światosław / tales from the world

Posts tagged:

pagan

Wracaliśmy z lasu a po drodze była Górka Klasztorna. Najstarsze sanktuarium maryjne w Polsce zbudowane jest na miejscu gdzie “Najświętsza Panienka” objawiła się pod świętym dębem, na terenie “pogańskiego kultu”, obsikanym w ramach znaczenia terenu, jak to zwykle bywa, w 1079 roku, czterdzieści lat po “reakcji pogańskiej”, ostatnim dużym powstaniu skierowanym przeciwko ideologicznemu okupantowi i przychodzącemu z nim systemowi feudalnej eksploatacji ciemnego parafianina.

Klasztor jest pod kontrolą “Księży Misjonarzy Świętej Rodziny” i na wejściu do Bazyliki leżą ich ulotki. Historia dzieje się dziś, wystarczy mieć otwarte oczy.

 

 

We were driving back from the forests in north and on our way we stopped in oldest shrine dedicated to “Virgin Mary” in Poland, which is built on the spot of ancient pagan worship, where under sacred oak tree this Middle Eastern goddess appeared, as it usually happens, to mark the conquered territory and fight old culture, in 1079, forty years after crushing of last big pagan uprising against ideological and economical oppression which came with Christianity.

The shrine is run by “Priest Missionaries of Holy Family” and in the entrance to main church they left their leaflets. They say “this could be you” and prove that history is happening today, one only needs open eyes to see.

 

 

 

 

 

 

 

 
 

 

The Feast of Corpus Christi (Latin for Body of Christ), also known as Corpus Domini, is a Latin Rite liturgical solemnity celebrating the tradition and belief in the body and blood of Jesus Christ and his Real Presence in the Eucharist.  During this day, a chalice which used to represent Great Goddess is carried around in ritual procession and the gathered believe it contains the flesh of God.

 

 

Boże Ciało. W to katolickie święto, kielich-monstrancja, dawny symbol Wielkiej Bogini – w rytualnej procesji obnoszony jest, w wierze iż jest w nim dosłownie zawarte ciało Boga.

 

 
 

 

 

 
 

 


 

 
 

 

 

 
 

 

Healers and entheogenic plants, iboga & ayahuasca, Peru & Cameroon.
 

 
….
 

 
Uzdrawiacze i enteogeniczne rośliny, iboga i ayahuaska. Peru i Kamerun.

 

 
 

 

 

 
 

 

 

 
 

 


 

 
 

 

 

 

rozkosznie dziwna kraina // blissfull strangeness of our Slavic brother

 

 

 

 

 

 

 

 

(…) I ty, zuchwały, i twoja gromada
Wraz byście poszli w głębinie,
Lecz że to kraj był twojego pradziada,
Że w tobie nasza krew płynie – (…)

 

 

(…) You, the bold one, and all here gathered
you would have sunk down deep below
But for it was the land of your grandfather
For blood that ours in you does flow – (…)

 

 

 

Adam Mickiewicz – “Świteź”

 

 

 

 

 

Nearly two hundred years ago, national bard of Poland wrote an epic poem based on old legend about sunken city. It is a common theme of a siege, invaders going to take over, and defenders ready to sacrifice their lives and nature coming to their aid in this suicidal task, destroying everything in the process. There are more ancient legends of this sort and I came to Belarus with a writer who is investigating, looking for a meaning behind the stories, looking for a meaning and character of the country, and looking for meaning in general.

One is tempted to look for various parallels with Chernobyl disaster and what it meant. Who could be invaders in this case, trying to take over, and forced away by the catastrophe? Capitalism, the West, against which Soviet Union fought absurd battle, cold war of egos, ready rather to perish then resign? Or humans in general, whose greed and assault on nature can be only stopped by violent event like this one. It is poignant that human caused pollution in form of disaster has created , in one moment, one of biggest natural parks in this part of world, where all species but man breed and live, free from other forms of pollution that is caused by presence of greedy ape.

So now large part of these lands are like sunken city and we went to explore its stillness, artifacts, to talk to the dead. We crossed the boundary , and our own fear, hoping there will be no punishment and no taboo broken.  To work with the fear, we asked nature to guide us with one of best tools I know for this purpose, sacred mushrooms, and we took them in the abandoned village in the middle of forest, in the Zone.

 

 

Prawie dwieście lat temu Adam Mickiewicz napisał poemat oparty na starej legendzie o zatopionym mieście. To częsty wątek oblężenia, najeźdzców mających już złamać opór i obrońców gotowych poświęcić swe życia, oraz natury przychodzącej im z pomocą w tym samobójczym zadaniu, niszczącej przy okazji wszystko dookoła. Jest wiele takich starych legend, i przyjechałem na Białoruś z pisarzem w misji, szukającym znaczenia i sensu w tych historiach, znaczenia i charakteru tego kraju, i sensu w ogóle.

Trudno nie ulec pokusie szukania różnych analogii do czarnobylskiej katastrofy i tego co oznaczała. Kim byliby w tym wypadku najeźdzcy, próbujący przejąć kontrolę, i pokonani przez katastrofę? Zachód, z którym Związek Radziecki toczył absurdalną batalię, zimną wojnę ego które raczej gotowe są zginąć niż ustąpić? Czy ludzkość w ogóle, której chciwość i napór na naturę mogą być tylko powstrzymane gwałtownym wydarzeniem takim jak to. To zachwycający paradoks, że wywołane przez człowieka skażenie ponuklearne stworzyło, w jednej chwili, jeden z największych w tej części świata naturalnych parków, gdzie wszystkie gatunki, poza człowiekiem, mogą spokojnie żyć i rozmnażać się, wolne od zagrożenia i wszelakiego zanieczyszczenia jakim skutkuje obecność chciwej małpy.

Obecnie więc duża część tych ziem jest jak zatopione miasto, i przedostaliśmy się tu aby eksplorować jego spokój, artefakty, rozmawiać ze zmarłymi. Przekroczyliśmy granicę i własny strach, mając nadzieję uniknięcia kary i tego że nie łamiemy tabu. Aby pracować ze strachem poprosiliśmy naturę aby prowadziła nas przy pomocy najlepszych narzędzi jakie ma do tego, świętych grzybów, i zjedliśmy je w opuszczonej wiosce w środku lasu, w Zonie.

 

 

 

 

 

 

It was late afternoon and I ate handful. I wanted to be on my own and I went to pay homage to the giant concrete soviet soldier guarding entrance to the village. When I got there, anxiety crept in and I decided it is best, and perhaps last moment to take decent crap, so I squatted behind the monument and meditated on my fear and the soldier.

 

 

Było późne popołudnie kiedy zjadłem swoją porcję. Chciałem być sam i poszedłem pokłonić się gigantycznemu betonowemu sowieckiemu wojakowi strzeżącemu wejścia do wioski. Kiedy tam dotarłem, wtargnął we mnie niepokój i postanowiłem że to najlepszy a być może ostatni moment aby porządnie się wysrać, ukucnąłem więc za pomnikiem, medytując nad swym strachem i nad żołnierzem.

 

 

 

 

 

The soldiers could and did stop the hasty blitzkrieg, march of square headed Germans planning to organize the world, but what could they do against the steady, relentless assault of nature? Not much, it was obvious in the Zone and the main theme of the experience. But what could I do to stop the fear ? It was creeping in as I divided my attention between wiping my ass and last chance to change roll in one of my Holgas before I get mad. Or will I? What exactly is the title of the projection I fear? I found joy in this discovery, that to name it , is to take away the power from it. The psychedelics teach us quickly if we choose to pay attention , that most of things we fear are not present in the moment. I fear that I am getting mad, but it is the fear itself that is madness, and it is fear of uncertain future. I fear the mix of psylocybin and radiation can be dangerous, because my rational mind, my threatened ego makes this assumption. I fear I will get physically lost before it happens.  Realizing all this makes fears disappear, turns them into laughter of joy as I rush through the bushes, not in the hurry anymore, to meet with my friends before IT happens, but in hurry to share the joy. What is now is to be enjoyed. Trust, trust, be guided. When I am to fall into hidden, abandoned well, despite tripping, I don’t, something warns me. And if were to fall, so I would.

 

 

Żołnierz radziecki mógł i powstrzymał blitzkrieg, szybki pochód kwadratogłowych Niemców planujących uporządkowanie świata, ale cóżże mógł on uczynić wobec stałego, nieustepującego ataku natury? Niewiele, było oczywistym w Zonie, i był to wątek przewodni naszego doświadczenia. A co mogłem zrobić ja, aby powstrzymać strach? Wślizgiwał się on kiedy ja dzieliłem uwagę pomiędzy szybkie i nerwowe podcieranie tyłka i podejście do zmiany rolki w jednej z moich Holg, zanim oszaleję. No właśnie, czy oszaleję? Czym właściwie jest ta projekcja, to czego się obawiam? Znalazłem radość w tym odkryciu, że kiedy próbuje to nazwać, odbieram mu moc. Psychodeliki szybko nas uczą, jeżeli tylko zechcemy dać swoją uwagę, że większość rzeczy jakich się obawiamy, w ogóle nie istnieją w bieżącej chwili. Obawiam się że nadchodzi szaleństwo, ale to ten strach jest jedynym szaleństwem, strach przed absolutnie nieznaną przyszłością. Obawiam się że mieszanka psylocybiny i radiacji może być niebezpieczna, bo mój racjonalny umysł, moje zaniepokojone ego snuje takie przypuszczenia. Obawiam się że dosłownie zabłądze, zanim to się dzieje. Uświadomienie sobie tego wszystkiego powoduje rozwianie się strachu, zamienia go w śmiech i radość którą niosę przez krzaki, już nie w pośpiechu zanim TO się stanie, ale w pośpiechu by się podzielić. To co jest teraz, to należy smakować. Ufać, ufać, dać się prowadzić.  Gdy mam wpaść do zarośniętej, ukrytej studni, pomimo bycia naćpanym, nie wpadam, coś mnie ostrzega.  A gdybym miał był wpaść to wpadłbym byłbym.

 

 

 

 

 

So, you may ask, what about those people evacuated and those who fled, fearing consequences, based on natural activity of modern man – anylyzing, predicting, preventing… ? The cancer they fled from was not to be feared in that moment, but as a consequence, in years to come. So isn’t fear good defense mechanism?

Perhaps, depends on the balance, amount, cost. I don’t have all the fucking answers. Maybe ask some of those who stayed behind, old men and women, who feared change more than radiation, and thirty years later still live in remote, half abandoned villages, often still in good health.

Here there is no one to ask, but ghosts and forest, but they will soon tell me more interesting story.

 

 

No a co, możecie spytać, z tymi ludźmi ewakuowanymi, i tymi którzy uciekli, obawiając się konsekwencji, postępując zgodnie z tym naturalnym zwyczajem cywilizowanego człowieka – sekwencją analizowanie-przewidywanie-zapobieganie ? Rak od którego uciekali nie był przecież zagrożeniem danej chwili, ale potencjalną konsekwencją, jaka nadejść miała lata potem. Czyż nie jest więc strach dobrym mechanizmem obronnym?

Być może, zależy od równowagi, ilości, kosztów. Nie mam wszystkich pieprzonych odpowiedzi. Może zapytajcie tych którzy pozostali, starych już dziadków i babcie, którzy obawiali się zmiany bardziej niż promieniowania, i trzydzieści lat później nadal żyją w odleglych na wpół zapadłych siołach, często w dobrym zdrowiu.

Tu nie ma kogo spytać, tylko duchy i las, ale te wkrótce pokażą mi ciekawszą historię.

 

 

 

 

 

 

 

I realize it is better to come back to main path and keep moving towards the base, where my two companions promised to wait, so that we don’t get lost in psychedelic confusion. But I am not in a hurry. I contemplate the homes and pay homage to each , sometimes stopping for longer. The uneasy vibration within me beautifully turns into a song with aid of my new toy, jew’s harp, a tool to ride the trance on, a new way of speaking, funny sounds, that don’t pretend anything like words do.

 

 

Uświadamiam sobie, że czas powrócić na główną ścieżkę i podążać do bazy, gdzie oczekują mnie przyjaciele, aby nie zagubić się w psychodelicznym zamieszaniu. Ale nie jestem w pośpiechu. Kontempluję kolejne domy, przed niektórymi staję na dłużej. Niełatwa wibracja wewnątrz mnie zamienia się pięknie w pieśń, z pomocą nowej zabawki, azjatyckiej drumli, narzędzia do ujeżdżania transu, nowej formy mówienia, zabawnych dźwięków, które nie próbują za wiele powiedzieć, w przeciwieństwie do słów.

 

 

 

 

Hours later on this path we will meet a huge boar, rightful ruler of the land. Now it is silent and still when I stop playing. My thoughts are heavy because of this silence and I resume. The homes turn into trees in their calm , slow way. They fall inside, change colour, melt down. The water comes underneath, swamps expand. Layers of concrete foundations, bricks, broken jars interwoven with soil, moss, roots… Paper turns yellow and grey like the leaves of previous autumns.

 

 

Wiele godzin później na tej ścieżce spotkamy olbrzymiego dzika, prawowitego władce krainy. Teraz jest cicho i martwo, kiedy zaprzestaję grania. Moje myśli są cieżkie i agresywne przez tą ciszę, więc ponawiam melodię. Domy zamieniają się w drzewa w swój powolny, spokojny sposób. Zapadają się do środka, zmieniają kolor, roztapiają się. Woda podchodzi od spodu, bagno rozszerza się. Warstwy betonowych fundamentów, resztek cegieł, kawałków szkła, przeplatają się z ziemią, mchem, korzeniami. Papier żółknie i szarzeje jak liście poprzednich jesieni.

 

 

 

 

 

 

 

Some homes are already gone. Transformation complete. It was and it is not anymore, pessimist would say, but in recent years, I learned to embrace this changing of the form and understand it always is.

 

 

Niektóre domy już znikły. Transformacja się dokonała. Było i już nie ma, powiedziałby pesymista, ale ostatnie lata nauczyły mnie cieszyć się tą zmianą formy, i zrozumieć, że zawsze jest.

 

 

 

 

Attachment to the form is source of unhappiness, embracing the transition is a source of delightful sadness. I cry this day, out of happiness. Big pride and dreams may have collapsed here but in doing so they can teach those of us who want to learn how to free ourselves.

 

 

Przywiązanie do formy to źródło nieszczęścia, zaprzyjaźnienie się z przemianą to źródło słodkiego smutku. Płakałem tego dnia, ze szczęścia. Wielka duma i marzenia być może komuś się tu zawaliły, ale dzięki temu ci z nas, którzy chcą, mogą się nauczyć jak od nich uwolnić.

 

 

 

 

We always cling to something that appears certain, we want to say – now we reached stable ground, now we have a family, home, security. Always illusion.

I creep behind trees and concrete ruins to surprise my friends from the other side than I went away from, to frighten them a bit.

 

 

Zawsze kurczowo próbujemy się trzymać tego co wydaje się w końcu pewne, chcemy powiedzieć sobie – teraz już dotarliśmy na stabilny grunt, teraz mamy już rodzine, dom, bezpieczeństwo. Zawsze iluzja.

Skradam się za drzewami i betonowymi ruinami, chcąc zaskoczyć i nieco przestraszyć przyjaciół, pojawiając się z przeciwnej strony niż zniknąłem.

 

 

 

 

They are my illusion, my point of reference I hold as stable so when I jump from behind the corner, I am struck by the sight of empty camp, things scattered in beautiful light, car unlocked, no one around. I am alone. This is amazing lesson, I am happy how quickly thoughts of complaint “we had a deal” turn into gratitude for my fellow travelers – but here also my teachers.

I am not going to wait for them, but I’ll go towards place we saw before, that keeps drawing me stronger, and stronger, as the psylocybin effect climbs its plateau.

The cemetery.

 

 

Oni są moją iluzją, moim punktem odniesienia, który, jak sobie wymysliłem, jest stały. Kiedy wyskakuje więc zza rogu, w mój zryty baniak uderza widok przerażający nieco, widok pustego obozowiska, rzeczy rozrzuconych w pięknym popołudniowym świetle, auta niezamkniętego, nikogo wokół. Jestem sam. To niesamowita lekcja i jestem zadowolony z tego jak szybko pretensje w mej głowie pod tytułem “nie tak się umawialiśmy” ustepują miejsca wdzięczności dla współtowarzyszy – a w tym wypadku nauczycieli.

Nie będę na nich czekał, idę w stronę miejsca które wcześniej mijaliśmy, które ciągnie mnie coraz silniej w miarę jak efekt psylocybiny osiąga swój szczyt.

Idę na cmentarz.

 

 

 

 

 

Some days ago, all over the country, people feasted on the graves. It was old pagan tradition, in the beginning of the spring, called Rodzanice. Now the proofs of their presence are visible, the village has been abandoned years ago but the dead still have their visitors, their place is well kept and adorned, sheltered under giant oaks and other trees.

The light is low. It highlights the essential and in this one photo I know I have everything I am trying to tell about One and everlasting dream, about connection over borders of cultures and ages. It is also how I see photography, as receiving gifts. I got another one from the last sun of the day.

The pagan feast is about bounty from the Fate, about giving thanks, receiving and sharing. This pagan feast is life itself.

 

 

Kilka dni temu, w całym kraju ludzie ucztowali na grobach. To stara, pogańska jeszcze tradycja wiosennego święta odnowy, zwana Rodzanice. Ślady ludzkiej obecności są tu widoczne, resztki jedzenia, kwiaty, wioskę wprawdzie opuszczono wiele lat temu, ale martwi wciąż mają swoich gości, ich miejsce jest dobrze utrzymane, udekorowane, w schronieniu wielkich dębów.

Światło jest nisko, wpada między konarami. Oświetla to co najistotniejsze i robiąc to zdjęcie wiem, że mam w nim wszystko co staram się powiedzieć o Jedni i niekończącym się śnie, o połączeniu ponad granicami kultur i wieków. Tak też widzę fotografię, jako otrzymywanie darów, i dostałem tu jeszcze jeden od ostatniego słońca dnia.

Pogańska uczta to celebracja hojności losu, to podziękowanie, otrzymywanie i dzielenie. Tą pogańską ucztą jest samo życie.

 

 

 

 

 

 

I meet with the others and we head for the swamps at the edge of the village. The end of day is coming but I am still hungry for more.  Who isn’t? Another cigarette, another sight, one more insight…

 

 

Spotykam pozostałych i ruszamy na bagna na skraju wioski. Nadchodzi koniec dnia, ale ja wciąż jestem spragniony więcej. Któż nie jest? Jeszcze jeden papieros, jeden widok, jedno spostrzeżenie…

 

 

 

 

 

The spring time in the evening is the time to be in the swamps. Life wakes up, birds talk like I never heard them in remote lands. This is Amazon of my tribe, and suddenly I discover I know its language. There is no need for fancy ritual in the process of re-enchantment of the land, it is enough to listen.

 

 

Wiosna i wieczór to jest właściwy czas aby być na bagnach. Życie się budzi, ptaki gadają tak jak nigdy w tropikach. Oto Amazonia mojego plemienia, i nagle odkrywam, że mówię jej językiem. Nie ma potrzeby skomplikowanego rytuału w tym procesie ponownego zaczarowywania świata. Wystarczy słuchać.

 

 

 

 

 

 

[ Belarus, April - May 2014  /// Białoruś, kwiecień - maj 2014 ]

 

 

In this land, where small people learned survival from the big dominators by the art of mimicry, I am making peace with all the branches and leaves of the Tree.

 

 

W tej krainie gdzie mali ludzie otoczeni wielkimi agresorami nauczyli się sztuki przetrwania w postaci mimikry, zawieram pokój ze wszystkimi gałęziami i liśćmi wielkiego Drzewa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ "Roots" project, Belarus, April-May 2014    ///   "Korzenie". Białoruś, kwiecień - maj 2014 ]

 

 

 

 

“highest inna di kingdom trees”

 

 

 

in-tuition

May 13th, 2014

“Idź tam, skąd boskie płynie ci natchnienie,
Nie tam, gdzie krzyż widzisz,
deski i kamienie”

 

 

“Go, whence divine inspiration flows
Not where you see cross, planks and stones”

 

Juliusz Słowacki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

In Belarus, searching for hidden roots in company of a poet.    ///   W Białej Rusi, poszukując ukrytych korzeni, w towarzystwie poety.

 

 

 

Czas zatem zanurkować w pamięć i zobaczyć czy coś da się wydobyć. Dureno, ta wioska Cofanów była bowiem pierwszym miejscem do którego trafiłem zaraz po przylocie do Ekwadoru, w listopadzie 2013. Aż trudno uwierzyć, że minęło niemal pół roku. Czas jest czymś bardzo dziwnym w moim życiu, dawno przestał być jednoznaczną linią, po której sunałbym równomiernie od punktu A do B. Nasycenie zwrotami akcji, zaburzenie kolejności pór roku, psychodeliczne podróże, przyspieszenie i zwolnienie, przejścia między światami przeładowanymi kalendarzem i technologią odmierzającą wszystko i wszędzie, a światem organicznych cykli, rytmu natury, wreszcie fotograficzna rejestracja wielu ważnych momentów i ich ponowne i wielokrotne przeżywanie dużo później, wszystko to powoduje, że żyję w ciągłym treningu dekonstruowania tego czym jest czas. Zdarzenia z wioski Cofanów z listopada oddziałuja na to co dzieje się we mnie teraz i nie wiem zatem co ja w zasadzie pamiętam i czym jest pamięć. Czasem notuję, ale jak się okazuje na temat Dureno nie zanotowałem ani słowa.

 

 

It is time now to dive into the memory and see what can be excavated. Dureno, this Cofan village was actually the first place I came to right after my arrival to Ecuador in Novemeber 2013. It is hard to believe that nearly half a year passed. Time is something extremely weird in my life, it has long ago stopped being a clear line to be followed at a steady, even pace, from A to B. Saturation with unexpected twists of action, disrupting of the order of seasons, psychedelic and physical journeys, speeding and slowing down, transition between worlds of overabundance of clocks and calendars and technology measuring all and always, and the world of organic cycles and natural rhythm, finally, photographic registering of many crucial moments and their re-living at multiple times, much later, all that accounts for the state of living in constant training of deconstructing what time is. The events from Cofan village that November affect what is happening in me now, and therefore I do not know what I actually remember and what memory is. Sometimes I am taking notes, but it appears I haven’t got a single word written down from Dureno.

 

 

 

 

 

Kiedy przeglądam zdjęcia szamanów z którymi tam pracowałem, mój przyzwyczajony przez Internet do wielotorowej stymulacji umysł generuje boczne wątki, niczym otwarte kolejne okienka przeglądarki odsuwające mnie od sedna sprawa jak Facebookowe obrazki odrywają od roboty czekającej na dokończenie. Ta dygresja pokazuje jednak czasem inną perspektywę, pokazuje połączenie. Ostatnie lata były dla mnie surfowaniem globalnego Youtuba kultur i religii, po troszku, po kilka minut z każdego kawałka, można powiedzieć, “po łebkach”. Był czas kiedy się tym umartwiałem. Potem uświadomiłem sobie, że dane jest mi coś, co dla wielu specjalistów jest nieosiągalne, dany jest mi dystans, z którego coś innego widać.  Stałem się fanem bocznej ścieżki, miłośnikiem manowców.

Jak to się stało, co mnie prowadzi do tego, czemu tak się ułożyło, czy to nauczycielka historii w liceum z jej obsesją “syntezy”, czy jeszcze wcześniej, rozpoczynane i nigdy nie kończone wątki w komiksach i opowiadaniach płodzonych w podstawówce?  Gdzie jest źródło, gdzie jest początek, zapłon i motyw. Tajemnica, zagadka i ekscytacja poszukiwań w coraz ciemniejszych głębinach.

 

Ale do rzeczy. Kiedy oglądam portety Alejandro i Valerio przenoszę się do Bengalu, przenoszę się, kolejny raz, do opowieści o Baulach ( http://blog.swiatoslaw.com/?cat=59 ) , i do najsłynniejszego chyba wiersza ich mistyka – nauczyciela, Lalon Fakira. Wiersza o duszy.

 

“Gdzie leży tajemnica ludzkiej duszy?
Skąd przybyłem, dokąd pójdę?

Lalon mówi :

Jakże ten dziwny ptak,
wciąż z klatki ulatuje i do niej wraca
Gdybym tylko mógł go schwytać
Splątałbym go więzami swojego serca
Ta klatka ma osiem pokojów i dziewięć bram
Ponad nimi główna komnata, sala luster.
O umyśle który ją stworzyłeś i w klatce jesteś zakochany
I nie wiesz o tym że z surowego bambusa zrobiona,
rozpaść się może w każdej chwili

Pozwól wcześniej ptakowi odlecieć.”

 

 

 

 

When I browse the pictures I took of the shamans from Dureno, my mind, accustomed by Internet to be simultaneously stimulated on many levels, it generates side stories and associations, in manner of multiple windows of net browser opened, moving me away from the main issue, as Facebook pictures move away from the work waiting to be done. This digression shows however ( sometimes ) another perspective, it can show connecting threads, not visible from too close and deep. Recent years have been for me a time of surfing on global Youtube of cultures and religions, bit by bit, a few minutes out of each piece, one could say, superficially. There was a time when I did worry about that. Then I realized, that I have an opportunity for something not accessible to many specialists, I have access to special vantage point. I became a fan of the thicket, side path, a lover of detour.

How this came to be, what mystery is it inside, that led me to do that, was it the history teacher in high school, with her obsession for synthesis, or was it before, much earlier, begun and never finished threads in comics and stories I created in primary school years. Where is the source, the origin, the ignition and primal motivation? Secret, riddle and excitement of solving it, seeking answer in ever more profound depths.

But, coming to the point here. When I watch the portraits of Alejandro and Valerio I am transported, once again, to the story of Bauls of Bengal ( http://blog.swiatoslaw.com/?cat=59 ) and to the most famous poem of their guru mystic – Lalon Fakir. The poem is about the soul.

 

“Where lies this mystery of human soul?
Where from I came and where shall I go?
Lalon’s says:
How does the strange bird
flit in and out of the cage,
If I could catch the bird
I would put it under the fetters of my heart.
The cage has eight cells and nine doors.
Above is the main Hall with a mirror chamber
O my mind, you are enamoured of the cage..
little knowing that the cage is made of raw bamboo,
and may any day fall apart

Lalon says: Open the cage, look how the bird wings away!”

 

 

 

 

 

 

 

Podczas pierwszej wizyty poznaję Alejandro. Przyjechałem tu prosto z lotniska, przesiadając się w Quito, po wylądowaniu, na nocny autobus do Lago Agrio i dalej do Dureno, niewielkiej osady nad brzegami rzeki Aguarico.  Alejandro znany jest mi poprzez poznańskiego psychologa religii Andrzeja Pankallę, który pracował z nim podczas badań terenowych trzynaście lat wcześniej. Jednym z owoców tamtej podróży był lekko sensacyjny, co tu się dziwić, materiał TVN pod tytułem “Nie Do Wiary : Ayahuasca”, do znalezienia online, oraz praca pod tytułem Psychologia Mitu, której rozdział poświęcony jest yage i Cofanom. Zostawiam egzemplarz w prezencie dla Alejandro, bawi go fakt, że znajduje się na okładce, ale zupełnie nie pamięta jej autora.

 

 

On my first visit to Dureno I meet Alejandro. I came here straight after landing in Quito, changing plane for an overnight bus to Lago Agrio and onwards to this small settlement on the banks of Aguarico river. I know about Alejandro from a Polish psychologist of religion, Andrzej Pankalla, who worked with him, during field research, around 13 years back. Results of that journey were not only scientific papers including a book called “Psychology of Myth”, but also TV programme featuring Alejandro and others. I leave a copy of the book to Alejandro as a gift. He is amused, seeing his portrait on the cover, but doesn’t recall meeting author at all.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spędzam tu dzień i noc, nastepnego dnia mamy pić. Okazuje się jednak że w wiosce jest zła krew. Cofani są bardzo tradycyjni, i ściśle przestrzegają pewnych tabu, zwłaszcza związanych z płcią i seksualnością, których złamanie może mieć bardzo poważne konsekwencje. Trwa tu trudny poród, przedłuża się, i oznacza to obecność kobiecej krwi, która sprowadzić może bardzo złe duchy, a że yage otwiera na nie, szamani obawiają się. Podoba mi się, że Alejandro nie kuszą pieniądze jakie mógłby dostac za ceremonię, i woli powiedzieć mi abym przyjechał kiedy indziej.

 

Cofani z Dureno mają renomę, są znani z pracy z yage. Rufino, inny szaman który tu mieszka, i z którym pracował Andrzej, wyjeżdża właśnie na tournee po Kolumbii. Z kolei do Dureno, dość łatwo dostępnego z Quito, zajeżdżają czasem dziennikarze. Dużo później, gdzieś indziej w Ekwadorze znajduję magazyn z artykułem o wiosce. Z kolei w domu Alejandro napotykam fotkę jaką dla reklamy zamówił sobie właściciel supermarketu w Lago Agrio.

 

 

I spend here a day and a night. Following day we are supposed to cook and drink. It appears though, that there is bad blood in the village. Cofans are very traditional and strictly follow certain taboos, especially those related to gender and sexuality. Breaking them can have dire consequences. Difficult birth process is going on, and it means presence of female blood, which can bring evil spirits, and as yage opens one up to the spirits, shamans are afraid. I like that, I like Alejandro not being tempted with money he could earn for the ceremony and preferring to tell me to come some other time.

Cofans from Dureno are famous for their work with yage. Rufino, other shaman living here, who had also worked with Andrzej, he is about to leave for a tour of Colombia, invited to run ceremonies. Dureno, being easily accessible from Quito, sometimes hosts journalists. Much later, somewhere else in Ecuador I come across a magazine with a story about the village. And in the house of Alejandro I find a photo, comissioned for publicity purposes by the owner of supermarket in Lago Agrio.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wracam do Dureno jakiś miesiąc później, z moimi klientami. Dziewczyny nie będą już pić, zadowalają się egzotycznymi fotkami a pani psychiatra usilnie próbuje dopasować rzeczywistość do obrazu świata jaki wyczytała i wykoncypowała. Valerio i Alejandro spokojnie opowiadają to, na co mają ochotę, zupełnie ignorując zadane im pytania w rodzaju “czy uważają, że wszyscy jesteśmy jednością”. W odpowiedzi na pytanie o to jak do tego doszło, że został szamanem, Alejandro mówi jak to zaczął pić ayahuaskę i w jakim wieku, no i potem pił więcej i częściej, no i tyle, chciał pomóc swoim bliskim i rodzinie. Tyle razy już słyszałem tą historię, w różniących się nieco detalami wersjach ale zawsze urzekająco prostą.

 

 

I come back to Dureno around a month later, together with my clients. Girls will not drink anymore, they are satisfied with exotic photo opportunities. The psychiatrist who is with us keeps on trying to fit reality she encounters into the box of her worldview and preconceptions. Valerio and Alejandro just talk about whatever they feel like, completely ignoring questions she asks them, questions like “whether you agree that we are all one?”. In response to the query how it happened that he became a shaman ( what extraordinary event? ) Alejandro says how he began drinking yage, and then more and more, and that he wanted to help his family and relatives. I have heard that story so many times, in versions that only slightly differ in details, but are always charming in their simplicity.

 

 

 

 

 

Nadchodzi czas ceremonii. Alejandro przygotowuje się, zakłada rytualny strój, maluje.  ///  The time of ceremony is near. Alejandro gets ready, puts on his ritual outfit and paint.

 

 

 

 

 

Noc spędzimy poza wioską, w casa de yage, chacie medycyny. Z dala od dźwięków, zapachów, obecności ludzi, blisko lasu i jego duchów. Płonie ogień i zapalony jest tytoń. Dym, prastare narzędzie ochrony przed Złym, to co oddziela nas od Dzikości. Czerwony punkt wokół którego ogniskuje się rozmowa. Punkt skupienia, święty oddech, duch rośliny wchłonięty do płuc > krwi > mózgu > duszy.

 

 

This night will be spent far from the village, in casa de yage, medicine hut. Far from the sounds, smells, presence of people, close to the forest and its spirits. Fire is burning, tobacco is lit.  Smoke, ancient tool of protection from the Evil, something what separates us from the Wilderness. Red point which centers conversation. Point of focus, sacred breath, spirit of the plant inhaled, into lungs > blood > brain > soul.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po obu stronach domu duchów, kobiety i mężczyźni osobno. Nadszedł czas, pijemy.  A potem jest już  tylko ciemność i śpiew.  I ceremonia która do dziś się nie kończy.

 

 

Separated on both sides of the hut, men and women. Time has come, we drink. And next there is only darkness and chanting. And the ceremony which lasts to this day.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nadchodzi brzask. To właśnie wtedy wypuszczane są Hugin i Munin, dwa kruki należące do Tego, który poświęcił jedno oko aby napić się ze studni wiedzy. Ptaki te podróżują po świecie i przynoszą mu wieści. Hugin to Myśl, a Munin to Pamięć.

z sagi Grímnismál, Pan Kruków martwi się :

Huginn ok. Muninn fliúga hverian dag
iörmungrund yfir;
óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,
þó siámk meirr um Muninn.

 

w tłumaczeniu :

“Przez Środkowy Świat, wzdłuż i wszerz, każdego dnia
Lecą Hugin i Munin;
Boję się, że Hugin nie podoła lotu,
Ale bardziej obawiam się o Munina”.

 

 

 

 

The dawn is coming. This is when Hugin and Munin are released, two ravens belonging to this One, who sacrificed his eye to drink from the well of wisdom. Those birds travel the world and bring him tidings. Hugin means Thought and Munin means Memory.

from Grímnismál saga, the Raven God is worried :

Huginn ok. Muninn fliúga hverian dag
iörmungrund yfir;
óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,
þó siámk meirr um Muninn.

 

in translation :

“O’er Midgard Hugin and Munin both
Each day set forth to fly;
For Hugin I fear lest he come not home,
But for Munin my care is more”

 

 

 

Odnajdziecie to miejsce łatwo. Z Lago Agrio weźcie autobus, za mniej niż dolara, do Dureno. Trzeba wysiąść przed główna częścią wioski, przy “communidad Cofan Dureno”, potem przeprawić się na drugą stronę rzeki za jakiegoś dolara.  Ceremonia to 30 USD od osoby, będą też pewnie prosić o jakieś datki za nocleg. Pytajcie o Alejandro, Valerio lub Rufino, wszyscy ich znają.

 

 

You will find this place easily. Take a bus from Lago Agrio, for less than a dollar, going towards Dureno. You must disembark before main village, ask for “communidad Cofan Dureno”, then cross the river, for another dollar. Ceremony here costs 30 USD per person and on top of that you will be asked some donation for food and lodging. Ask for Alejandro, Valerio or Rufino, all know them.

 

Qoyllur Rit’i

July 17th, 2013

Quyllur Rit’i (Quechua quyllur - star, rit’i - snow,”star snow”) or Star Snow Festival is a spiritual and religious celebration held annually in Sinakara Valley in Peru. Catholic church claims of course it is Christian event, honouring Lord of Quyllur Rit’i, but it is just one many traditions stolen from indigenous, conquered nations.

 

***

 

Quyllur Rit’i  ( z języka Quechua  quyllur – gwiazda, rit’i – śnieg, “gwiazda śniegu” ) czy też Festiwal Śnieżnej Gwiazdy to duchowe i religijne święto co roku obchodzone w dolinie Sinakara w Peru. Kościół katolicki twierdzi oczywiście, że to chrześcijańska impreza, ku czci Pana Quyllur Rit’i , ale jest to tylko jeden z wielu przykładów tradycji ukradzionych podbitym rdzennym populacjom, nie tylko w Ameryce Południowej.

 

 

 

 

 

The Inca followed both solar and lunar cycles throughout the year. However, the cycle of the moon was of primary importance for both agricultural activities and the timing of festivals, which reflected in many cases celebrations surrounding animal husbandry, sowing seeds and harvesting of crops. Important festivals such as Quyllur Rit’i, perhaps the most important given its significance and meaning, are still celebrated on the full moon.

 

***

 

Inkowie stosowali zarówno słoneczny jak i księżycowy kalendarz. Jednak to cykl księżyca miał pierwszorzędne znaczenie zarówno dla rolniczej aktywności jak i ustalania czasu festiwali, które w wielu wypadkach odpowiadały świętom związanym z hodowlą zwierząt, zasiewem czy zbiorami. Ważne festiwale takie jak Quyllur Rit’i, być może najważniejszy ze względu na swoje znaczenie, wciąż celebrowane są w pełnię księżyca.

 

 

 

 

 

 

 

The Quyllur Rit’i festival falls in a period of time when the Pleiades constellation, or Seven Sisters, a 7-star cluster in the Taurus Constellation, disappears and reappears in the Southern Hemisphere. The star movement signals the time of the coming harvest and therefore a time of abundance. For this reason Incan astronomers cleverly named the Pleiades “Qullqa” or storehouse in their native language Runa Simi (“human’s language”) or Quechua as it is also called.

 

***

 

Quyllur Rit’i przypada w okresie kiedy konstelacja Plejad, czy też Siedmiu Sióstr, grupa siedmiu gwiazd w Gwiazdozbiorze Byka znika i pojawia się z powrotem na południowej półkuli. Ruch gwiazd sygnalizuje porę nadchodzących żniw i tym samym czas obfitości. Z tego powodu inkascy astronomowie nazywali Plejady “Qullqa”, czy też spichlerz w ich języku Runa Simi ( “języku ludzi” ), czy też, jak inaczej się go zwie, Quechua.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Metaphorically, due to the star’s disappearance from the night sky and reemergence approximately two months afterwards is a signal that our planes of existence have times of disorder and chaos, but also return to order. This outlook coincides with the recent Pachakuti or Inca Prophecy literally translated from the two words pacha and kuti (Quechua pacha “time and space”, kuti “return”) where pacha kuti means “return of time”, “change of time” or “great change or disturbance in the social or political order”.

 

***

 

Metaforycznie , zniknięcie gwiazd z nocnego nieba i pojawienie się dokładnie dwa miesiące później można także interpretować tak, iż nasza egzystencja ma też czas nieporządku, chaosu, po którym nastaje przywrócony ład. Ta wizja pasuje do jednej z inkaskich przepowiedni, Pachakuti, określenie złożone z dwóch słów, pacha oraz kuti ( pochodzące z Quechua pacha to czas i przestrzeń, zaś kuti – powrót ), co  oznacza dosłownie “powrót czasu”, “zmianę czasu”, czy też “wielką zmianę lub zaburzenie w społecznym i politycznym porządku”.

 

 

 

 

The prophecy therefore represents  a period of upheaval and cosmic transformation. An overturning of the space/time continuum that affects consciousness. A reversal of the world. A cataclysmic event separating eras in time.

In the current pacha it is said that we will set the world rightside up and return to a golden era. This era will last at least 500 years. The andino people and their native historical culture will see a resurgence and rise out of the previous period of conquest and oppression and begin to thrive and return to a period of grandeur.

 

***

 

Przepowiednia ta zatem mówi o czasie zamętu i kosmicznej transformacji. Przewrót w czasoprzestrzennym kontinuum wpływający na świadomość. Odrzucenie świata. Kataklizm oddzielający ery.

W obecnym pacha jest powiedziane, iż nastąpi wywrócenie świata prawą stroną do góry i powrót do złotego czasu. Ta era potrwa co najmniej 500 lat. Ludy z Andów i ich rdzenna kultura odrodzi się i powstanie z czasu podboju i ucisku i rozkwitnie, powracając do epoki świetności.

 

 

 

 

 

 

 

The Pachakuti also speaks of the tumultuous nature of our current world, in particular the environmental destruction of the earth, transforming and returning to one of balance, harmony and sustainability. This will happen as we as a people change our way of thinking and become more conscious. Therefore the Pachakuti is representative of the death of an old way of thinking about the world in which we live, and an elevation to a higher state of consciousness. In this way, we can describe ourselves not as who we are or were, but who we are becoming.

 

***

 

Pachakuti mówi także o burzliwej naturze naszego współczesnego świata, w szczególności ekologicznej katastrofie grożącej Ziemi, przemianie i przywróceniu równowagi, harmonii i trwałości. Stanie się to dzięki przemianie ludzkiego myślenia i wzroście świadomości. Pachakuti reprezentuje zatem śmierć starego sposobu myślenia o świecie w którym żyjemy i podniesienie na wyższy stan świadomości. Możemy teraz opisać się nie poprzez to kim jesteśmy lub kim byliśmy, ale kim się stajemy.

 

 

 

 

 

 

When the Spanish came to the lands of Inca, the latter were in one of their chaos periods, transition time from one era to another, pachakuti, transition from rule of one god to another, from one set of values to another, from world dominated by solar Inti to one under dominion of chtonic Viracocha.

 

***

 

Kiedy Hiszpanie dotarli na ziemie Inków, ci byli właśnie w jednym z ich okresów chaosu, czasie przemiany z jednej ery do kolejnej, z rządów jednego boga do czasu drugiego, z jednego systemu wartości do innego, ze świata którym władał solarny Inti do zdominowanego przez chtonicznego Wirakoczę.

 

 

 

 

That transition was interrupted by Spanish conquest and never completed as if solar, Apollinian Yahweh entered the scene to aid Inti and continue rule of their ways on global scale for nearly half a millennium, to be slowly dissolved within the world of the conquerors in their materialist crisis of meaning, and at the same time kept but adapted and transformed by the conquered population.

 

***

 

Przemiana ta została przerwana przez hiszpański podbój, i nigdy nie doprowadzona do końca, jakby słoneczny, Apolliński Jahwe wkroczył na scenę z pomocą dla Inti, aby kontynuować rządy w ich stylu na globalną skalę, przez prawie pół tysiąclecia, stopniowo słabnące i rozpuszczane w świecie samych zwycięzców, podczas ich materialistycznego kryzysu znaczenia, a w tym samym czasie zachowane, ale zaadaptowane i przemienione przez podbitą ludność.

 

 

 

 

Numerous Andean messianic movements of the past 450 years have been based on belief that this period of chaos would come to end and new order established by Viracocha. Therefore what Spaniards, worshiping jealous sky god helped to prolong, the high ( hanan ) values of sun and light, will soon give way to the chtonic, and lunar world of Goddess, values of the low ( hurin ), moist and ambiguous, beyond dualism, a world where the trickster thrives.

 

***

 

Liczne mesjańskie ruchy z Andów w ciągu ostatnich 450 lat oparte były na wierze, że ten czas chaosu zakończy się i przywrócony będzie nowy porządek pod panowaniem Wirakoczy. To zatem co Hiszpanie, czczący zazdrosnego boga niebios pomogli przedłużyć, te wysokie ( hanan ) wartości słońca i światła wkrótce ustąpią chtonicznemu, lunarnemu światu Bogini, wartościom z dołu ( hurin ) , wilgotnym i dwuznacznym, poza dualizmem, światu gdzie jest miejsce dla trickstera.

 

 

 

 

 

Simple and naive is the division that placed on pedestal so called high morals and absolute good, and pushed wild, Dionysian side of life into realm to be feared and denied, it is already obsolete in practice in the world where leisure, fun and party are everything, and that side will need to be rehabilitated in order to restore balance.

 

***

 

Prostym i naiwnym jest ten podział, który wstawił na piedestał tak zwaną moralność, opartą na nieskażonym, absolutnym dobru, i zepchnął dziką, dionizyjską stronę życia ( a z nia seks, ciało, zabawę, ziemię ) do krainy jakich trzeba ponoć się obawiać i wypierać. Taka wizja świata jest w praktyce już teraz przestarzała, wobec rzeczywistości ( co zabawne, przez konserwatystów zwanej cywilizacją śmierci ) w której przyjemność, zabawa i szał jest wszystkim. Teraz jednak ta strona musi znaleźć swoje uzsadnienie aby nie pochłonęła całości, musi być zrehabilitowana i znaleźć swoje miejsce aby równowaga została przywrócona.

 

 

 

If the Great Change was to be complete, dominator culture , competitive legacy of Bronze Age warriors and Middle Eastern shepherds mentality needs to give way to cooperation and partnership, fixed boundaries to flow, acceptance of change, world vision and morality of desert to ways of the jungle, and book and letter of the Law to intuition, flexibility and direct experience. How soon, remains to be seen, but too many signs say it is more than wishful thinking. It has been too long, this era.

 

***

 

Jeżeli Wielka Zmiana ma dokonać się do końca, konkurencyjne, dominacyjne wartości z mentalności bliskowschodnich pasterzy, dziedzictwo epoki brązu, muszą ustąpić współpracy i partnerstwu, sztywne granice przepływowi, akceptacji zmian, wizja świata i moralność ludów pustyni stylowi z tropikalnego lasu, a księga i litera Prawa intuicji, elastyczności i bezpośredniemu doświadczeniu. Jak szybko, to się okaże, ale zbyt wiele wskazuje na to, że to coś więcej niż tylko pobożne życzenia. Zbyt długo trwała już dotychczasowa era.

 

 

 

 

 

DISCLAIMER :

none of the above is to be taken very serious, take it all with a pinch, as much as you want, a fistful of salt… the truth is lost somewhere , who cares , these are all just words, they used to belong to someone , now I arranged them this way, but it could be done in another too. Be good and eat your vitamins and you will grow to be 100.

 

***

 

UWAGA :

Nic z tego co powyżej nie powinno być traktowane serio, do wszystkiego proszę wjebać szczyptę soli, a jak chcecie, i garść. To tylko słowa, wcześniej kogoś, skadś troche sobie zabrałem, można je poukładać tak, można inaczej. Bądźcie po prostu dobrzy i jedzcie swe witaminki a dożyjecie stówki :

 

 

ukuku

July 16th, 2013

 

 

At night, in freezing cold, the simple folk stay below by their camp fires and men-bear climb the highest glaciers.

 

***

 

Nocą, w przenikliwym mrozie, zwyczajni pielgrzymi pozostają przy swoich ogniskach na dole, a ludzie-niedźwiedzie wspinają się ku najwyższym lodowcom.

 

 

 

 

From Wikipedia :

Clad in a dark coat and a woolen mask, ukukus represent the role of tricksters; they speak in high-pitched voices, play pranks and keep order among pilgrims.. In Quechua mythology, ukukus are the offspring of a woman and a bear, feared by everyone because of their supernatural strength. In these stories, the ukuku redeems itself by defeating a condenado, a cursed soul, and becoming an exemplary farmer.

 

***

 

z Wikipedii :

Odziani w czarne futra i wełniane maski, ukuku odgrywają rolę tricksterów, mówią wysokimi głosikami przez cały okres pielgrzymki, płatają figle i utrzymują porządek wśród pielgrzymów. W mitologii Quechua, ukuku to potomstwo kobiety i niedźwiedzia, wszyscy boją się ich nadzwyczajnej siły. W tych historiach ukuku dokonuje odkupienia poprzez pokonanie na szczycie góry condenado, potepionej duszy, i powraca na dół aby stać się zwyczajnym, wzorowym wieśniakiem.

 

 

 

 

They climb the mountain at night, and even if you dare to follow, you can only go as far as the first snow. Behind is domain of tricksters.

 

***

 

Wspinają się na szczyty pod osłoną nocy, i nawet jeżeli odważysz sie za nimi podążyć, możesz dojść tylko do pierwszego śniegu. Dalej to kraina tricksterów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Indigenous pilgrimage Qoyllur Riti, Peru, May 2013.   /   Indiańska pielgrzymka Qoyllur Riti. Peru, maj 2013 ]

woda / water

March 1st, 2013

 

 

szałas potu, edycja słowiańska /

 

“najwyższa dobroć jest jak woda
wszystkim jednakowo sprzyja
i bez szmeru podąża w miejsca
przez człowieka wzgardzone
nie boję sie niczego złego
woda jest (…)”

 

***

 

sweat lodge, slavic style

 

“the supreme good is like water
favors all equally
without a noise goes into places
scorned by man
I fear no evil
water is (…) “

 

 

 

 

 

[ ONZ, "Niebójka" ]

 

***

 

I ponownie, Grzegorz Niedzielski, “Mitologia plemion prapolskich” na pokładzie busa Wawa – Poznań :

 

 

 

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.