mówiących – nie czytaj! Gadaj, patrz, czuj. Pismo jest symbolem myśli, a myśli mapą – symbolami rzeczywistości, lepiej pić prosto ze źródła.

 

 

 

 

 

 

 

 

The Satanic Spirit of Science (an excerpt from Chapter 6 of Trialogues at the Edge of the West by McKenna, Ralph Abraham and Rupert Sheldrake):

“Linearity in print and thought has made language unable to deal with the invisible world in any meaningful way, except as pathology. Now this invisible world is returning to the language through people like us with one foot in each world.”

Linearność druku i myśli sprawiła, że język jest niesprawny przy opisaniu niewidzialnego świata w jakikolwiek sensowny sposób, inny niż przedstawienie go jako patologię. Teraz ten niewidzialny świat wraca do języka poprzez ludzi takich jak my, z jedną stopą w każdym ze światów.
 

 

 

—-

 

 

 

Print and linearity and what’s called “fear bias” for language is what has shattered our sense of ourselves as a collectivity. A positive way of putting it is to say, it’s also what created the idea of democracy – individual freedom, labor unions, the vote, all of these atomized notions of human obligation and political participation arise out of print. But, so do ideas, like, that we are all alike because letters from printing presses on pages are all alike. The idea that products should be mass produced out of mass produced sub units, this is a print-head notion. It could never have occurred to anyone outside of a printing press culture and never has. These ideas have imparted to our existence a tremendous material opulence and intellectual poverty and spiritual uniformity.

Druk i związana z nim liniowość myślenia oraz oparte na strachu uprzedzenia są tym co zniszczyło nasze poczucie wspólnoty. Opisując to od pozytywnej strony – to jest też to, co stworzyło ideę demokracji – jednostkowa wolność, związki zawodowe, głosowanie, wszystkie te zatomizowane pojęcia ludzkich zobowiązań i politycznego uczestnictwa powstają na fundamencie druku. Ale także takie pomysły jak to, że jesteśmy jednacy, bo litery jakie produkuje na stronach maszyna drukarska są jednakowe. Idea, że produkty powinny być masowo wytwarzane z masowo wytwarzanych półproduktów, to jest pomysł łepetyny naładowanej drukiem. Nikomu spoza tej kultury druku nie przyszłoby coś takiego do głowy i nigdy nie przyszło. Te idee przyniosły do naszej egzystencji niezwykłą materialną obfitość i duchowe ujednolicenie.
 

 

 

 

 

 

 

 

“You have to take seriously the notion that understanding the universe is your responsibility, because the only understanding of the universe that will be useful to you is your own understanding.”

Musisz poważnie rozważyć koncepcję, iż zrozumienie wszechświata to twoja własna odpowiedzialność, bo jedyne zrozumienie jakie będzie dla ciebie użyteczne to twoje własne.
 

 

 

 

 

“Chaos is what we’ve lost touch with. This is why it is given a bad name. It is feared by the dominant archetype of our world, which is Ego, which clenches because its existence is defined in terms of control.”

 

“Chaos jest czymś z czym straciliśmy kontakt. Dlatego nadaliśmy mu negatywną etykietkę. Obawia się go dominujący archetyp naszego świata, Ego, które zaciska się bo jego istnienie definiuje się poprzez kontrolę”

 

 

 

 

 

 

Nature is not mute; it is man who is deaf.

What you see, I think is the morphogenetic field. The invisible world that holds everything together. Not the net of matter and light, but the net of casuistry — of intentionality, of caring, of hope of dream — of thought. That all is there, but it has been hidden from us for centuries because of the exorcism of the spirit that took place in order to allow science to do business. And that monotonous and ill-considered choice has made us the inheritors of a tradition of existential emptiness — but that has impaled to us to go back to the jungles and recover this thing.

Natura nie jest niema, to człowiek jest głuchy.

“To co widzicie, myślę, to pole morfogenetyczne. Ten niewidzialny świat, który trzyma wszystko razem. Nie siatka materii i światła, ale siatka kazuistyki – planowości, dbania, nadziei, marzenia – myśli. To wszystko jest tam, ale było przed nami przez stulecia schowane z powodu egzorcyzmu ducha, jaki został wykonany aby nauka mogła robić swój biznes. I tenże monotonny i nieprzemyślany wybór uczynił nas dziedzicami tradycji egzystencjonalnej pustki – ale to zmusiło nas do powrotu do dżungli i odzyskania tego, co zagubione”

 

 

 

 

 

 

And people have asked me, then… is the goal to make the novel about yourself? I don’t think so. The goal is to become the author of the novel. Then you can write any damn ending you want for your character or any other. And this ‘becoming the author’ is this psychedelic detachment. And suddenly you go from being a chessman on the board to the chessmaster looking at the board. It’s empowering.

Ludzie mnie pytają … czy jest zatem celem pisanie powieści o sobie? Nie sądzę… Celem jest stanie się autorem powieści. Wtedy możesz napisać jakiekolwiek przeklęte zakończenie zechcesz, dla swojej postaci czy jakiejkolwiek innej. I to “stawanie się autorem” to jest to psychodeliczne nieprzywiązywanie. I nagle przechodzisz z roli pionka na planszy w szachowego mistrza, spoglądającego z góry na planszę. To daje poczucie mocy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

All quotes / Wszystkie cytaty : Terence McKenna

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.