światosław / tales from the world

Archive for:

Plants of Power : Revival / Rośliny Mocy : Odrodzenie

 

 

Another journey for transformation, healing, self-understaning and love. With sadness and deep shadow cast upon present and future, hard lesson in accepting the fate and understanding reasons. High price paid, remorse and burdened conscience, hopefully the benefits reaped by some will in the end bring the balance, justice and happiness for all, so that I can still believe, what goes around, comes around.

Photos from journeys through forests and rivers of Amazonia, in search of local healers 0f body and soul and from a plant diet with Shipibo shamans near Pucallpa, Peru.

 

 

Kolejna podróż w poszukiwaniu przemiany, uzdrowienia, samozrozumienia i miłości, dla, mam nadzieję, większości jej uczestników. Wszystko w cieniu smutku i głębokiego cienia rzucanego na teraz i niepewną przyszłość, ciężka lekcja akceptacji losu, zrozumienia przyczyn. Wysoka cena, żal i ciężkie sumienie z powodu historii o której nie mogę teraz nawet opowiadać, oby korzyści i dobro zebrane przez wielu pomogły przywrócić równowagę, sprawiedliwość i szczęście, tak bym mógł wierzyć nadal, iż dobro zasiane dobrem wraca.

Zdjęcia z podróży poprzez lasy i rzeki Amazonii, w poszukiwaniu lokalnych uzdrawiaczy ciała i duszy, oraz z roślinnej diety z szamankami Shipibo niedaleko Pucallpy, w Peru.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Very short post, as short was our experience. We drank with Matilda once, us, a tiny group of four gringos on her kitchen floor, and her with family, daughter and husband. The signs of annual flooding were visible on kitchen walls, around one metre from the ground. It comes soon, in a month or two from now, and table, beds, fridge, all need to be taken away, family moving too, such is life in the river slum of Belen, Iquitos.

 

 
Bardzo krótka notka, tak jak krótkie było nasze jednorazowe doświadczenie z Matyldą. Piliśmy z nią w jej kuchni, my, mała grupka czterech gringo i ona wraz z rodziną, mężem i dorosłą córką. Ślady po corocznej powodzi w deszczowej porze widoczne były na ścianach, mniej więcej metr ponad podłogą. W tym roku już niewiele brakuje, kiedy nadejdą deszcze – lodówka, stół, łóżka, wszystko trzeba będzie wynieść, cała rodzina przeniesie się wyżej, taka jest kolej rzeczy co roku w slumsie w Belen, Iquitos, mieście na błotach u zbiegu rzek.

 

 

 

 

 

 

 

Her medicine was not so good, she admits. In the middle on the night I left to get my own from our temporary home, a few streets away. But her singing, when it finally kicked off, great stuff, very feminine, melodious, harmonious, bringing peace and healing, what we needed after roughness of the jungle base and some spiritually sick people that affected us in last weeks. My partner was delighted, saying Matilda was best so far on this journey, so I guess she can be especially recommended for women, looking for care and softness. Her husband sang as well, adding male strength to the mix. They gave us good limpieza, my infected wound started to finally heal after this night.

In the morning Matilda brought handicrafts, beautiful handmade textiles painted with her visions. I thought they are, as it is usually, for sale, but they were generous gifts, from someone who hardly possess anything. Well, I mean this “anything” in material terms. Matilda has sweet family, curandero skills, empathy and generosity. I guess this is good foundation, on which can also grow decent living, which you can support with your visit, experiencing something genuine, experiencing the way locals work with the medicine, if you can only give up your comfort attachments.

 

 

 

 

Jej medycyna nie była nadzwyczajna, bardzo rozwodniona, sama to przyznała. W środku nocy i ceremonii opuściłem grupę by przynieść swoją z naszego tymczasowego domu parę ulic dalej. Ale śpiew Matyldy, kiedy w końcu się rozkręciła, wielka sprawa, bardzo kobiecy, melodyjny, harmonijny, niosący pokój i uzdrowienie, to czego potrzebowaliśmy po brutalności dżunglowego obozu i duchowym zanieczyszczeniu, jakie pewien chory człowiek na nas ściągnął. Moja partnerka była przeszczęśliwa, twierdziła, że Matylda to numer jeden tej podróży, jak dotąd, więc myślę że można szczególnie polecić ją kobietom, poszukującym miękkości i opieki. Mąż Matyldy również śpiewał, dodając męską siłę do tej mieszanki. Oboje oczyścili nas porządnie, moja zainfekowana rana zaczęła się po tej nocy w końcu goić.

Rano, kiedy się obudziliśmy, Matylda przyniosła swoje rękodzieło, piękne, ręcznie wyszywane tkaniny, także malowane, wszystko z jej własnych wizji. Myślałem że są , jak to zwykle bywa u Shipibo, na sprzedaż, ale okazały się podarunkami, hojny gest kogoś kto mało co posiada. Mam na myśli “mało” w materialnym sensie bo Matylda ma słodką rodzinę, umiejętności uzdrowiciela, empatię i szczodrość. Myślę, że to solidna podstawa, na jakiej może wyrastać dostatnie życie, które możecie i wy wesprzeć swoją wizytą, doświadczając czegoś autentycznego, doświadczając tego jak pracują z medycyną tutejsi mieszkańcy, jeżeli tylko jesteście gotowi zrezygnować z turystycznego komfortu.

 

 

 

 

 

 

Matilda occasionally works with medicine centres around Iquitos or Cuzco, so is not always available, but you can always try to reach her on her mobile number : 942 923 797. Of course she speaks only Shipibo and simple Spanish. Worth trying.

 

 

Matylda co jakiś czas wynajmowana jest przez centra w okolicach Iquitos czy Cuzco, więc nie zawsze jest dostępna w swoim domu, pochodzi zresztą z małej wioski koło Contamany i czasem mieszka tam. Zawsze jednak warto próbować łapać ją na jej komórce – 942 923 797. Powodzenia !

 

 

 

 

 

Some time passed since the words above were written and photos taken, and in the meantime I had opportunity to witness and assist Matilda and her partner Pancho at work, as well as travel with them into their homelands, so some update is posted here to show a wider context of who they are.

 

 

Minęło sporo czasu od czasu napisania powyższych słów i zrobienia zdjęć, w międzyczasie miałem okazję byś świadkiem i asystować Matyldzie i jej partnerowi pancho w pracy, jak i w podróży w ich rodzinne strony, więc wypada zamieścić tu małą aktualizację, by pokazać szerszy kontekst tego kim są.

 

 

 

 

 

For sure one thing stays certain , these are humble, simple people with low egos, if I may use that abused word, that many speak of and all possess, but what I love about this couple is that they speak so little about others, especially in criticizing way. So many shamans I encountered are fond of boasting their power and gossiping about others, of course usually scaring their guests, that anywhere else they go, they are in danger of falling prey of evil brujos, incompetent fake shamans etc, and only here, true and real master will guide and protect them. This claim is not unlike one that can be heard from many religious gurus of the world and perhaps it is ironic for some of those escaping influence of guardians of only truth wearing funny hats,  to fall into being disciple of one adorned with feathers. So none of that from Matilda and Pancho. Do you know many spiritual leaders who come to perform a ceremony in the evening, and while there is still some time left, they will go down on their knees with machete to clean the host’s place from weeds? And when the evening comes, true beauty is revealed.

 

 

Jedna rzecz pozostaje pewna, to są cisi i skromni prości ludzie z małym ego, jeżeli mogę użyć tego nadużywanego słowa, ego o którym wielu gada i każdy posiada, ale to co kocham w tej parze to fakt, iż tak mało plotkują o innych, zwłaszcza w krytyczny sposób. Tak wielu szamanów z jakimi się zetknąłem uwielbia chwalić się swoją mocą i obgadywać innych, oczywiście zwykle strasząc swych gości, że gdziekolwiek indziej się udadzą, są w niebezpieczeństwie wpadnięcia w sidła złych czarowników, niekompetentnych fałszywych szamanów itd, i oczywiście tylko tutaj, prawdziwy i jedyny mistrz ich poprowadzi i ochroni. To twierdzenia nie tak odmienne od tych którymi handlują wszelacy religijni guru, i być może jest coś ironicznego w uciekaniu od wpływów posiadaczy jedynej prawdy w śmiesznych czapeczkach by stać się wyznawcą innych w pióropuszu. Nic z tego nie usłyszycie raczej od Matyldy i Pancho. Znacie wielu nauczycieli duchowych, którzy przybywają aby przeprowadzić wieczorną ceremonię, a ponieważ zostało jeszcze trochę czasu, lądują na kolanach z maczetą by nieco oczyścić z chwastów podwórko gospodarza? A kiedy nadejdzie już wieczór, prawdziwe piękno zostanie ujawnione.

 

 

 

 

 

What happens in the ceremony is usually out of reach of camera, and in my opinion, it is better to avoid words too. I say that despite having used quite a lot of them in the past, and I tend to less and less. Better come and see. But the healer’s work is not finished by the time last icaros are sung. Especially in case of physical issues, as well as some hard traumas both Matilda and Pancho can offer extra work in the morning, depending on case and location of the problem, it can be Shipibo style massage, work with tobacco, or special technique that not many curanderos of Amazon can still perform – called chupar, sucking out the illness. Matilda has a lot of experience working with women, and is usually really appreciated by female guests, and Pancho works individually with female patients only in presence of his partner, to avoid any misunderstandings and accusations that are increasingly common in the Amazon recently.

 

 

To, co zdarza się w ceremonii jest zwykle poza zasięgiem aparatu, a także, w mej opinii, lepiej unikać i słów. Mówię to, pomimo iż w przeszłości użyłem ich sporo, ale staram się coraz mniej. Lepiej sprawdźcie sami. Ale praca uzdrowiciela nie jest zakończona, kiedy przebrzmi ostatnie icaro. Zwłaszcza w przypadku fizycznych dolegliwości, jak i niektórych ciężkich traum i blokad, zarówno Matylda jak i Pancho mogą służyć dodatkowymi zabiegami w ciągu dnia, zależnie od problemu i jego lokalizacji, może to być tradycyjny masaż Shipibo, praca z tytoniem albo specjalna technika, jaką niewielu uzdrowicieli w Amazonii ma opanowaną – zwana chupar , wysysanie choroby. Matylda ma duże doświadczenie w pracy z kobietami i zwykle jest bardzo ceniona przez szukające pomocy dziewczyny, a Pancho pracuje indywidualnie z pacjentkami tylko w obecności swojej partnerki, by uniknąć nieporozumień i oskarżeń jakie są ostatnio w Amazonii coraz częstsze.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

If you want to meet a sweet girl, that perhaps grew in years and experience, but no so much in character, that is the right address.

 

 

Jeżeli chcecie spotkać się ze słodką dziewczynką, która być może nabrała lat i doświadczenia ale nie zmieniła zbytnio swojego charakteru, wybór jest prosty.

 

 

 

 

 

 

 

 

jakon nete / dobry świat

January 7th, 2016

Ściana szkoły podstawowej w dzielnicy Pucalpy Yarinacocha, zamieszkałej w dużej części przez plemię Shipibo. “Non nete” po lewej oznacza “nasz świat”, ale dla Shipibo to tylko jeden z czterech istniejących. “Jakon nete” ( “dobry świat” ), tam gdzie mieszka Ojciec Słońce, to miejsce gdzie trafiają ludzkie duchy, i gdzie meraya, uzdrowiciel, jest w stanie docierać jeszcze za życia, dzięki mocy ayahuaski, szukając rozwiązania problemów swych pacjentów.

 

 

Wall of primary school in Shipibo area of Yarinacocha. “Non nete” means our world, but it is one of four existing, and “jakon nete” is one of the others, meaning “good world”, it is a place where human spirits live, most of them after death, but meraya, the healer is able to come there earlier, at will, using the vehicle of ayahuasca.

 
 
 

 
 
 


 
 
 

En su texto El ojo verde. Cosmovisiones amazónicas, AIDESEP y otros autores (2000), hacen referencia a los cuatro mundos en la cosmovisión shipibo-konibo. Según el testimonio del profesor Eli Sánchez, el mundo de las aguas o jenenete es habitado por los espíritus del agua, siendo el más poderoso Ronin, un espíritu caracterizado como una boa grande. Este mundo también está habitado por los shipibo-konibo que viven dentro del agua, personajes a quienes denominan jenechaikonibo.

‘Nuestro mundo’ o non nete es, hace referencia al mundo habitado por los seres humanos, por los animales que pueden comerse, por las plantas, los árboles, las aves y demás seres vivientes. Este mundo estaría también habitado por los espíritus de las plantas, como la lupuna, la catahua, el ayahuasca, el tabaco, entre otros.

El ‘mundo amarillo’, denominado panshinnete, es el mundo de los pecados y de los malos espíritus.

El cuarto mundo es el ‘espacio donde está el Padre Sol’ o jakon nete, espacio a donde llegan espíritus de seres humanos, así como los espíritus de los animales y las plantas. Este es un mundo lleno de flores, de frutas y de plantas, que solo el médico shipibo-konibo, el meraya, tiene la capacidad de visitar antes de su muerte. Según la creencia de este pueblo, este especialista de la salud puede recorrer los cuatro mundos y tomar contacto con los seres que ahí habitan mediante la ingesta de ayahuasca.

 
 
 

 

 

Photostory from another expedition following trails of genuine Amazonian shamanism. Focus is on nature, cultural exchange, participation, personal development work and healing.

 

 

Fotorelacja z kolejnej wyprawy do Amazonii na szlakach autentycznego szamanizmu. Esencją tych wyjazdów jest kontakt z naturą, wymiana międzykulturowa, praca nad rozwojem osobistym i uzdrawianie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Serpentine waterways of Tamaya river lead into vast expanse of Lago Imiria, where on shores of crocodile infested lake live remote Shipibo communities. Here we come to travel even deeper, inwards.

 

 

Wężowa wstęga rzeki Tamaya prowadzi nas na ogromne rozlewiska jeziora Imiria, gdzie nad pełnymi krokodyli wodami w swoich wioskach żyją społeczności Shipibo i ich uzdrowiciele. Przyjeżdżamy tu podróżować jeszcze głębiej, do wewnątrz.

 

 

 

 

 

 

 

 

Most of all, it is about people meeting people

 

 

Integralna część tej przygody to ludzie spotykający ludzi.

 

 

 

 

 

 

 

 

Including meeting our true selves

 

 

Co także, a może przede wszystkim oznacza spotkanie z naszym prawdziwym ja.

 

 

 

 

 

And discovering the joy of life.

 

 

I odkrywanie przez to radości życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

October 2015. For new trips contact me on > https://www.facebook.com/swiato.slav

 

 

Zdjęcia z października 2015. W sprawie kolejnych wyjazdów, kontaktujcie się na > https://www.facebook.com/swiato.slav

 

Shipibo : dieta

November 3rd, 2015

1 place left  / zostało 1 miejsce

 

 

 

 

 

Diet with plants, traditional Shipibo style. This is advanced work, so there will be no basics explained here, who knows what dietas are, is the one who can come.

You can choose your plant, or maestras will help you to choose according to what you want to change in your life, to learn or heal.

 

 

Dieta z amazońskimi roślinami medycznymi, w tradycyjnym stylu Shipibo. To zaawansowana praca, nie będę więc tutaj tłumaczył podstaw, ten kto wie czym są takie diety, to odpowiednia osoba do wzięcia w niej udziału.

Możecie sami wybrać swoją roślinę, albo maestras mogą wam w tym pomóc, kierując się tym co chcecie zmienić w swoim życiu, czego się nauczyć lub co uzdrowić.

 

 

 

 

 

 

Leading the dieta is dona Ynes Sanchez, nearly 70 years old traditional healer, palero, tabaquero, with extensive experience in curing diseases as serious as cancers, as well as traditional gynecologist, midwife. She works with her entire family, daughters Lila and Laura, sons, and extended family.

 

 

Prowadzącą jest dona Ynes Sanchez, prawie siedemdziesiącioletnia tradycyjna uzdrowicielka, palero, tabaquero, z wielkim doświadczeniem w leczeniu tak poważnych chorób jak rak, zwłaszcza chorób kobiecych, jest jednym z bardziej poszukiwanych zarówno przez Shipibo jak i zagraniczne ośrodki ginekologów i położnic. Pracuje razem z całą rodziną – córkami Laurą, Lilą, synami i całym klanem.

 

 

 

 

 

 

The diet is taking place in their own rustic centre not far from San Francisco, near Pucalpa, entirely family owned with no gringo capital. They have saved for it in years working for foreign owned, expensive and prestigious lodges such as Temple of The New Way of Light. If you are looking for respected, genuine curandero, want to learn about the plants, and doing it to support independent indigenous enterprise, this is the place.

 

 

Dieta będzie miała miejsce w ich własnym, rustykalnym ośrodku niedaleko San Francisco koło Pucalpy, prowadzonym w całości przez rodzinę, bez kapitału zagranicznego. Uzbierali na niego podczas lat oszczędzania i pracy w drogich, prestiżowych klinikach takich jak Temple of the New Way of Light. Jeżeli szukacie szanowanych, autentycznych uzdrowicieli, chcecie się uczyć o roślinach, i przy okazji wspierać rdzenne, indiańskie projekty, to właśnie jest okazja.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

dates : February 15th – 29th, 2016

cost : 600 USD per person

limit of places : 10

reservation : advance 150 USD

 

 

termin – 15.02.2016 – 29.02.2016

cena : 600 USD za osobę

ilość uczestników : 10

rezerwacja poprzez wpłatę zaliczki 500 PLN

 

 

As I believe in truth hidden in paradoxes, here’s a bunch of letters to tell you – don’t read! talk, watch and feel. Writing is symbols for thoughts and thoughts symbols for reality, better drink from the source.

Ponieważ wierzę w prawdę ukrytą w paradoksach, oto poniżej garść liter mówiących – nie czytaj! Gadaj, patrz, czuj. Pismo jest symbolem myśli, a myśli mapą – symbolami rzeczywistości, lepiej pić prosto ze źródła.

 

 

 

 

 

 

 

 

The Satanic Spirit of Science (an excerpt from Chapter 6 of Trialogues at the Edge of the West by McKenna, Ralph Abraham and Rupert Sheldrake):

“Linearity in print and thought has made language unable to deal with the invisible world in any meaningful way, except as pathology. Now this invisible world is returning to the language through people like us with one foot in each world.”

Linearność druku i myśli sprawiła, że język jest niesprawny przy opisaniu niewidzialnego świata w jakikolwiek sensowny sposób, inny niż przedstawienie go jako patologię. Teraz ten niewidzialny świat wraca do języka poprzez ludzi takich jak my, z jedną stopą w każdym ze światów.
 

 

 

—-

 

 

 

Print and linearity and what’s called “fear bias” for language is what has shattered our sense of ourselves as a collectivity. A positive way of putting it is to say, it’s also what created the idea of democracy – individual freedom, labor unions, the vote, all of these atomized notions of human obligation and political participation arise out of print. But, so do ideas, like, that we are all alike because letters from printing presses on pages are all alike. The idea that products should be mass produced out of mass produced sub units, this is a print-head notion. It could never have occurred to anyone outside of a printing press culture and never has. These ideas have imparted to our existence a tremendous material opulence and intellectual poverty and spiritual uniformity.

Druk i związana z nim liniowość myślenia oraz oparte na strachu uprzedzenia są tym co zniszczyło nasze poczucie wspólnoty. Opisując to od pozytywnej strony – to jest też to, co stworzyło ideę demokracji – jednostkowa wolność, związki zawodowe, głosowanie, wszystkie te zatomizowane pojęcia ludzkich zobowiązań i politycznego uczestnictwa powstają na fundamencie druku. Ale także takie pomysły jak to, że jesteśmy jednacy, bo litery jakie produkuje na stronach maszyna drukarska są jednakowe. Idea, że produkty powinny być masowo wytwarzane z masowo wytwarzanych półproduktów, to jest pomysł łepetyny naładowanej drukiem. Nikomu spoza tej kultury druku nie przyszłoby coś takiego do głowy i nigdy nie przyszło. Te idee przyniosły do naszej egzystencji niezwykłą materialną obfitość i duchowe ujednolicenie.
 

 

 

 

 

 

 

 

“You have to take seriously the notion that understanding the universe is your responsibility, because the only understanding of the universe that will be useful to you is your own understanding.”

Musisz poważnie rozważyć koncepcję, iż zrozumienie wszechświata to twoja własna odpowiedzialność, bo jedyne zrozumienie jakie będzie dla ciebie użyteczne to twoje własne.
 

 

 

 

 

“Chaos is what we’ve lost touch with. This is why it is given a bad name. It is feared by the dominant archetype of our world, which is Ego, which clenches because its existence is defined in terms of control.”

 

“Chaos jest czymś z czym straciliśmy kontakt. Dlatego nadaliśmy mu negatywną etykietkę. Obawia się go dominujący archetyp naszego świata, Ego, które zaciska się bo jego istnienie definiuje się poprzez kontrolę”

 

 

 

 

 

 

Nature is not mute; it is man who is deaf.

What you see, I think is the morphogenetic field. The invisible world that holds everything together. Not the net of matter and light, but the net of casuistry — of intentionality, of caring, of hope of dream — of thought. That all is there, but it has been hidden from us for centuries because of the exorcism of the spirit that took place in order to allow science to do business. And that monotonous and ill-considered choice has made us the inheritors of a tradition of existential emptiness — but that has impaled to us to go back to the jungles and recover this thing.

Natura nie jest niema, to człowiek jest głuchy.

“To co widzicie, myślę, to pole morfogenetyczne. Ten niewidzialny świat, który trzyma wszystko razem. Nie siatka materii i światła, ale siatka kazuistyki – planowości, dbania, nadziei, marzenia – myśli. To wszystko jest tam, ale było przed nami przez stulecia schowane z powodu egzorcyzmu ducha, jaki został wykonany aby nauka mogła robić swój biznes. I tenże monotonny i nieprzemyślany wybór uczynił nas dziedzicami tradycji egzystencjonalnej pustki – ale to zmusiło nas do powrotu do dżungli i odzyskania tego, co zagubione”

 

 

 

 

 

 

And people have asked me, then… is the goal to make the novel about yourself? I don’t think so. The goal is to become the author of the novel. Then you can write any damn ending you want for your character or any other. And this ‘becoming the author’ is this psychedelic detachment. And suddenly you go from being a chessman on the board to the chessmaster looking at the board. It’s empowering.

Ludzie mnie pytają … czy jest zatem celem pisanie powieści o sobie? Nie sądzę… Celem jest stanie się autorem powieści. Wtedy możesz napisać jakiekolwiek przeklęte zakończenie zechcesz, dla swojej postaci czy jakiejkolwiek innej. I to “stawanie się autorem” to jest to psychodeliczne nieprzywiązywanie. I nagle przechodzisz z roli pionka na planszy w szachowego mistrza, spoglądającego z góry na planszę. To daje poczucie mocy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

All quotes / Wszystkie cytaty : Terence McKenna

 

 

 

 

 
 

 

The Feast of Corpus Christi (Latin for Body of Christ), also known as Corpus Domini, is a Latin Rite liturgical solemnity celebrating the tradition and belief in the body and blood of Jesus Christ and his Real Presence in the Eucharist.  During this day, a chalice which used to represent Great Goddess is carried around in ritual procession and the gathered believe it contains the flesh of God.

 

 

Boże Ciało. W to katolickie święto, kielich-monstrancja, dawny symbol Wielkiej Bogini – w rytualnej procesji obnoszony jest, w wierze iż jest w nim dosłownie zawarte ciało Boga.

 

 
 

 

 

 
 

 


 

 
 

 

 

 
 

 

Healers and entheogenic plants, iboga & ayahuasca, Peru & Cameroon.
 

 
….
 

 
Uzdrawiacze i enteogeniczne rośliny, iboga i ayahuaska. Peru i Kamerun.

 

 
 

 

 

 
 

 

 

 
 

 


 

 
 

 

amor / miłość

April 19th, 2015

On Saturday morning, 6:12 AM, when we were sleeping after medicine ceremony, my mum passed away in hospital, ending her many years long sickness and suffering. This was my request and intention the previous evening, before we drank, and yet another example of the sacred magic of this medicine.
 

 

 

 
W sobotni poranek, o 6:12, kiedy spaliśmy jeszcze po ceremonii z medycyną, moja mama odeszła w poznańskim szpitalu, kończąc wieloletnie cierpienie i chorobę. Taka była moja intencja wyrażona głośno przed ceremonią, poprzedniego wieczora, zanim wypiliśmy, i był to dla mnie kolejny przykład świętej magii tej medycyny.

 

 

 

 

 

She spent her last years in coma, in a bed in our home. We were fortunate enough to have conditions and money to be able to do that, to have nurses after we couldn’t cope anymore on our own, and we were not forced to give her away to the terrible and soulless public hospice. In exchange, in very special way in that process, with this long illness she gave us amazing gift. She was my greatest teacher and even if I didn’t understand it back then, she brought me not only to this world, but also to the place I am now.
 

 


 

 

Spędziła ostatnie lata życia w śpiączce, w łóżku w naszym domu. Mieliśmy szczęśliwie takie warunki i środki aby jej to umożliwić, aby opłacić pielęgniarki kiedy nie mogliśmy już poradzić sobie sami, i nie musieliśmy oddawać jej do strasznej i bezdusznej instytucji jaką są państwowe zakłady opieki. W zamian za to, w bardzo szczególnym procesie jakim była ta długa choroba ofiarowała nam wspaniały prezent. Była moją największą nauczycielką i nawet jeśli nie rozumiałem tego wtedy, przyprowadziła mnie nie tylko na ten świat ale i do miejsca w którym jestem teraz.

 

 

 

 

 

 

All pieces of the puzzle, with the clarifying force of the medicine started to come in place in recent years and I understood. You may talk about coincidences and laugh at synchronicities if you choose too, but it is like Einstein said, you may live your life either in depressing conviction that everything is accident, take everything for granted, and then no such thing as miracle exists, or you may live it like everything is miracle, and every thing is sacred, part of bigger story, which, when uncovered, can be only talked about in grand words, like destiny.
 

 

 

 
Wszystkie kawałki tej układanki, dzięki krystalizującej mocy amazońskiej medycyny zaczęły trafiać na swoje miejsce w ostatnich latach i zacząłem rozumieć. Możecie mówić o zbiegu okoliczności, przypadkach i śmiać się z synchroniczności, jeżeli tak wybierzecie, ale jest tak jak powiedział Einstein, można żyć w tym depresyjnym przekonaniu, że nic nie jest cudem, wszystko jest przypadkiem, albo tak jakby wszystko było cudem – i to już moje dopowiedzenie – że wszystko jest święte, jest częścią większej historii, o której, kiedy ją odkrywamy, można mówić tylko w wielkich słowach, takich jak przeznaczenie.

 

 

 

 

 

 

My mother had PhD in plant physiology which she managed to obtain when taking care of me in my infancy, in hard reality of 80′s in communist Poland. She was later forced to give up career as scientist, dedicating herself to raising me and my brother, and working as a biology teacher in college. She was very interested in the miracle of brain and the way it works. During these years, accumulated stress in family life, despite her great reserves of joy, ended up in serious, malignant brain tumour. I was in my early teenage years when I had to face the fact, after having lost my beloved grandfather, that my mother is going to die.

She used to be rational scientist, atheist, but in these hard years before the cancer, after an intense search, she managed to find great faith, so great, that despite all predictions, she managed to conquer the cancer completely. The word miracle was heard even from the doctors.

Unfortunately, two years later it came back. She was operated by her own brother and another renowned brain surgeon, and they managed to remove the cancer. But her brain was already affected by this and further damaged by the terrible and indiscriminate tool of modern medicine, radiotherapy and chemotherapy.

 

 

 

 
Moja mama miała doktorat z fizjologii roślin, który udało jej się zrobić kiedy zajmowała się mną w moich pierwszych latach, w ciężkiej rzeczywistości Polski lat 80tych. Była później zmuszona porzucić karierę naukową, poświęcając się wychowaniu mnie i brata, podejmując pracę jako nauczyciel biologii w liceum. Była zafascynowana cudem ludzkiego mózgu. Podczas tych lat, skumulowany stres rodzinnego życia, pomimo jej wielkich zapasów radości, doprowadził do tego, że zachorowała na złośliwy nowotwór mózgu. Byłem nastolatkiem kiedy musiałem skonfrontować się z faktem, już po utracie ukochanego dziadka, że moja matka ma umrzeć.

Była racjonalnym naukowcem, ateistką, ale w tych trudnych latach przed pojawieniem się raka, po intensywnych poszukiwaniach, udało się jej odnaleźć wielką wiarę, tak wielką, że pomimo wszystkich przewidywań, zdołała wygrać z rakiem. Słowo “cud” padało nawet z ust lekarzy.

Niestety, dwa lata później rak powrócił. Operował ją własny brat, i inny znany chirurg, i udało im się guz wyciąć. Ale mózg ucierpiał, i dodatkowo zniszczyły go straszne, nieprecyzyjne narzędzia współczesnej medycyny, radio i chemioterapia.

 

 

 

 

 

 

The cancer never came back, but I was witness for several years of a long process of deterioration started by this chemical assault on her organism. From person happy to be alive, to a more and more confused and lost, forgetting things, forgetting names, being forced to give up her job, getting lost in the streets, finally we had to lock her up in the flat for her safety, then slowly she started getting lost there, having accidents, losing control, deteriorating. Sad process of decline of a great brain, perhaps doomed precisely by the parasitic domination of the mind, after a series of strokes she ended up slowly loosing coherence, memory, communication skills, later motoric functions, turning into what is sometimes called vegetable, and I prefer to call helpless child. I was forced to watch reverse process, instead of watching my child grow I saw my mother go back to infancy and diapers.

But it wasn’t a story of a heroic battle of adult sons taking responsibility, it was a story of desperation, fear, unable to face reality we escaped in our own ways, both my father and us. In my case it was physical escape, traveling, coming back for a while for as long as I could face it and running away again. I now believe I did what I could but I had many regrets over the years. There was no easy choice. I know people who dedicated themselves completely in such situations and they could be called heroes, but often they are fallen heroes, believing themselves that in the process they wasted their own lifes. I choose to believe this story was not written in vain, and my escape, and the tragedy from which I escaped happened for a reason. What I brought from these wanderings and what I got out of being present in this situation when I finally was able to do it, was a great treasure and what I consider now legacy of my mother. I learned what was difficult in our family, I learned emotions, I learned to love, I learned compassion. I slowly learned how to live, I learned about what is life and what is imminent death, that in recent years was always around the corner. My mum was in what they called terminal state for at least 5 years, incredible amount of time, and now I feel immense gratitude because her suffering prepared me as gently as possible to face her death now with a mix of remorse and joy, rare opportunity. I am ashamed to admit this, I feel no one deserves it but I didn’t choose this story.

It wasn’t always so. When few years back she was in the intensive care unit, about to expire, I came to know the greatest fear of my life. I was already experienced after traveling in Sufi world and I knew their belief in death being joyous occasion, marriage day with One reality, but it was only intellectual knowing. It was later, working with ayahuasca I came to experience something more, I came to learn. I re-lived that terrible moment in one session with Taita Querubin Queta in Colombia and I understood I wept back then, in the hospital, not for my mother but for myself about to be left alone, I understood the words of Jesus – “you weep for yourselves”. But I wasn’t ready, and she didn’t leave me still.

 

 

 

 

Rak nigdy nie wrócił, ale byłem świadkiem wieloletniego procesu rozkładu, degeneracji, rozpoczętego tym chemicznym atakiem na organizm. Od osoby pełnej szczęścia z powodu odzyskanego życia, do coraz bardziej zmieszanej, pogubionej, zapominającej portfela, imion, zmuszonej do porzucenia ukochanej pracy, gubiącej się na ulicach, w końcu musieliśmy zamykać ją w domu, dla jej bezpieczeństwa, potem zaczęła gubić się i tam, kolejne wypadki, upokarzająca utrata kontroli, zanik. Smutny proces zmierzchu wspaniałego mózgu, nieszczęście wywołane być może pasożytniczą dominacją intelektu, wreszcie po serii udarów stopniowo traciła świadomość, pamięć, zdolność komunikacji, w końcu funkcje motoryczne, zamieniając się w coś co zwykło nazywać się warzywem, a ja wolę nazywać bezradnym dzieckiem. Byłem zmuszony obserwować odwrotny proces, zamiast patrzeć jak rozwija się własne dziecko, widziałem jak moja mama cofa się do kołyski i pieluch.

Ale nie była to historia heroicznej bitwy dorosłych synów biorących pełną odpowiedzialność, była to historia desperacji, strachu, niezdolni do konfrontacji z rzeczywistością uciekaliśmy, każdy na swój sposób, zarówno nasz ojciec jak i my. W moim wypadku była to fizyczna ucieczka, podróż, wracałem na tyle na ile dawałem radę i uciekałem ponownie. Teraz ufam że zrobiłem to co mogłem, co było mi pisane, ale miałem przez lata wiele wyrzutów sumienia. Nie było łatwego wyboru. Wiem o ludziach, którzy poświęcili się w takich sytuacjach zupełnie, i można nazwać ich bohaterami, ale często są to polegli bohaterzy, którzy sami wierzą, że zmarnowali sobie przy tym własne życia. Wybieram wiarę w to, że ta historia nie zdarzyła się na próżno, że w mojej ucieczce, i w tragedii od której uciekałem była większa przyczyna. To co przywiozłem z tej włóczęgi, i to co zdobyłem dzięki byciu obecnym w sytuacji, kiedy w końcu byłem do tego zdolny, to wielki skarb, coś co teraz uważam za dziedzictwo mojej mamy. Nauczyłem się tego co było trudne dla mojej rodziny, nauczyłem się emocji, nauczyłem się kochać, nauczyłem współczucia. Powoli uczyłem się żyć, nauczyłem się tego czym jest życie, i czym jest nieuchronna śmierć, która w ostatnich latach wciaż czaiła się za rogiem. Moja mama była w stanie jaki nazywali terminalnym przez ostatnie 5 lat, niesamowicie długo, i teraz czuję za to wielką wdzięczność, ponieważ tak przedłużające się cierpienie przygotowało mnie tak wolno jak to możliwe na przyjęcie jej śmierci z mieszanką sentymentalnego żalu ale większej radości, rzadka to możliwość. Wstydzę się to przyznawać, bo wierze, że nikt na to nie zasługuje, ale nie wybrałem tego scenariusza.

Ale nie było tak zawsze. Kiedy parę lat temu była na oddziale intensywnej terapii, i zgon był o krok, stanąłem wobec największego strachu swojego życia. Byłem już po doświadczeniach na ścieżkach sufizmu, i znałem wiarę sufi w śmierć jako radosną okazję, dzień zaślubin z Jednością, ale było to tylko intelektualne poznanie. Dopiero później, pracując z ayahuaską doświadczyłem czegoś więcej, nauczyłem się. Przeżyłem ponownie ten straszny moment w nocnej ceremonii z Taitą Querubinem Queta w Kolumbii, i zrozumiałem, że płakałem wtedy, w tym szpitalu, nie nad moją matką, ale nad sobą, który miał pozostać sam. Zrozumiałem słowa Jezusa – “nad sobą płaczecie”. Ale nie byłem gotowy, i mama mnie nie zostawiła.
 

 

 

 

 

 

Many months passed. Private nurses took care of my mother, we were spared more of the hard process of facing the deteriorating body, I could build back my private life that fell apart when my girlfriend couldn’t take it anymore, and I was able to dedicate my time to know better the plant medicine. I loved life more and more, felt guilty about my happiness, but I also believed even if life of my mother is no life as anyone would wish, I had no authority and power to take any steps. I knew however that no choice is also a choice and perhaps cowardliness.

Things got really bad last month. We reunited with my brother in first long family trip together since our childhood. We came back a week ago, and this weekend I was able to run two ayahuasca sessions. My mum died in between, and on the second night I was able to sing the song of thanks instead of cursing the cruel god.

Years ago I had nothing in common with interests of my mother and I never knew I would work in any way with the plants. I got her intelligence, ( and my father’s too ) but above all I got what is the most important, her love.

When I was a child, my grandfather, very close person to me, came back on his bicycle from his garden, laid down on a sofa and passed away. This calm for him, but sudden for me death was a great shock, hard to bear. To ease it I took a vow to try to be as honest and reliable man as he was, to honour his memory.

Now the situation was different, suffering was long and cruel, but I was well prepared. She taught me about suffering, faith and surrender. Her spirit together with the female spirit of ayahuasca taught me it is better to accept the story as it is written for us than live in constant anger and denial. I came to see my lack of patience I had with her, I could face it, accept it and try to change. This story in a way strange, but not unknown in shamanic traditions led me to path of the plant medicine. Thanks to this whole process I understand it now, as finally adult man, that mother’s love as this first love we know , is that precious spark almost everyone gets, and our task, our destiny is to protect it, and make it grow, to pass it on and share.

Nothing else matters.

 

 

 

 
Minęło wiele miesięcy. Prywatne pielęgniarki zajmowały się mamą co oszczędziło nam trudnego procesu obcowania z jej degenerującym się ciałem, mogłem odbudować swoje prywatne życie, które rozpadło się, kiedy moja dziewczyna nie dawała już rady w tej sytuacji, i mogłem też poświęcić czas poznawaniu lepiej roślinnej medycyny. Kochałem życie coraz bardziej, czując się winny z powodu mojego szczęścia, ale wierzyłem też, że nawet jeśli życie mojej mamy nie jest życiem jakie ktokolwiek by sobie życzył, nie miałem władzy, nie miałem siły na podjęcie jakiś kroków. Wiedziałem jednak, że brak decyzji jest także decyzją, być może tchórzostwem.

Rzeczy pogorszyły się bardzo w ciagu ostatniego miesiąca. Pojechaliśmy wtedy z bratem na pierwszą wspólną wyprawę od dzieciństwa. Wróciliśmy z niej tydzień temu, i w ten weekend poprowadziłem dwie ayahuaskowe sesje. Moja mama umarła pomiędzy nimi, i drugiej nocy mogłem zaśpiewać jej pieśń podziękowania, zamiast żalu i przeklinania okrutnego boga.

Lata temu nie miałem nic wspólnego z zainteresowaniami mojej matki, nigdy nie spodziewałem się, że moje zajęcie będzie się w jakikolwiek sposób wiązać z roślinami. Odziedziczyłem jej inteligencję ( jak i mojego ojca ), ale przede wszystkim to co jest najważniejsze, miłość.

Kiedy byłem dzieckiem, mój dziadek, bardzo bliska mi osoba, przyjechał z ogródków działkowym na swym starym rowerze, położył się na kanapie i umarł. Ta spokojna dla niego, a nagła dla mnie śmierć była wielkim szokiem, trudnym do zniesienia. Aby go złagodzić przyrzekłem mu, że będę starał się być tak uczciwym i niezawodnym mężczyzną jak on, aby uczcić jego pamięć.

Teraz sytuacja była odmienna, jej cierpienie było długie i okrutne, ale ja byłem dobrze przygotowany. Nauczyła mnie przykładem o cierpieniu, wierze i poddaniu. Jej duch razem z żeńskim duchem ayahuaski nauczył mnie, że lepiej zaakceptować historię jaka jest nam napisana niż żyć w ciągłym gniewie i wyparciu. W końcu zobaczyłem mój brak cierpliwości jaki wobec niej i innych miałem, mogłem go ujrzeć, zaakceptować i próbować zmienić. Ta historia w dziwny, ale znany dobrze w szamańskich tradycjach sposób, poprowadziła mnie na ścieżkę roślinnej medycyny. Dzięki temu procesowi zrozumiałem w końcu, wreszcie jako dorosły mężczyzna, że miłość matki jako pierwsza miłość jaką poznajemy, jest tą drogocenną iskierką jaką prawie każdy dostaje, i naszym zadaniem, naszym przeznaczeniem jest chronić ją, pozwolić jej rosnąć, przekazać dalej.

Nic innego nie ma znaczenia.
 

 

 

 

 

 

songs of creation / genesis

February 3rd, 2015

The healing happens when the cosmic order is re-established, that is the traditional and forgotten view, in which the macrocosm and microcosm of the individual are interconnected, and so one can be healed by healing another, these actions are complementary, and are in a way re-creation of the world.
 

 

 
 

Uzdrowienie ma miejsce kiedy przywrócony zostaje kosmiczny porządek, taki jest tradycyjny i zapomniany nieco pogląd, według którego makrokosmos i mikrokosmos chorego są połączone, i jedno zatem może byc uzdrowione przez uzdrowienie drugiego, te działania są komplementarne, i są w pewnym sensie stwarzaniem świata na nowo.

 

 

 

 

 

 

Mfonga mfonga o bele ening ase oh!
(R) Oh, Oh, ening ase oh, oh.

The wind, the wind. It has all of life.
(R) Oh, Oh. All of life. Oh, Oh.
 

 

 
 

O wiatr, wiatr. Całe w nim jest życie!
(R) Oh, oh, Całe życie, oh oh.

 

 

 

 

 

 

Bwiti creation songs begin with wind and water and the creator gods. Life’s movement is contained in the wind which is the essence of movement. The word mfonga (wind, air, breath) is associated with “spirit” in the Western sense and hence with the Holy Spirit. Thus Banzie interpret this song as referring to the Holy Spirit which was, primordially, the principle of life.
 

 


 

 

Pieśni stworzenia Bwiti rozpoczynają się motywem wiatru, wody i bogów stworzycieli. Ruch życia zawarty jest w wiatrze, który jest esencją ruchu. Słowo mfonga ( wiatr, powietrze, oddech ) jest łączone z “duchem” w rozumieniu Zachodu, a zatem z Duchem Świętym. Banzie, inicjowani, interpretują tą pieśń jako mówiącą o Duchu Świętym, który był pierwotną zasadą życia.

 

 

 

 

 

 

In the beginning were words, said Muye, and these words were lonely. And because of this loneliness the creator god, Mebege, created the path of life. This was later to become the path of birth and death, the path upon which all Bwiti rituals tread.
 

 

 

 

Na początku były słowa, powiedział Muye, i słowa te były samotne. Z powodu tej samotności bóg stworzyciel, Mebege, uformował ścieżkę życia. Ta później stać się miała ścieżką życia i śmierci, ścieżką po której ruch odtwarzają wszystkie rytuały Bwiti.
 

 
 

 

 

 

The group of Banzie returned to the origin spot for the third song of entrance:

Nkobo wa kane yan, o nto ngap ele.
Mfonga esa, edo e ne monenyang menzim
(R) Menzim e ne monenyang.

The words have divided up things, there are three divisions.
The wind is the father, the older brother of the water.
(R) Water is a brother.
 

 

 

 
Grupa Banzie powraca do miejsca początku, by zaśpiewać trzecią z pieśni wejścia :

Słowa podzieliły rzeczy, są trzy części
Wiatr jest ojcem, starszym bratem wody.
(R) Woda jest bratem.
 

 
 

 

 

 

The “three divisions” referred to here are the three persons within the Cosmic Egg which the creator god Mebege, through the agency of sky spider, lowered to the water: Zame ye Mebege (God), his sister Nyingwan Mebege, and his brother Nlona Mebege.
 

 

 

 
Trzy części o jakich mówi pieśń to trzy osoby wewnątrz Kosmicznego Jaja, które Mebege, bóg stworzyciel, poprzez działanie niebieskiego pająka, obniżył ku wodom : Zame ye Mebege ( Bóg ), jego siostra Nyingwan Mebege i jego brat ( wąż ) Nlona Mebege.

 

 

 

 
 

 

Nkol o bele ening, mfonga oyo, menzim asi.
(R) Nkol o bele ening.

The filament (cord) holds life, wind above, water below.
(R) The cord holds life.

The reference is to sky spider’s filament as it lowered the egg containing “life in three persons” to the sea. But this song in other contexts refers to the line of umbilical cords which are imagined to attach the worshiper genealogically through his ancestors ascendent to the great gods.
 

 

 

 
Ta nić / struna / podtrzymuje życie, wiatr powyżej, woda poniżej.
(R) Nić trzyma życie.

Chodzi tu o nić utkaną przez kosmicznego pająka, na której opuszczał ku morzu jajo zawierające “życie w trzech osobach”. Ale pieśń ta, przy innych okazjach, odnosi się do linii pępowin, które łączą wyznawcę poprzez kolejnych przodków ku wielkim bogom.

 

 

 

 

 

 

 

[ Photos from healing ceremony in Bwiti cult in Cameroon, text includes excerpts from Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press /// Zdjęcia z ceremonii uzdrawiania w tradycji psychodelicznego kultu Bwiti w Kamerunie, tekst na podstawie Fernandez, James W. Bwiti An Ethnography of the Religious Imagination in Africa. Princeton University Press ]

 

 

dance, Banzie / tańczcie

January 30th, 2015

“We thought of life by analogy with a journey, a pilgrimage, which had a serious purpose at the end, and the thing was to get to that end, success or whatever it is, maybe heaven after you’re dead. But we missed the point the whole way along. It was a musical thing and you were supposed to sing or to dance while the music was being played.” ~ Alan Watts

 

 

 

 

 

 

“Myśleliśmy o życiu poprzez analogię do podróży, pielgrzymki, która miała na końcu poważny cel, i chodziło o to, by dotrzeć do tego celu, sukcesu czy cokolwiek to jest, może nawet nieba, jak już jesteś martwy. Ale poprzez całą tę drogę umykało nam sedno. To była muzyczna kompozycja, i mieliście śpiewać lub tańczyć, podczas gdy grała muzyka…” ~ Alan Watts

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.