światosław / tales from the world

Posts tagged:

india

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wędrowiec / wayfarer

February 20th, 2013

 

 

 

 

 

…wędrowiec pod mankietem od koszuli lnianej ma branzoletkę… z odkówki miedzianej jak amulet…

za pasem nóż a w ręku kij , krawieckie szydło w kapeluszu…

 

 

 

 

***

 

 

show me the way /  pokaż mi drogę

 

 

show me the purpose /  pokaż mi cel

 

 

show me direction / pokaż kierunek

 

 

With the dervishes in Ajmer, India. May 2012 / Z derwiszami. Adżmer, Indie. Maj 2012.

 

 

 

 

 

Existential warning // Marijuana ! May lead to prejudice and psychotic reactions in many people who never use it, and fun life for those who do !

 

***

 

Ostrzeżenie egzystencjalne // Marihuana ! Może prowadzić do uprzedzeń i wybuchu psychoz u osób nigdy jej nie używających oraz zabawnego życia tych którzy korzystają !

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Urs in Ajmer, a Sufi festival, May 2012 / Urs w Adżmer, sufi festiwal, maj 2012 ]

 

 

 

 

 

 

 

In my memory the May of 2012 seems to be growing ever bigger and more important, and I understand more and more the meaning of gifts of that long, hot walk from Delhi to Ajmer.

 

***

 

W mojej pamięci maj 2012 roku rośnie i staje się coraz ważniejszy, i coraz bardziej rozumiem znaczenie darów tego długiego, gorącego spaceru z Delhi do Ajmer.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nagore, the second most important Sufi shrine in India, on the tropical coast of Bay of Bengal, not far from Sri Lanka.

 

***

 

Nagore, drugie najważniejsze sanktuarium sufi w Indiach, na tropikalnym wybrzeżu Zatoki Bengalskiej, nieopodal Sri Lanki.

 

 

 

 

Religions are closer than one can imagine, what orthodox followers do not realize is how much they borrow from each other, how one belief, practice, ritual smoothly merges and fuses with another, how one spiritual tradition is based on another, how many exchanges happened before and has been deliberately hidden or obscured by religious authorities interested in monopoly over the souls. Christians, zoroastrians, gnostics, sufi, fakirs, hindu, tantrics, buddhists, from North Africa, Mediterranean to Bengal, there has been constant wandering of mystics, holy men, students of the divine, exchange of ideas. No idea, no language, no culture just ends sharply and behind the fence is the neighbour, completely different from us, as nationalists and fundamentalists would like you to believe. Jesus Christ was not born in the void, Mohammed didn’t really start anything from scratch. Those who have eyes they see. Ignorance about this that could be justified in illiterate peasants of Punjab is a sad joke in case of modern man, with access to unprecedented ocean information. It is no less than our duty to so even more, when we realize, many of those illiterate simple men of far away lands have understood.

Sufi shrine and Hindu style rituals.

 

***

 

Religie są bliżej siebie niż mogłoby się czasem wydawać, to czego ortodoksyjni wyznawcy nie chcą albo nie potrafią zauważyć to ilość wzajemnych zapożyczeń, jak jedna wiara, praktyka, rytuał płynnie łączy się i przechodzi w drugi, jak jedna duchowa tradycja jest oparta na innej, jak wiele takich wymian miało miejsce w historii i celowo zostały ukryte przez religijne władze, zainteresowane monopolem nad duszami. Chrześcijanie, gnostycy, zoroastrianie, sufi, fakirzy, Hindusi, tantrycy, buddyści, od Afryki Północnej, basen morza Śródziemnego po Bengal, przez stulecia trwała ich ciągła wymiana i inspiracja, ciągła włóczęga mistyków, świętych ludzi, studentów metafizyki, handel idei. Żadna z nich, żadna kultura nie kończy się po prostu ostro, tak aby za granicą, tą iluzją polityki oddzielenia, zaczynała ta od sąsiada, kompletnie inna, jak chcieliby abyśmy wierzyli wszelacy nacjonaliści i fundamentaliści. Jezus nie urodził się w próżni, Mohammed nie zaczął od zera. Ci, którzy mają oczy, mogą zobaczyć, łatwiej dziś niż kiedykolwiek wcześniej, wystarczy je otworzyć. Ignorancja która mogłaby zostać wybaczona prostym chłopom gdzieś w Pendżabie, jest skandalem w wypadku wykształconego człowieka współczesnej cywilizacji, z bezprecedensowym dostępem do oceanu informacji. To nasz obowiązek zrozumieć, tym bardziej kiedy uświadomimy sobie, że wielu z tych prostych analfabetów odległych, “nierozwiniętych” krain tak naprawdę zrozumiało już dawno temu.

 

Sanktuarium sufi i rytuały w stylu hinduistów.

 

 

 

 

 

Baraka (Arabic: بركة ‎) is an Arabic term meaning blessing, particularly, spiritual gifts or protection transmitted from God. It is also described as “the greater good” derived from any act. The parallel Jewish term is the cognate Berakhah, in Christianity charisma or divine grace. Baraka also refers to the favorable result of any action due to divine blessing. It is also a Sufi term referring to a sense of “divine presence” or “charisma.”

 

***

 

Baraka ( بركة ) jest arabskim terminem oznaczającym błogosławieństwo, a szczególnie, duchowe dary czy ochrona płynąca od Boga. Używa się też tego słowa jako “większe dobro” jakie płynie z jakiegoś gestu czy czynności. Odpowiednikiem w judaizmie jest Berakhah, w chrześcijaństwie charyzmat czy też boska łaska. Baraka odnosi się także do pomyślnego rezultatu jakiejkolwiek akcji uzyskanemu dzięki boskiemu błogosławieństwu. Jest to też termin sufi jaki można przetłumaczyć jako wrażenie boskiej obecności czy charyzma.

 

 

 

 

 

 

 

As an integral part of the daily spiritual life of Sufis, food provides a way of sharing in the greatest of Divine blessings, of creating unity among people and of linking to all creation. Hospitality and eating together were highly commended by Muhammad and, since early times, Sufis have been associated with the serving of food to others. Communal kitchens and guest lodges for feeding the poor and travelers were features of early Sufi settlements, a tradition that continues in Sahas, or Sufi centers where massive concrete tables may serve up to one hundred diners at a sitting. At moulid festivals, feeding stations are set up to offer food and drink to passers-by.

 / www.enotes.com/food-encyclopedia/sufism /

 

***

Jako integralna część codziennej duchowej praktyki sufi, jedzenie daje możliwość dzielenia się największymi z boskich błogosławieństw, możliwość tworzenia jedności między ludźmi i połączenia z całym stworzeniem. Gościnność i wspólne jedzenie były zalecane przez Mahometa, i od najwcześniejszego okresu sufich kojarzono z serwowaniem publicznych posiłków. Wspólne, otwarte kuchnie i domy gościnne w których karmiono biednych i podróżników były charakterystyczne dla wczesnych społeczności sufi, tradycja kontynuowana do dziś w centrach w których ogromne stoły mogą obsługiwać nawet stu biesiadujących na raz. Na festiwalach improwizuje się punkty dystrybucji darmowego jedzenia, zwanego langar, rozdawanego wszystkim chętnym niezależnie od wyznania.

 

 

 

 

***

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(…) The earliest appearances of this style of religious art and architecture in India date-significantly-from the Gupta Period, the reign of Chandragupta II (r. 378-414), whose dates include-as pointed out in my Oriental and Occidental volumes – those of the Byzantine Emperor Theodosius the Great (r. 379-395), whose anti-pagan edicts initiated an exodus of intellectuals on all levels-priests, philosophers, scientists, and artists–eastward into Persia and to India. The demonstrations by Hermann Goetz of literally hundreds of correspondences between the Roman-Syrian art and culture forms and those that abruptly appeared in India at this time bear ample witness to what occurred. A golden age of Hindu and Buddhist art, literature, and temple architecture dawned, which from the fifth to mid-thirteenth centuries displayed many of those forms of mythology and worship that were being suppressed during the same centuries in the West

It is a pity that no further cross-cultural studies have yet been undertaken of the consequences of the great Theodosian crisis, tracing, on one hand in Gupta India and subsequently Tang China, and on the other hand in the underground heretical movements and witchcraft epidemics of semi-Christianized Europe, the two branches of the one vastly outspread mystery tradition, the most ancient stem and roots of which are to be recognized in Hellenistic Egypt, Syria and Asia Minor. (…)

 

***

 

(…) Najwcześniejsze przykłady tego stylu religijnej sztuki i architektury w Indiach datują się, co znamienne, – na okres Guptów, panowanie Chandragupta II ( 378-414 ), które to daty zawierają – jak wskazałem w moich tomach o mitologii Wschodu i Zachodu – okres panowania bizantyjskiego cesarza Teodozjusza Wielkiego ( 379 – 395 ), którego anty-pogańskie dekrety rozpoczęły ucieczkę intelektualistów z każdej sfery – kapłanów, filozofów, naukowców i artystów – na wschód, do Persji, i dalej do Indii. Wykazane przez Hermanna Goetza dosłownie setki podobieństw i współzależności między rzymsko-syryjską sztuką i kulturowymi formami , a tymi które gwałtownie pojawiły się w Indiach w tym właśnie czasie dają wystarczające świadectwo tego co się stało. Złota era hinduskiej i buddyjskiej sztuki, literatury i architektury świątynnej rozpoczęła się, i na przestrzeni długiego czasu od piątego aż po połowę trzynastego wieku objawiła wiele z tych form mitologii i kultu jakie na Zachodzie w tych samych wiekach zostały zakazane.

Szkoda, że nie podjęto jeszcze dalszych międzykulturowych studiów nad konsekwencjami wielkiego teodozjańskiego kryzysu, śledząc je z jednej strony aż w Indiach Guptów i później Chiny dynastii Tang, a z drugiej w podziemnych, heretyckich ruchach i epidemiach magii w na wpół schrychtianizowanej Europie, dwóch gałęziach jednej szeroko rozpościerającej się tajemnej tradycji, która wiedzie głęboko wstecz, z korzeniami w hellenistycznym Egipcie, Syrii i Azji Mniejszej (…)

 

Joseph Campbell, Masks of God, part 4 : Creative Mythology, p. 169

 

 

 

 

 

 

 

[ Thanjavur, Tamil Nadu ]

bird in cage / ptak w klatce

February 5th, 2013

 

 

 

 

 

That song was already quoted on this blog, when I told the story of Bauls. But I could only sense the meaning of these words until last Saturday, and then I got to feel more. So enjoy it, and I wish you can experience that one day too. I find it beautiful, another crazy twist of this global thread, when I illustrate the poem by Lalon Fakir with a photo from South America, as this was the plant from South America that enabled me deeper understanding of Sufi philosophy. The photos that follow are previously unpublished shots of fakirs at the festival at the grave of Gharib Nawaz in Ajmer, India.

 

 

“Where lies this mystery of human soul?
Where from I came and where shall I go?
Lalon’s says:
How does the strange bird
flit in and out of the cage,
If I could catch the bird
I would put it under the fetters of my heart.
The cage has eight cells and nine doors.
Above is the main Hall with a mirror chamber
O my mind, you are enamoured of the cage..
little knowing that the cage is made of raw bamboo,
and may any day fall apart

Lalon says: Open the cage, look how the bird wings away!”

 

 

***

 

 

Ta pieśń była już cytowana na tym blogu, kiedy opowiadałem historię o Baulach z Bengalu. Jednak wtedy byłem tylko w stanie domyślać się jej znaczenia, do ostatniej soboty, kiedy miałem okazję doświadczyć czegoś więcej. Życzę tego każdemu. Wydaje się kolejnym pięknym i dziwnym zakrętem w tej pozawijanej globalnej historii, kiedy ilustruję wiersz Lalon Fakira zdjęciem z Ameryki Południowej, ale tak wyszło, że to roślina z tego właśnie kontynentu pomogła mi zrozumieć bardziej filozofię Sufi. Zdjęcia poniżej to niepublikowane dotąd ujęcia fakirów z festiwalu w Ajmer z okazji rocznicy śmierci sufickiego świętego Gharib Nawaza.

 

“Gdzie leży tajemnica ludzkiej duszy?
Skąd przybyłem, dokąd pójdę?

Lalon mówi :

Jakże ten dziwny ptak,
wciąż z klatki ulatuje i do niej wraca
Gdybym tylko mógł go schwytać
Splątałbym go więzami swojego serca
Ta klatka ma osiem pokojów i dziewięć bram
Ponad nimi główna komnata, sala luster.
O umyśle który ją stworzyłeś i w klatce jesteś zakochany
Pamiętaj, nietrwała, rozpaść się może w każdej chwili

Pozwól wcześniej ptakowi odlecieć.”

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

 

 

 

***

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

February 4th, 2013

Two nights ago I had another meeting with the Grandmother Yage. If words are at best decent translation of thoughts, and thoughts a castrated experience, I will do better just presenting totally unrelated fragments of visual reality from Kumbh Mela in India.

 

***

 

Dwie noce temu miałem okazję po raz drugi spotkać się z Babcią Yage.  Jeżeli słowa w najlepszym wypadku są przyzwoitym tłumaczeniem myśli, a myśli wykastrowanym doświadczeniem, może lepiej po prostu zrobię prezentując te dwa niezwiązane fragmenty rzeczywistości z Kumbh Meli, Święta Dzbana w Indiach.

 

 

 

 

 

Saint Hippolytus (d. c. 230), writing about a century and a half before the date of Epiphanius, opens a vista into the hidden sense, or “higher wisdom”, of serpent veneration through his account of the cosmology of an Ophitic ( = snake worshiping ) Christian sect of his day called the Perates:

“Their cosmos consists of Father, Son, and Matter, each of
which three principles contains infinitely many forces. Midway
between the Father and Matter, the Son, the Logos, has his
place, the Serpent that moves eternally toward the unmoved Father
and moved Matter; now it turns to the Father and gathers
up forces in its countenance; and now, after receiving the forces,
it turns toward Matter, and upon Matter, which is without attribute
and form, the Son imprints the ideas that had previously
been imprinted upon the Son by the Father.
Moreover, no one can be saved and rise up again without the
Son, who is the serpent. For it was he who brought the paternal
models down from aloft, and it is he who carries back up again
those who have been awakened from sleep and have reassumed
the features of the Father”

 

***

 

Święty Hipolit (  ok. 230 r ) otwiera nam nową perspektywę na ( ten ) ukryty sens, czy też “wyższą wiedzę” kultów węża, dzięki swojemu opisowi kosmologii ophickiej ( czczącej węża ) chrześcijańskiej sekty współczesnej świętemu, zwanej Perates.

 

“Ich kosmos składa się z Ojca, Syna i Materii*, a każda z tych zasad zawiera nieskończenie wiele sił.
W połowie drogi między Ojcem i Materią ma swoje miejsce Syn, Logos, to Wąż,który wiecznie przemieszcza się
między niewzruszonym Ojcem i zmienną Materią, raz to zwraca się do Ojca i zbiera siły w jego obecności,
po ich otrzymaniu, zwraca się w stronę Materii, i na Materię, która jest sama bez atrybutu i formy,
Syn przenosi idee, które wcześniej z Ojca zostały na niego przeniesione.
Co więcej, nikt nie może zostać zbawiony i uniesiony ponownie, bez Syna, który jest wężem.
Bo tak jak był to on który przyniósł ojcowski wzór z góry tak jest i to on, który z powrotem w górę wznosi tych,
którzy zostali ze snu przebudzeni, i odzyskali cechy Ojca.”

 

 

*( zwłaszcza w opartych na łacinie językach widać wspólny rdzeń tego słowa z wyeliminowanym niemal zupełnie w patriarchalnych tradycjach żeńskim pierwiastkiem kultu Bogini Matki )

 

 

For, according to the view of most of the early Ophitic sects, the “Father” named in the cosmological figure of the Perates would have been not Yahweh of the Old Testament but a higher, more serene divinity, infinitely above him; and the first descent of the serpent from that infinitude would have been not voluntary but a fall; moreover, this fall would have been brought about precisely by the machinations of Yahweh, the Old Testament creator of this fallen world, which is mixed of divine light and foulest darkness.

 

***

 

Zgodnie z punktem widzenia większości wczesnych ophickich sekt, figura “Ojca” u Peratów oznaczała nie starotestamentowego Jahwe , ale wyższą, bardziej łagodną i spokojną istotę boską, nieskończenie ponad Jahwe, i pierwsze zstąpienie węża z tej nieskończoności nie było dobrowolnym, ale upadkiem, co więcej, ten upadek był skutkiem manipulacji tegoż właśnie Jahwe, starotestamentowego stworzyciela upadłego świata iluzji, który zmieszany jest z boskiego światła i najobrzydliwszej ciemności.

 

 

Briefly summarized: The basic idea of all these systems was that the origin of evil coincided with the act of creation itself. The god of the Old Testament, this secondary god-the Demiurge, as he is termed-created the world not from nothing but by engulfing a quantity of the light of the infinite true Father. This light, the Spirit, he lured, conjured, or ravished downward into Matter, where it now is entrapped. That was the first descent of the serpent, the Son, bearing the paternal models (or, as others might say, “the image of God”) from the kingdom of the Father into Matter. And these spiritual forces, images, models, or ideas are now held entrapped in the created universe by the Demiurge’s lieutenants, the Archons (= “rulers”) of the planets, who both control the laws of nature and enforce the commandments of the Old Testament – which are not of the true Father but of the Demiurge.

 

***

 

W wielkim skrócie : podstawowa idea tych wszystkich systemów jest taka, że pochodzenia zła należy szukać w samym akcie stworzenia. Bóg Starego Testamentu, ten podrzędny bóg – Demiurg – jak się go nazywa – stworzył świat nie z niczego, ale pochłaniając pewną ilość światła pochodzącego od nieskończonego, prawdziwego Ojca. To światło, tego Ducha, Demiurg zwiódł, zaczarował i podstępnie ściągnął w dół, do Materii, i tamże uwięził. To było pierwsze zejście Węża, Syna, niosącego ojcowski model ( czy też, jak inni to nazywają, obraz Boga ), z królestwa Ojca do Materii. I te właśnie duchowe siły, obrazy, modele czy też idee są więzione w stworzonym przez Demiurga wszechświecie, przez jego Archontów ( = “władców”), którzy kontrolują zarówno prawa natury jak i wymuszają przestrzeganie drakońskich przykazań zazdrosnego i paranoicznego Demiurga, spisanych w Starym Testamencie.

 

 

And so the second descent of the serpent was a voluntary downcoming, to release the entrapped spiritual forces; and the Bible story of the serpent in the garden is an account of this appearance. For the serpent there caused the male and female, Adam and Eve, to violate the commandment of the Demiurge, and so commenced the work of redemption. Yahweh struck back by delivering to Moses an impossible set of moral laws, to which the serpent then replied by coming down as the redeemer and taking up residence in a mortal, Jesus-who was not himself the redeemer, but the vehicle of the redeemer and as such taught the breaking of the laws, both of nature, through asceticism, and of the Old Testament, through his new gospel. As Paul had said: “Christ redeemed us from the curse of the law.” Therefore the various Gnostic sects, following this teaching of the serpent, do indeed break those laws in various ways: on one hand, in the ascetic sects, the laws of nature through severe asceticism; and on the other hand, in the orgiastic sects, the laws of the moral code.

 

***

 

Drugie zejście węża było dobrowolną wyprawą w celu uwolnienia spętanych duchowych sił, i o tym właśnie opowiada biblijna historia węża w ogrodzie. Bo to właśnie wąż spowodował że mężczyzna i kobieta, Adam i Ewa, złamali zakaz Demiurga, i uzyskali dostęp do prawdziwej wiedzy, tak zaczęła się praca wybawienia.  Jahwe zemścił się i narzucił ludzkości dalsze pęta, dostarczając Mojżeszowi zestaw niemożliwych do spełnienia drobiazgowych praw, na co wąż odpowiedział ponownym zstąpieniem w świat Materii, jako zbawiciel, używając do tego jako wehikułu śmiertelnika – Jezusa ( który sam w sobie zbawicielem nie był ) – i w tej postaci nauczał łamania praw, zarówno natury, poprzez ascezę, jak i starotestamentowych, przez swój nowy, rewolucyjny przekaz. Jak powiedział to Paweł, “Chrystus wybawił nas od klątwy prawa”. Zatem rozmaite gnostyckie sekty, podążając za tą nauką węża, istotnie łamią te prawa na różne sposoby : z jednej strony, w ascetycznej formie negując prawa natury, z drugiej, w orgiastycznych rytuałach, prawa moralnego kodeksu.

 

 

 

Now, matter of itself is inert and formless. Given life and form by the entrapped spirit of the Father, however, it is the living, beautiful universe of man’s suffering and fear. The nature of this universe, therefore, is mixed. It is a compound of spirit and matter. Hence, although the usual Gnostic attitude was strictly dualistic, striving-like the Jains of India-to separate spirit from matter, with a strong sense of repugnance for the world, it is also possible to find in certain other Gnostic remains passages of inspiring affirmation; as, for instance, the words attributed to Jesus in the Gnostic Gospel “According to Thomas”:

“The Kingdom of the Father is spread upon the earth and men do not see it”;

or again:

“The Kingdom is within you and is without you. If you will know yourselves, then you will be known and you will know that you are the sons of the Living Father.”

 

***

 

Materia sama w sobie jest bezwładna i bez formy. Obdarzona życiem i formą przez uwięziony duch Ojca staje się jednak żyjącym, pięknym środowiskiem, ale zarazem miejscem cierpienia i strachu człowieka. Natura tego wszechświata jest zatem mieszana, składa się z ducha i materii, stąd dualistyczna postawa Gnostyków, starających się, podobnie jak indyjscy dżiniści, o ich rozdzielenie, co wiązało się z silną odrazą do świata, a jednak można też u nich znaleźć dowody inspirującej afirmacji. Przykładem mogą byc słowa jakie Jezus wypowiada w gnostyckiej, zakazanej przez kościół katolicki, Ewangelii wg św Tomasza ”

“Królestwo Ojca rozpościera się na ziemi a ludzie go nie widzą”

czy też tutaj :

“Królestwo jest w Was i obok Was. Jeżeli poznacie siebie, będziecie świadomi, i będziecie wiedzieć, że jesteście synami Żywego Ojca”

 

 

 

Given such a positive attitude, however, there would be no need to suppose that the Son, the serpent, was originally brought down against his will. He would have descended voluntarily, to bring forth from formless matter the glory of this universe; and in fact this seems to have been the sense of the cosmological image of the Perates, who (if our informant, Saint Hippolytus, describes their myth correctly) had nothing to say of any secondary creator. Their serpent continuously descends and ascends of itself, imprinting and releasing in a fluent round. Furthermore, by the members of the sect themselves, the name Perates was interpreted as derived from the Greek “on the opposite side,” which is exactly equivalent to the Sanskrit paramita, “the yonder shore.” And, as we have learned from numerous Mahayana Buddhist texts of exactly the period of these Gnostic Perates, there is a “Wisdom of the Yonder Shore” (prajna-paramita) , which is, in fact, the ultimate wisdom of Buddhist realization; namely, a knowledge beyond all such dualistic conceptions as matter and spirit, bondage and release, sorrow and bliss.

 

***

 

Przy takim pozytywnym nastawieniu nie ma jednak powodu aby zakładać, że Syn, czyli wąż, został pierwotnie sprowadzony wbrew swojej woli. Zstąpił on raczej dobrowolnie, aby wydobyć z bezkształtnej materii wspaniałość wszechświata, i taka historia bardziej pasuje do kosmologicznej wizji jaką mieli Perates, którzy ( jeśli wierzyć naszemu kościelnemu źródłu wiedzy o nich, czyli świętemu Hipolitowi ) , nie mieli nic do powiedzenia o żadnym podrzędnym stwórcy, w przeciwieństwie do wielu innych gnostyckich sekt. Ich wąż bezustannie kursuje sam z siebie, przenosząc wzorce i uwalniając przebudzonych w płynnym cyklu. Co więcej, według samych członków sekty ich nazwa, Perates, pochodziła od greckiego określenia “na przeciwnej stronie”, co dokładnie odpowiada paramita w Sanskrycie, “tamten brzeg”. Jak możemy dowiedzieć się z licznych buddyjskich tekstów tradycji Mahajany, pochodzących dokładnie z okresu gnostyckich Perates, istnieje “Wiedza z Tamtego Brzegu”, (prajna-paramita) , która jest tym samym co ostateczna wiedza buddyjskiego oświecenia, to znaczy mądrością poza takimi dualistycznymi koncepcjami jak materia i duch, zniewolenie i wyzwolenie, smutek i rozkosz.

 

 

(…) The Greek word gnosis (whence “Gnosticism”) and the Sanskrit bodhi (whence “Buddhism”) have exactly the same meaning, “knowledge”-referring to a knowledge, however, transcending that derived either empirically from the senses or rationally by way of the categories of thought. Such ineffable knowledge transcends, as well, the terms and images by which it is metaphorically suggested; as, for instance, that of a serpent cycling between the kingdom of the Father and Matter.

Our usual Christian way has been to take the mythological metaphors of the Credo literally, maintaining that there is a Father in a Heaven that does exist; there is a Trinity, there was an Incarnation, there will be a Second Coming, and each of us does have an eternal soul to be saved.

The Gnostic-Buddhist schools, on the other hand, make use of their images and words, myths, rituals, and philosophies, as “convenient means or approaches” (Sanskrit upaya, from the root i, “to go,” plus upa-, “toward”), by and through which their ineffable gnosis or bodhi is suggested. Such means are not ends in themselves but ports of departure, so to say, for ships setting sail to the shore that is no shore; and a great number of such ports exist.

 

***

 

(…) Greckie słowo gnoza ( stąd gnostycyzm ) i pochodzące z Sanskrytu bodhi ( stąd buddyzm ) oznaczają to samo, “wiedzę”, 0dnoszą się jednak do wiedzy, która wykracza poza to co można empirycznie zbadać zmysłami czy racjonalnie wydobyć procesami myślowymi. Taka niewypowiedzialna wiedza wykracza również poza terminy i symbole jakimi , w metaforyczny sposób, jest sugerowana, jak na przykład węża pełzającego między królestwem Ojca i Materią.

W naszej chrześcijańskiej tradycji zwykliśmy mitologiczne metafory Credo przyjmować w sposób dosłowny, utrzymując, że naprawdę jest Ojciec w Niebiosach, że istnieje Trójca, że miało miejsce Wcielenie, że będzie Drugie Przyjście, i że każdy z nas, z osobna, ma wieczną duszę która ma być zbawiona.

Gnostyckie i buddyjskie szkoły natomiast, używają swych obrazów, słów, mitów, rytuałów i filozofii, jako “wygodnych narzędzi czy też podejścia” ( sanskrycka upaya, od korzenia i – “iść”, oraz upa- “w stronę” ) poprzez które wskazywana jest niemożliwa do opisania wiedza – gnoza czy też bodhi. Takie narzędzia nie są celem same w sobie, ale zaledwie portami, z których statki wypływają w stronę brzegu, który nie jest żadnym brzegiem, i wielka ilość takich portów istnieje.

 

 

The images are taken in north Iraq, at a gathering of the Yazidi, Kurdish sect that belongs to Indoeuropean tradition which understands the snake, and in sadhu ( “=”good men” ) camps at Kumbh Mela, largest and one of the oldest religious festivals on Earth that takes place in India. Text is from”Creative Mythology” by Joseph Campbell, part 4 of the epic series “Masks of God”.

 

***

 

Zdjęcia zrobione zostały w północnym Iraku, podczas zgromadzenia Jazydów, Kurdyjskiej sekty która należy do indoeuropejskiej tradycji zrozumienia węża, oraz w obozach sadhu (=”dobrzy ludzie”) podczas Święta Dzbana, największego i jednego z najstarszych religijnych festiwali na Ziemi, odbywającego się  w Indiach. Tekst to moje tłumaczenie fragmentu z czwartej części monumentalnego cyklu Josepha Campbella “Maski Boga”, pod tytułem “Kreatywna mitologia”.

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.