światosław / tales from the world

Posts tagged:

religion

 

 

How to start, I do not know. The Bwiti tradition is so complex, so full of ambiguities and heterodoxy. Its creation myths, traditions, rituals, all very complex, incoherent, are actually all of secondary importance in relation to the primary experience they offer, experience which is, as many both the most and the least articulate folks admit, is impossible to explain, recount, that can only be lived through the initiation. The experience that is centered around death, reliving all your life in three nights, travelling to other realm, meeting God. Bwiti’s roots reach deep into the rites of first Pygmies, and they belong to the wide African tradition of worship and communication with the ancestors. But in this case, not by symbolic ritual, but through the power of most potent psychedelic on earth, root of iboga.

 

 

Jak zacząć nie bardzo wiem. Tradycja Bwiti jest tak złożona, tak pełna wieloznaczności i heterodoksji. Jej mity założycielskie, zwyczaje, rytuały, wszystkie bardzo skomplikowane, niespójne, są jednak drugorzędne względem głównego doświadczenia jakie Bwiti oferuje, doświadczenia które, jak zarówno najbardziej jak i najmniej wygadani banzie ( inicjowani ) przyznają, jest nie do przekazania słowami, można je jedynie w inicjacji przeżyć. Doświadczenie które wiąże się ze śmiercią, przeżyciem ponownym całego swojego życia w ciągu trzech nocy, podróżą w zaświaty, spotkaniem z Bogiem. Korzenie Bwiti sięgają głęboko w rytuały pierwszych Pigmejów, i przynależą do wielkiej afrykańskiej tradycji czczenia i komunikacji z przodkami. W tym jednak wypadku nie poprzez symboliczny rytuał, ale dzięki mocy jednego z najpotężniejszych psychodelików na ziemi, korzeniowi ibogi.

 

 

 

 

 

 

 

But the stories, poetry, songs, symbols tell something and it is through them I will try to present the Bwiti world. I don’t want it to be National Geographic style report, neither my travelogue. Because of this approach this story can be very hermetic, but nobody pays me here to explain the basics, you can easily find them online.. I will feed you allegory and inspiration, story from Africa deserves a good degree of chaos, right?

 

 

Być może jednak anegdoty, poezja, pieśni, symbole są coś w stanie przekazać i to poprzez nie spróbuję przybliżyć świat Bwiti. Nie chcę aby był to reportaż w stylu National Geographic, kawa na ławę, chodzi o to i o tamto, nie chcę też dziennika podróży zbyt osobistego. Z powodu tego podejścia ta historia może się okazać bardzo hermetyczna, ale nikt mi nie płaci bym tu wyjaśniał podstawy, łatwo je znajdziecie online. Będę tu serwował alegorię i inspirację, opowieść z Afryki musi być nieco mętna, i ze sporą dawką chaosu, prawda?

 

 

 

 

Ekang Engono describes himself as interested in showing the membership that the world is one thing (dzam da) or a great whole (engura dzam), by showing the connections between things. He offers to tie things together (atsing mam) or coagulate things too much in flux (a lighe mam). He says that Mebege made the world as one thing, “the great egg of the sky spider shows us that, the one hole in the adzap tree shows us that, but people and the world have split into many parts. People have lost their way.” That is to the liking of the witches, for their object is to “isolate men the easier to eat them. When men and the world are all together the witches cannot work.”

p. 496 Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press

 

 

Ekang Engono opisuje się jako zainteresowanego przedstawieniem społeczności że świat jest jedną rzeczą (dzam da) lub jedną całością (engura dzam), poprzez pokazanie powiązań między rzeczami. Oferuje powiązanie ze sobą rzeczy ( atsing mam ), lub skonkretyzowanie zbyt płynnych spraw (a lighe mam). Mówi że Mebege stworzył świat jako jedność, “wielkie jajo niebieskiego pająka pokazuje nam to, jedna dziura w drzewie adzap pokazuje nam to, ale ludzie i świat rozdzielili się w zbyt wiele części. Ludzie stracili kierunek.” To podoba się czarownikom, bo ich celem jest “rozdzielić ludzi aby łatwiej ich zjeść. Kiedy ludzie i świat są jednym, czarownicy nie mogą pracować”

s. 496 Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press

 

 

 

 

 

 

 

(…)the creator God Mwanga. emerges out of the water with earth to form the land. He creates the four sacred trees of Bwiti and plants them in the four corners of the world.  He then creates spider to weave a web between these trees and bring them into communication, creating a spidery network and a weaving together of the four corners,

p. 327 Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press

 

 

(…) bóg stworzyciel, Mwanga, wyłania się z wody z ziemią aby uformować krainy. Stwarza cztery święte drzewa Bwiti i sadzi je w czterech zakątkach świata. Potem stwarza pająka aby uwił sieć pomiędzy tymi drzewami, tworząc pajęczą siatkę powiązań i splątując razem ze sobą wszystkie cztery strony,

s. 327 Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press

 

 

 

 

Why is it so, that all psychedelic, each in his own style, whether taken in a flat in Brooklyn by some hipsters, by a sick Indian in the depth of Amazon jungle, or by some Pygmies or simple farmer in the village in Africa always bring the same conclusions about the nature of the world, about unity and interconnectedness? Is the African spider’s web and the Brahmajala, the infinite net of jewels reflecting each other the same reality, revealed ( as in taking off the veil, famous Sufi metaphor ) to different cultures by different techniques? If the exoteric hard-heads in their attachment to diverse forms repulse me from the religion as such, the fruits of the journeys of mystic travelers, all attesting the same, bring hope of the Truth.

 

 

Dlaczego jest tak, że wszystkie psychodeliki, każdy w swoim stylu, czy to przyjęte w berlińskiej klitce przez znudzonych hipsterów, czy przez chorego Indianina w głębi amazońskiej dżungli, czy przez jakiś Pigmejów czy prostego chłopa w afrykańskiej wiosce, zawsze przynoszą te same wnioski co do natury świata, uczą o jedności i wzajemnym połączeniu wszystkiego? Czy sieć afrykańskiego pająka stworzyciela i Brahmajala, nieskończona sieć klejnotów odbijających się nawzajem to ta sama rzeczywistość, ujawniana przez osłonięcie zasłony iluzji różnym kulturom, przy użyciu różnych technik? Jeżeli egzoteryczni twardogłowi w swym kurczowym czepianiu się swoich różnorodnych i przeciwstawnych nieraz form odpychają mnie od religii, to owoce podróży mistycznych eksploratorów, wszystkie poświadczające to samo, pachną obietnicą Prawdy.

 

 

masks / maski

October 23rd, 2014

Cultural boundaries seem to be sometimes impenetrable wall and the mask – absolute reality, but it is enough to make one step to the side and from this new angle to see all them as big joke

 

 

Granice między kulturami mogą czasem wydawać się nieprzeniknionym murem a maska absolutną rzeczywistością, ale czasem wystarczy mały krok w bok aby z nowej perspektywy zobaczyć to jako wielki dowcip.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Colombia - Brasil - Mongolia ]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Poland - India - Eritrea ]

 

 

There is a souvenir shop and cardboard Michael Jackson on the balcony in the square where the video was made, and police carefully watches over the safety of tourists haunting lifeless old town of Salvador.

 

 

Jest sklep z pamiątkami i kartonowy Michael Jackson w miejscu gdzie kręcono to video. Policja dokładnie pilnuje bezpieczeństwa turystów snujących się po pozbawionej prawdziwego życia kolonialnej części Salvadoru.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Salvador de Bahia, Brasil ]

 

 

 

“When one loses the deep intimate relationship with nature, then temples, mosques and churches become important.”      ///     “Kiedy tracimy intymną relację z naturą, wówczas świątynie, meczety i kościoły stają się ważne”

 

Jiddu Krishnamurti

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierdalnął piorun. Bardzo blisko, bardzo głośno. Jedyne dziecko, które zaczęło beczeć, pierwszy raz w trakcie naszego tutaj pobytu, to upośledzona, gruba córka Penti, jednego z liderów tej spoleczności.

 

 

Lightning stroke. Very close, very loud.  The only child which started to cry, first time during our stay here, is handicapped, fat daughter of Penti, one of Huaorani leaders.

 

 

 

 

Leżę w hamaku, i tak sobie myślę o tych wszystkich rozwrzeszczanych dzieciakach w pociągach, sklepach, na ulicach Europy, myślę o spokoju w ludziach tutaj, i o wkurwie i nieżyczliwości i nerwach które znów przywitają mnie po powrocie. A może to oznacza, że “u nas” większość rozpieszczonych, odżywianych śmieciowym żarciem bachorów, na które chucha się na każdym kroku, jest upośledzona, jak córka Penti ?

 

 

I am in my hammock and I keep thinking, about all those spoilt, shrieking kids in trains, malls and streets of Europe, I keep thinking about calm of people here in the jungle, about irritation and frustration that await me when I come back home. Perhaps it means that backhome most of those brats, treated as little kings and fed with junk food, they are handicapped as Penti’s daughter?

 

 

 

 

A może my wszyscy, z wadami postawy od siedzenia przed kompem, z nadwagą, słabym wzrokiem, nerwami, depresją jestesmy upośledzeni względem tego, czym moglibysmy być. Zmiany oczywiście są możliwe. Od kilku lat, kiedy zacząłem świadomie budować swój styl życia, kiedy zacząłem unikać smakołyków przemysłu farmaceutycznego, kiedy odstawiłem przemysłowe mięso i alkohol, skończyły się kace, ciężkie kupy, zimowe przeziębienia, przeciagający się zły nastrój, pojawiło się więcej lekkości. Ale nadal, kiedy wracam do matki Europy, w smrodzie bąków z przetworzonego żarcia, w ściemie telewizyjnej reklamy, w transie centrum handlowego, w zalewie plastiku , czuję że coś tu śmierdzi, a smród rozprzestrzenia się na cały świat.

 

 

Or perhaps we all, with spines deformed from hours of office slavery, overweight, shortsighted, stressed out, depressed, unbalanced, we are handicapped, as compared to whom we could have been.  Changes, of course, are possible. It is since a few years that I have begun to live my life consciously, abandoning hard drugs of pharma industry, leaving behind me industrial meat and alcohol, and my hang overs, hard shit, winter flu, bad moods were gone, and strange lightness of being came to me more and more often. But still, when I come back to mother Europe, in the farts generated from processed foods, in the bullshit of TV commercials, in the trance of shopping malls, in flood of plastic, I feel something stinks, and that smell spreads all over the world.

 

 

 

 

W dzień naszego przyjazdu do Bameno nadpływają także towary dla “krajowców” – plastikowe zabawki, śmieciowe żarcie, a za nimi doktor, szczepionki, lekarstwa. Zarazem przyczyna jak i plaster na nowe choroby. Bożonarodzeniowe prezenty od grubych Amerykanów, fanatycznych protestantów, którzy niczym uparte czerwone mrówki próbują wleźć ze swą misją w każdy zakątek tropikalnego lasu, od Papui Nowej Gwinei po najdalsze wioski Amazonii, im bardziej dziewiczy teren, tym lepiej, bo tu przecież wciąż nie słyszeli o Jezusie i jego prezentach. Mechanizm jest dokładnie ten sam, który obserwowałem na plemiennych terytoriach wschodniego Bangladeszu (  http://blog.swiatoslaw.com/?p=765  ) , Jezus to ten co ma gadżety i słodkie gówienka, więc warto trzymać z nim sztamę, a śmiesznym spoconym różowym panom powiedzieć to, co chcą usłyszeć.

 

 

On the day of our arrival to Bameno, loaded boat comes with goods for the “tribals”, plastic toys, junk food, and with them, a doctor, vaccines and drugs. At the same time reason and pill for the new diseases. Christmas gifts from fat Americans, fanatical protestants, who, like stubborn red ants try to crawl with their mission in every corner of tropical forest, from Papua New Guinea, to the most remote settlements of Amazon. The more obscure and isolated location, the better it is, as they haven’t heard of Jesus and his gifts here yet. The mechanism is exactly the same I have seen in the tribal hills of eastern Bangladesh  (  http://blog.swiatoslaw.com/?p=765  ), Jesus is the white guy with gadgets and sweet stuff, so it makes sense to be his pal, and to tell to these funny sweating pink visitors whatever they want to hear.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

asceza / asceticism

July 24th, 2013

 

 

 

 

 

 

 

 

Qoyllur Rit’i

July 17th, 2013

Quyllur Rit’i (Quechua quyllur - star, rit’i - snow,”star snow”) or Star Snow Festival is a spiritual and religious celebration held annually in Sinakara Valley in Peru. Catholic church claims of course it is Christian event, honouring Lord of Quyllur Rit’i, but it is just one many traditions stolen from indigenous, conquered nations.

 

***

 

Quyllur Rit’i  ( z języka Quechua  quyllur – gwiazda, rit’i – śnieg, “gwiazda śniegu” ) czy też Festiwal Śnieżnej Gwiazdy to duchowe i religijne święto co roku obchodzone w dolinie Sinakara w Peru. Kościół katolicki twierdzi oczywiście, że to chrześcijańska impreza, ku czci Pana Quyllur Rit’i , ale jest to tylko jeden z wielu przykładów tradycji ukradzionych podbitym rdzennym populacjom, nie tylko w Ameryce Południowej.

 

 

 

 

 

The Inca followed both solar and lunar cycles throughout the year. However, the cycle of the moon was of primary importance for both agricultural activities and the timing of festivals, which reflected in many cases celebrations surrounding animal husbandry, sowing seeds and harvesting of crops. Important festivals such as Quyllur Rit’i, perhaps the most important given its significance and meaning, are still celebrated on the full moon.

 

***

 

Inkowie stosowali zarówno słoneczny jak i księżycowy kalendarz. Jednak to cykl księżyca miał pierwszorzędne znaczenie zarówno dla rolniczej aktywności jak i ustalania czasu festiwali, które w wielu wypadkach odpowiadały świętom związanym z hodowlą zwierząt, zasiewem czy zbiorami. Ważne festiwale takie jak Quyllur Rit’i, być może najważniejszy ze względu na swoje znaczenie, wciąż celebrowane są w pełnię księżyca.

 

 

 

 

 

 

 

The Quyllur Rit’i festival falls in a period of time when the Pleiades constellation, or Seven Sisters, a 7-star cluster in the Taurus Constellation, disappears and reappears in the Southern Hemisphere. The star movement signals the time of the coming harvest and therefore a time of abundance. For this reason Incan astronomers cleverly named the Pleiades “Qullqa” or storehouse in their native language Runa Simi (“human’s language”) or Quechua as it is also called.

 

***

 

Quyllur Rit’i przypada w okresie kiedy konstelacja Plejad, czy też Siedmiu Sióstr, grupa siedmiu gwiazd w Gwiazdozbiorze Byka znika i pojawia się z powrotem na południowej półkuli. Ruch gwiazd sygnalizuje porę nadchodzących żniw i tym samym czas obfitości. Z tego powodu inkascy astronomowie nazywali Plejady “Qullqa”, czy też spichlerz w ich języku Runa Simi ( “języku ludzi” ), czy też, jak inaczej się go zwie, Quechua.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Metaphorically, due to the star’s disappearance from the night sky and reemergence approximately two months afterwards is a signal that our planes of existence have times of disorder and chaos, but also return to order. This outlook coincides with the recent Pachakuti or Inca Prophecy literally translated from the two words pacha and kuti (Quechua pacha “time and space”, kuti “return”) where pacha kuti means “return of time”, “change of time” or “great change or disturbance in the social or political order”.

 

***

 

Metaforycznie , zniknięcie gwiazd z nocnego nieba i pojawienie się dokładnie dwa miesiące później można także interpretować tak, iż nasza egzystencja ma też czas nieporządku, chaosu, po którym nastaje przywrócony ład. Ta wizja pasuje do jednej z inkaskich przepowiedni, Pachakuti, określenie złożone z dwóch słów, pacha oraz kuti ( pochodzące z Quechua pacha to czas i przestrzeń, zaś kuti – powrót ), co  oznacza dosłownie “powrót czasu”, “zmianę czasu”, czy też “wielką zmianę lub zaburzenie w społecznym i politycznym porządku”.

 

 

 

 

The prophecy therefore represents  a period of upheaval and cosmic transformation. An overturning of the space/time continuum that affects consciousness. A reversal of the world. A cataclysmic event separating eras in time.

In the current pacha it is said that we will set the world rightside up and return to a golden era. This era will last at least 500 years. The andino people and their native historical culture will see a resurgence and rise out of the previous period of conquest and oppression and begin to thrive and return to a period of grandeur.

 

***

 

Przepowiednia ta zatem mówi o czasie zamętu i kosmicznej transformacji. Przewrót w czasoprzestrzennym kontinuum wpływający na świadomość. Odrzucenie świata. Kataklizm oddzielający ery.

W obecnym pacha jest powiedziane, iż nastąpi wywrócenie świata prawą stroną do góry i powrót do złotego czasu. Ta era potrwa co najmniej 500 lat. Ludy z Andów i ich rdzenna kultura odrodzi się i powstanie z czasu podboju i ucisku i rozkwitnie, powracając do epoki świetności.

 

 

 

 

 

 

 

The Pachakuti also speaks of the tumultuous nature of our current world, in particular the environmental destruction of the earth, transforming and returning to one of balance, harmony and sustainability. This will happen as we as a people change our way of thinking and become more conscious. Therefore the Pachakuti is representative of the death of an old way of thinking about the world in which we live, and an elevation to a higher state of consciousness. In this way, we can describe ourselves not as who we are or were, but who we are becoming.

 

***

 

Pachakuti mówi także o burzliwej naturze naszego współczesnego świata, w szczególności ekologicznej katastrofie grożącej Ziemi, przemianie i przywróceniu równowagi, harmonii i trwałości. Stanie się to dzięki przemianie ludzkiego myślenia i wzroście świadomości. Pachakuti reprezentuje zatem śmierć starego sposobu myślenia o świecie w którym żyjemy i podniesienie na wyższy stan świadomości. Możemy teraz opisać się nie poprzez to kim jesteśmy lub kim byliśmy, ale kim się stajemy.

 

 

 

 

 

 

When the Spanish came to the lands of Inca, the latter were in one of their chaos periods, transition time from one era to another, pachakuti, transition from rule of one god to another, from one set of values to another, from world dominated by solar Inti to one under dominion of chtonic Viracocha.

 

***

 

Kiedy Hiszpanie dotarli na ziemie Inków, ci byli właśnie w jednym z ich okresów chaosu, czasie przemiany z jednej ery do kolejnej, z rządów jednego boga do czasu drugiego, z jednego systemu wartości do innego, ze świata którym władał solarny Inti do zdominowanego przez chtonicznego Wirakoczę.

 

 

 

 

That transition was interrupted by Spanish conquest and never completed as if solar, Apollinian Yahweh entered the scene to aid Inti and continue rule of their ways on global scale for nearly half a millennium, to be slowly dissolved within the world of the conquerors in their materialist crisis of meaning, and at the same time kept but adapted and transformed by the conquered population.

 

***

 

Przemiana ta została przerwana przez hiszpański podbój, i nigdy nie doprowadzona do końca, jakby słoneczny, Apolliński Jahwe wkroczył na scenę z pomocą dla Inti, aby kontynuować rządy w ich stylu na globalną skalę, przez prawie pół tysiąclecia, stopniowo słabnące i rozpuszczane w świecie samych zwycięzców, podczas ich materialistycznego kryzysu znaczenia, a w tym samym czasie zachowane, ale zaadaptowane i przemienione przez podbitą ludność.

 

 

 

 

Numerous Andean messianic movements of the past 450 years have been based on belief that this period of chaos would come to end and new order established by Viracocha. Therefore what Spaniards, worshiping jealous sky god helped to prolong, the high ( hanan ) values of sun and light, will soon give way to the chtonic, and lunar world of Goddess, values of the low ( hurin ), moist and ambiguous, beyond dualism, a world where the trickster thrives.

 

***

 

Liczne mesjańskie ruchy z Andów w ciągu ostatnich 450 lat oparte były na wierze, że ten czas chaosu zakończy się i przywrócony będzie nowy porządek pod panowaniem Wirakoczy. To zatem co Hiszpanie, czczący zazdrosnego boga niebios pomogli przedłużyć, te wysokie ( hanan ) wartości słońca i światła wkrótce ustąpią chtonicznemu, lunarnemu światu Bogini, wartościom z dołu ( hurin ) , wilgotnym i dwuznacznym, poza dualizmem, światu gdzie jest miejsce dla trickstera.

 

 

 

 

 

Simple and naive is the division that placed on pedestal so called high morals and absolute good, and pushed wild, Dionysian side of life into realm to be feared and denied, it is already obsolete in practice in the world where leisure, fun and party are everything, and that side will need to be rehabilitated in order to restore balance.

 

***

 

Prostym i naiwnym jest ten podział, który wstawił na piedestał tak zwaną moralność, opartą na nieskażonym, absolutnym dobru, i zepchnął dziką, dionizyjską stronę życia ( a z nia seks, ciało, zabawę, ziemię ) do krainy jakich trzeba ponoć się obawiać i wypierać. Taka wizja świata jest w praktyce już teraz przestarzała, wobec rzeczywistości ( co zabawne, przez konserwatystów zwanej cywilizacją śmierci ) w której przyjemność, zabawa i szał jest wszystkim. Teraz jednak ta strona musi znaleźć swoje uzsadnienie aby nie pochłonęła całości, musi być zrehabilitowana i znaleźć swoje miejsce aby równowaga została przywrócona.

 

 

 

If the Great Change was to be complete, dominator culture , competitive legacy of Bronze Age warriors and Middle Eastern shepherds mentality needs to give way to cooperation and partnership, fixed boundaries to flow, acceptance of change, world vision and morality of desert to ways of the jungle, and book and letter of the Law to intuition, flexibility and direct experience. How soon, remains to be seen, but too many signs say it is more than wishful thinking. It has been too long, this era.

 

***

 

Jeżeli Wielka Zmiana ma dokonać się do końca, konkurencyjne, dominacyjne wartości z mentalności bliskowschodnich pasterzy, dziedzictwo epoki brązu, muszą ustąpić współpracy i partnerstwu, sztywne granice przepływowi, akceptacji zmian, wizja świata i moralność ludów pustyni stylowi z tropikalnego lasu, a księga i litera Prawa intuicji, elastyczności i bezpośredniemu doświadczeniu. Jak szybko, to się okaże, ale zbyt wiele wskazuje na to, że to coś więcej niż tylko pobożne życzenia. Zbyt długo trwała już dotychczasowa era.

 

 

 

 

 

DISCLAIMER :

none of the above is to be taken very serious, take it all with a pinch, as much as you want, a fistful of salt… the truth is lost somewhere , who cares , these are all just words, they used to belong to someone , now I arranged them this way, but it could be done in another too. Be good and eat your vitamins and you will grow to be 100.

 

***

 

UWAGA :

Nic z tego co powyżej nie powinno być traktowane serio, do wszystkiego proszę wjebać szczyptę soli, a jak chcecie, i garść. To tylko słowa, wcześniej kogoś, skadś troche sobie zabrałem, można je poukładać tak, można inaczej. Bądźcie po prostu dobrzy i jedzcie swe witaminki a dożyjecie stówki :

 

 

“Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”

 

To naczelne z przykazań zazdrosnego pustynnego boga nie pozostawia żadnej wątpliwości że jest on patronem plemienia, otoczonego wrogimi sąsiadami ( nie bez przyczyny, skoro zabrano im ziemię a ich  bogów pozamieniano  na demony / Baal > Belzebub / ). Nie ma tu udawania, że jest jeden bóg, zbyt wiele ich dookoła, chodzi jedynie aby “naszego”, nie cudzych czcić. Z takim podejściem jednak pozostajemy dalej w mentalności epoki brązu, a świat się nieco zmniejszył… Takie podejście okazuje się bardzo nieskuteczne w zarażaniu innych swoją ideologią, ale w zasadzie wybrali je Izrealici, i dalej traktują Jahwe jako swego prywatnego władcę, nie zainteresowani misjonarstwem religijnym skupili się na przetrwaniu kultury, zbieraniu funduszy, oraz jak w końcu sytuacja polityczna pozwoliła, na fizycznych przepychankach o swój kawałek pustyni. Palestyńczycy i ich równie zazdrosna wersja Allaha raczej nie bardzo da się lubić, nie ma już Kananejczyków czy Filistyńczyków których atrakcyjne religie trzeba demonizować, chociaż kulty płodności przyciągają wprawdzie młodych Żydów w postaci festiwali rave, i miejmy nadzieję że hedonizm i narkotyki przerwą w końcu maniakalny ciąg pokazany w tym klipie …

 

***

 

“You shall have no other gods before me”

 

The first of commandments of the jealous desert god leaves no doubt that he is a leader and protector of one chosen tribe, surrounded by hostile enemies ( not surprising, since they had their lands taken over and their gods ridiculed as deamons / Baal > Beelzebub ). There is no pretending here , that there is one god, there are many around, some miles away, so the point is to worship ours, who gives us identity, rather than those of the “others”. With this attitude kept today we are still in the Bronze Age, and world has got smaller since then.  This attitude turns out to be very inefficient in spreading our own ideology, but it was chosen and continued until this day by Isrealites, who treat Yahweh as their own private Lord, and are not interested in converting others, rather focused on survival of their culture, gathering funds, and when finally political situation allowed, physical domination and violence in their piece of desert. Palestinians and their equally jealous version of god are not very likeable, and there are no more Caananites and Philistines with their temple prostitutes and attractive religions that must be demonized, although fertility cults attract Jewish youth in form of rave festivals, so one can only hope hedonism and drugs will break that nasty cycle shown in video below.

 

 

 

 

 

 

Zupełnie inny styl prezentują chrześcijanie, a zwłaszcza największy jak dotąd ich odłam zwany katolikami. Z samej nazwy wyziera już ambicja podboju zawartości głów, powszechności i uniwersalności. Przekonani,że misja powierzona 2000 lat temu przez ascetycznego wędrownego kaznodzieję polega na tym aby wszystkich zapisać do jednej organizacji, postawili na dziwne rozdwojenie – w sferze teoretycznej przekonanie o wyjątkowości i niezbędności przynależności do tejżej organizacji dla “zbawienia”, w praktyce natomiast na maksymalna otwartość i wchłanianie czego tylko się da, aby uczynić organizacje popularną wśród ludzi, których życie, klimat, tradycje z semickim dziedzictwem nie mają nic wspólnego. Działało to dokonale w świecie, w którym informacja przepływała powoli, podobnie wszelakie zmiany. Można było wówczas udawać, że nowe tradycje wcale nie są nowe, można było z pustynnego monoteizmu zrobić barwną kolekcję duchów wszelakich, aniołów, świętych, rządzonych przez prastarą Matkę – Boginię, w której tle gdzies tam równie pogańska, jakoś mniej obecna Trójca, jak i wchłonąć wszelakie tradycje magiczne, święta z cyklu przyrody, rytuały, święte miejsca, odpusty, relikwie, amulety.

 

***

 

Completely different style is the one of the Christians, especially theie biggest branch so far, the Catholic church. The name itself already tells about ambition to conquer insides of heads of everyone around. Convinced that the mission given to them 2000 years ago by ascetic vagabond teacher means to enlist everyone in their organization, they chose to go on a schizofrenic path – in theory, convinced about their uniqueness and need to belong to their special church to be “saved”, and in practice, behaving like a sponge that absorbs whatever is needed to become popular, accepted and finally supported as only truth by people whose life, climate, traditions have nothing in common with Semitic heritage and background of this myth. It worked well in a world, where flow of information was slow, and so were all changes. One could pretend then that the new traditions are not new at all, or at least God given to supreme authority residing in  sunny Italy, one could turn austere desert monotheism into a colourful collection of all kind of spirits, angels, protective saints, all ruled by ancient archetype of Good Mother – Goddess, with equally pagan but somehow less active Trinity somewhere in the background, as well as incorporate various magical traditions , festive days based on natural calendar, rites, holy sites, relics, amulets.

 

 

 

 

Działało to do czasu kiedy “nowe” tradycje zaczęły pojawiać się najpierw z tempem hipisowkich busów z Indii czy odrzutowców przemierzających ocean z guru na pokładzie, a potem jeszcze szybciej, niczym myśl, zdigitalizowana i wymieniana ponad starymi granicami i podziałami. W tym momencie nowe nie daje już się tak łatwo oswoić i podbić, próby tego z daleka czuć sztucznością i brzmią jak afrykańskie bębenki na oazowej mszy, a wszystko dlatego ze te nieudolne modyfikacje idą w parze z utrzymywaniem swojej wyjątkowości. Czy da się inaczej jeżeli ten system religijny oparty jest na pojmowanym dosłownie transcedentnym Bogu z pewnej książki, objawionym w pewnym momencie historii?

Pozostają chyba dwie drogi, pierwsza to zamykanie się w oblężonej twierdzy, zaklinanie rzeczywistości, i demonizowanie tego co na zewnątrz. Skuteczność tej taktyki zależy zapewne od materialnej i politycznej koniunktury, strach , chaos i wojna zapewne pomogłyby trochę w odmłodzeniu coraz starszych kadr obrońców twierdzy. Z drugiej strony możliwe jest osiągnięcie masy krytycznej, i ilość dostępnej informacji spowoduje że iluzja świata podzielonego na prawdziwe i nieprawdziwe wierzenia będzie musiała runąć, a wszelacy misjonarze wreszcie odpuścić, rozumiejąc że wszyscy bogowie są cudzy, inny w swej formie jest bóg kupców, inny ten rybaków, inny z pustyni, inny z Rzymu, inny z dżungli, inny twój a inny twojego sąsiada.  Tak jak nie trzeba sąsiadom mówić jak mają się ubierać,  tak nie trzeba im ryć bani, że mają w naszą bajkę wierzyć, zamiast spokojnie przyjrzeć się Temu co w środku oraz dookoła, i wtedy wreszcie dostrzec wspólnotę, iluzję i paradoks dualizmu, inne czyli to samo.

 

***

 

It worked until the time when “new” traditions started to appear first at pace of hippie buses coming from India or jets traversing ocean with ever new gurus on board, and then even faster, like a digitalized thought exchanged instantly above old borders and divisions. Now the new can not be so easily domesticated and conquered, included as “ours”, these trials feel very artificial and sound like African drums played by altar boys on youth oriented mass. The reason is that while doing those amateur and fake effort of new cultural conquest, ( while genuine thing is readily available ), they still want to keep the old dogma of uniqueness, “there is no salvation outside the church”… But do they have a choice, belonging to religious system based on transcendent God, literally read from certain book, and revealed in a certain moment in history?

It seems there are two ways out. The first is getting locked in a fortress under siege, throwing bullshit like “civilization of death” from the walls at non-believers, and demonizing all changes and all reality outside. The effectiveness of this tactic depends upon economical and political situation, fear, chaos and war surely would help a bit to rejuvenate old ranks of this fortress’ defenders. However, it is possible that critical mass will be achieved, and the amount of information available will destroy illusion of world divided in true and untrue beliefs. All missionaries would then have to let it go, and understand that all gods are of “the others”, other in its form is god of merchants, other the one of fishermen, other from the desert, Rome or jungle, other of your neighbour. As you don’t tell your neighbour how to dress, you don’t need to brainwash him into believing in your chosen fairy tale. You can instead calmly look for The One inside, and around, and then finally see unity, and illusion as well as paradox of dualism, other, but the same.

 

 

 

 

Ja też chciałbym dostrzec nie to co inne ale to co to samo, i spojrzeć na synkretyzm pogodnie, nie z żalem, za tym co stracone, ale z radością, że to co ważne, i żywe przetrwało, że w ostateczności nie liczy się nazwa, słowo, narzedzie podzielenia, ale słońce, ciało, gest, czucie. Pochodzę z katolickiego kraju i katolicyzm to dla mnie trudna miłość, zbyt świadomy jestem historii także naszej słowiańskiej konkwisty sprzed tysiąca lat, a do tego zbyt głośni tu ci co formę wielbią, w zasadzie nieobecny mistycyzm i skupienie na doświadczeniu.

Pozostaje zatem droga sztuczek percepcji – zauwazania tego co chcemy zauważac, ignorowania tego co chcemy ignorować. W praktyce robi to zapewne większośc wyznawców ludowych, czyli powszechnych form religii, jakichkolwiek, ale zadanie dla kogoś przytłoczonego cięzarem intelektu i wiedzy jest nieco trudniejsze. Innego jednak wyjścia nie ma… Dlatego między innymi poszedłem na pielgrzymkę Qoyllur Riti, do Pana Śniegu.

 

***

 

I would like to see clearer what is the same and not what is different, and look at syncretism with acceptance, not regret, not missing what is gone, but with joy at what survived, that what finally counts is not the name, not the word, tool of division, but sun, body, gesture, feeling. But I come from Catholic country and Catholic faith is not easy love for me, I am too aware of the history of the religious conquest that ravaged Slavic lands 500 years before it changed Americas, and another problem is that those who worship Form here are too loud and the mysticism and trust in experience practically non-existent.

What remains then is a way of tricks of perception – seeing what we want to see, ignoring what we want to ignore. In practice probably this is what most of followers of folk version of religion do, any religion, but that task is much harder for someone burdened with baggage of intelect and knowledge. However, for such men there is no other way into participating in organized religion, it seems. That is why I went for Qoyllur Riti pilgrimage, to pay homage to Lord of Snow.

 

 

 

 

Tej pielgrzymki forma i dekoracja jest zarówno poganska jak i katolicka, i powoli rozumiem, że iluzją jest dzielenie tego na dwie części. Jeżeli tego chcemy, jest to dalej indiańskie święto ku czci pojawiających się na niebie po czasie nieobecności i chaosu Plejad, czym było od wieków, przed kulturową konkwistą, podpięte pod odwieczny astronomiczny cykl starszy niż konkwistadorzy, starszy niż papieże, niż Jezus, niz sama idea Jahwe. Starsze są też lodowe góry którym składa się ofiary z roślin, jedzenia, alkoholu, martwych alpak, koki, tytoniu, uważności i łez. Starsza jest idea ludzi zamieniających w ptaki, jak i pokłon składany przez tłumy wchodzącemu słońcu. Mówię starsze, bo tradycja to argument często podnoszony przez kościół katolicki, mowię też o tym dlatego że bardziej uniwersalne, czyli katolickie,  bo słońce wschodzi i nad Andami i nad Palestyną, i wodę każde z dzieci Adama potrzebuje do życia, i to im sie tu kłaniam, a nie symbolom konkwisty, tak jak wędrując z sufi kłaniam się Człowiekowi z Wewnątrz, a nie historii z księgi.

 

***

 

The form of that pilgrimage is both pagan and Christian, and I slowly understand that separating it is an illusion. If we only want it, it still is an Indian festival to honour Pleiades appearing in the sky after long absence, the time of chaos. It was so for ages, before the cultural and religious conquest, connected to astronomical cycle older than conquistadores, older than popes, than Jesus, than the concept of Yahweh itself. Older are the ice mountains that get sacrifice of plants, food, alcohol, dead alpacas, coca, tobacco, sound, attention and tears. Older is idea of people turning into birds, the crowds bowing down before rising sun. I say “older”, as tradition is argument often raised by Catholic church in defence of “faith of our fathers”. Yes, but I look for ways to reach even older roots, to heal the sickness inherited from our fathers by medicine of those before. My feelings, and that should be enough, are telling me those roots, based in nature, are more universal, not claiming exclusivity, same sun rises above Andes and Palestine, just that it gives birth to different way of life, same water is needed by any of children of Adam, or whatever his name, and it is to them I bow, not to the symbols brought by conquistadors, same way here, as in my travels with the Sufis, when I look for the Man Within, and not the story of the Book.

 

 

 

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.