światosław / tales from the world

archive for

April, 2017

dieta

April 30th, 2017

 

 

Back from another dieta. Self imposed fast and prison in nature. Isolation, austerity, immersion in the plant. Charcoal grilled plantains and boca chico, lots of meditation. Drops of river water on the skin, ass imprints on the mattress. Into the self, halfway so that the nature inside and outside can meet. In the end, to count the bones and value the worth.

 

 

Jeszcze jedna dieta.  Samonarzucony post i uwięzienie w miejscu – w naturze. Izolacja, wyrzeczenie, zanurzenie w roślinie.  Grillowane na węglu banany i boca chico, dużo medytacji. Krople strumienia na skórze, odciski tyłka na materacu. W głąb jaźni,  by w umożliwić spotkanie naturze – tej wewnątrz i tej na zewnątrz. By na końcu policzyć wystające kości i ocenić czy warto.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

earth, my body

April 27th, 2017

ziemia moim ciałem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Peru, 2017 ]

 

 

[ źródło : New Scientist, 14 kwietnia 2017 -  https://www.newscientist.com/article/2127802-psychedelic-drug-ayahuasca-improves-hard-to-treat-depression/ ]

 

 

Psychodeliczny lek ayahuaska pomaga w trudnej do wyleczenia depresji.

 

Smakuje paskudnie i powoduje wymioty. Ale ayahuasca, halucynogenny wywar, jaki pije się w Ameryce Południowej od stuleci w religijnych rytuałach może pomóc ludziom z depresją odporną na antydepresanty.

Turyści coraz częściej próbuja ayahuaski podczas wakacji w krajach takich jak Brazylia i Peru, gdzie to psychodeliczne lekarstwo jest legalne. Ostatnio pierwsze na świecie kliniczne badanie ayahuaski pod kątem leczenia depresji dowiodło, iż może ona gwałtownie poprawić nastrój.

Badanie, jakie miało miejsce w Brazylii, wiązało się z zaaplikowaniem pojedynczej dawki 14-tu osobom z depresją odporną na leczenie, podczas gdy 15 osób w takim samym stanie otrzymało placebo.

Tydzień później, ci którym podano ayahuaskę wykazywali dramatyczne polepszenie, z ich nastrojem przesuwającym się od cieżkiego do łagodnego na standardowej skali depresji. “Głównym dowodem jest to, że antydepresyjny efekt ayahuaski jest większy niż w przypadku efektu placebo”, mówi Draulio de Araujo z Instytutu Mózgu na Federalnym Uniwersytecie Rio Grande do Norte w Natalu, który prowadził badanie.

(…)

Aby zmylić przyjmujących placebo, by myśleli iż dostają prawdziwy lek, de Araujo i jego ekipa przyrządzili równie paskudnie smakujący napój o brązowym kolorze. Wybrali również z uważnością takich uczestników, którzy nigdy wcześniej nie próbowali ayahuaski ani żadnych psychodelicznych substancji.

Dzień przed otrzymaniem dawki uczestnicy wypełnili standardowy kwestionariusz do oceny ich depresji. Następnego dnia spędzili 8 godzin w cichym, nadzorowanym otoczeniu, gdzie otrzymali placebo, lub też wywar który wywołuje halucynogenne efekty na około 4 godzin. Następnie powtórzono wypełnie kwestionariuszy, dzień, dwa i tydzień później.

Obie grupy wykazywały znaczną poprawę dzień i dwa po leczeniu, z wynikami placebo często tak wysokimi jak tymi u ludzi, którzy zażyli lek. W próbach nowych leków antydepresyjnych jest częste, iż nawet 40 procent uczestników pozytywnie reaguje na placebo, mówi de Araujo.

Ale tydzień po badaniu 64 procent osób, które przyjęły ayahuaskę czuło, iż nasilenie ich depresji obniżyło się o 50 procent lub więcej. To samo jest prawdą dla zaledwie 27 procent uczestników, którzy przyjęli placebo.

“Te wyniki sugerują szybkie antydepresyjne działanie ayahuaski, przynajmniej na jakiś czas.” mówi David Mischoulon z Massachusetts General Hospital w Bostonie. “Ale potrzebujemy teraz badania, które będzie monitorowac pacjentów na przestrzeni dłuższego okresu, by zobaczyć czy te efekty się utrzymają”.

“Jest tu wyraźny potencjał do dalszej eksploracji tego jak najstarsze z roślinnych leków mogą mieć pro-zdrowotne działanie we współczesnym zastosowaniu klinicznym, szczególnie u pacjentów, którzy nie reagują dobrze na konwencjonalne leczenie”, mówi Charles Grob z Uniwersytetu Kalifornii w Los Angeles.

Jeżeli te wyniki potwierdzą się i w dłuższych badaniach, mogą dostarczyć wartościowego nowego narzędzia pomocy ludzią z odporną na leki depresją. Ocenia się, iż 350 milionów ludzi na świecie doświadcza depresji, i dla pomiędzy jedną trzeciej a połowy z nich standardowe antydepresanty nie przynoszą rozwiązania.

(…)

ofiary wojny

April 22nd, 2017

To najważniejszy tekst jaki powstał na tego bloga, najbardziej chyba osobisty. Powstał ze smutku, z niemocy i z braku odpowiedniego adresata, powstał bo nie bardzo wiem co mam do stracenia i czas przerwać milczenie.

 

 

 

 

 

Nigdy nie wiem czy kolejny tekst nie jest tu jednym z ostatnich, nie wiem jak potoczy się dalej ta historia. Przez lata dzieliłem się tutaj za darmo historiami, które były dla mnie ważne, ostatnio wiele z nich dotyczyło amazońskiego szamanizmu i  opartych na wykorzystaniu roślin tradycji leczniczych, które pomagają coraz większym rzeszom ludzi w desperacji, tracących nadzieje na wyjście ze swych problemów, depresji, uzależnień. Prowadziłem tutaj projekt wirtualnego przewodnika, aby umożliwić poszukującym bezpośredni kontakt z uzdrowicielami w Peru, Ekwadorze, Kolumbii. Okazjonalnie pracowałem także jako przewodnik, pomagając w dotarciu w te miejsca, asystując w ceremoniach, tłumacząc na granicy odmiennych kultur, pomagając w integracji, zrozumieniu transformującego doświadczenia. Teraz wszystko to stoi pod znakiem zapytania, być może zapłacicie mi za tą pracę wszyscy, w formie swoich podatków na utrzymanie kolejnego lokatora w przepełnionych polskich więzieniach. Kto zatem dojdzie do grona ofiar wojny z “narkotykami”, karania za czyn który sam w sobie żadnej ofiary nie generuje? Kto już zapłacił, a kto zapłaci?

 

Polskie prawo od 2009 roku, od afery z tzw dopalaczami hurtowo zrównało ze sobą wszelkie możliwe substancje psychoaktywne ( które dało się wpisać na listę, niszczący życia alkohol oczywiście pozostaje legalny ), bez jakiegokolwiek rozróżnienia ich charakteru, działania, ewentualnych zastosowań medycznych, bez oparcia się na jakichkolwiek dowodach co do ich ewentualnej szkodliwości. Tak samo potraktowane zostały na przykład najbardziej uzależniające narkotyki jak heroina, i substancje, które pomiędzy innymi zastosowaniami pomagają w wyjściu z uzależnień, o czym świadczą jednoznacznie coraz liczniejsze badania naukowe, czołowych instytutów badawczych i uniwersytetów cywilizowanego świata, takich jak np John Hopkins University. Powtórzę to jeszcze wyraźniej, by uzmysłowić absurd tej sytuacji – narzędzia skuteczne w przezwyciężaniu nałogu narkotykowego są karane na mocy znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, a w tym samym czasie kiedy na kolejnych wersjach syntetycznych dopalaczy cyniczni biznesmeni robią fortuny, ja przebywam kolejny rok na wygnaniu, zagrożony minimalną karą 3 lat bezwzględnego więzienia za zbrodnię przesłania na swój użytek ok 30 porcji ayahuaski – lekarstwa które pomogło wyjść mi z depresji. Co gorsza, za tą rzekomą zbrodnię zapłacił mój zupełnie niewinny brat, pośrednio także dalsza rodzina.

 

 

 

 

 

 

Co znajdziemy w tej sprawie? Na pewno ignorancję. Na pierwszym miejscu moją, leżącą u podstaw największego błędu w moim życiu. Po pierwsze, nieświadomy w pełni statusu prawnego tej substancji, po drugie, nie mający pojęcia, że nieświadomy odbiorca przesyłki może w cywilizowanym, demokratycznym kraju ponieść tak dotkliwe konsekwencje, wysłałem na swój adres i własny użytek trzy butelki z lekarstwem, będąc w podróży w Ameryce Południowej. Ktokolwiek podróżował w tani sposób, z plecakiem, wie, że kiedy wszystko nosimy na plecach, szukamy każdej możliwości by się odciążyć z tego co aktualnie niepotrzebne. Ponieważ było przede mną jeszcze kilka miesięcy w trasie, parę gadżetów, pamiątek a także feralne butelki postanowiłem przesłać pocztą do Polski. Ponieważ mój brat jest zameldowany pod tym samym adresem co ja, podałem jako odbiorcę jego nazwisko, mam swoje doświadczenia z Pocztą Polską i obawiałem się, że wysyłane na własne, wobec mojej nieobecności w kraju, nie zostanie dostarczone.

 

Na jesieni 2015 roku mój brat odebrał paczkę a chwilę później do jego mieszkania wtargnęli agenci CBŚ. Nie miejsce tutaj na ujawnianie szczegółów, najgorsze we wszystkim jest jednak, iż  Polska jest krajem w którym najbardziej nadużywana jest instytucja aresztu tymczasowego i w związku z tym, bez dowodów na to iż brat był świadomy zawartości przesyłki, spędził on w areszcie ponad 5 miesięcy, odcięty od jakiegokolwiek kontaktu ze świeżo poślubioną żoną. To są prawdziwe ofiary tej wojny. Pamiętajcie o tym – was też może to spotkać, nawet dwa lata w areszcie, bez wyroku, bo tak zażąda prokurator, a sądy w większości po prostu przychylają się do takiego żądania.

Dobry człowiek i mąż, bez jakichkolwiek zatargów z prawem na koncie, cholernie pracowity i uczciwy koleś, który, o ironio, substancji bedącej przedmiotem sprawy nigdy nie miał w ustach, zamiast budować krok po kroku ten kraj, jest odizolowany od tych których kocha i którzy go kochają, zamiast płacić podatki jest z waszych podatków utrzymywany.

 

To on i wy jesteście ofiarami. Bo któż inny? Kto ucierpiał z powodu tej zbrodni – ( a nie z powodu jej prawnych konsekwencji ) – ktokolwiek stracił życie, zdrowie, mienie? Pokażcie chociaż jedną osobę uzależnioną od ayahuaski, pokażcie sedno tej zbrodni… To co łamie tutaj życia to nie “narkotyk”, to ignorancja prawodawców – tych, co mają prawo decydować co “narkotykiem” jest, co wolno, a za co można człowieka zeszmacić. Bez uwzględnienia faktycznego stanu, opinii naukowców zajmujących się od dziesiątek lat tematem, bez dowodów na szkodliwość czegoś, za co grozić ma tak surowa kara.

 

Brat po 5 miesiącach wyszedł w końcu na wolność za kaucją, i sprawa ciągnie się od tego czasu, uniemożliwiając mu i jego żonie robienie życiowych planów, założenie rodziny, odbierając spokój. Ja nie mogę wrócić do kraju, by spokojnie się bronić, bo grozi mi natychmiastowe aresztowanie, uniemożliwiające później koordynację obrony w tak niszowym temacie, o którym od merytorycznej strony mało kto wie w prawniczym środowisku Polsce więcej ode mnie. Mimo, iż zgromadziliśmy wiele opinii i ekspertyz od czołowych na świecie specjalistów zajmujących się ayahuascą , psychiatrów, farmakologów, dla polskiego sądu to wszystko tylko prywatne opinie, mimo, iż zgodnie twierdzą o wadliwości ekspertyzy biegłego prokuratury, zawyżającej zarzucaną ilość kilkadziesiąt razy.  Tak działo się do niedawna w sprawach dotyczących konopii, kiedy z jednego grama potrafiono zrobić zarzuty o kilkadziesiąt porcji handlowych, tak dzieje się i tutaj – bo sprawa jest dla wszystkich nowa, bez precedensu, bez odpowiedniej wiedzy osób które mają decydować o czyimś losie – a mimo tego i tak decydują.

 

To już kolejny rok, kiedy nie mam żadnego kontaktu ze swoim jedynym bratem. W pełni go rozumiem, i tak jak na samym początku, niezmiennie obiecuję, jestem gotowy zrobić to co uznają za konieczne jego i moi obrońcy aby mu pomóc, krok po kroku wyjść z tarapatów, wyciągnąć z nich lekcje, przemienić problem w coś dobrego, nie tylko dla nas, bo nie tylko nas takie sprawy dotyczą. Najważniejsze by nie stracić miłości, wszystko inne da się rozwiązać, tego nauczyło mnie to samo lekarstwo, które jest u podstaw tych kłopotów. Nadal wierzę w jego dobroczynne działanie, i nie poddam się, nie pozostanę jedynie ofiarą. Nie jestem pierwszym Polakiem na wygnaniu z powodu niesprawiedliwości, i nie jestem ostatnią ofiarą niesprawiedliwej wojny.

 

Dla szybszej, choć nieuchronnej zmiany w przyszłości, dla walki z ignorancją – bo przecież nie z ludźmi, którzy niczemu nie są winni – wykorzystam najlepiej jak mogę czas jaki jeszcze jest mi dany, także dzięki poświęceniu mojego brata. Ponieważ na świecie dzieje się wiele, i praktycznie co tydzień pojawiają się w różnych poważnych źródłach wieści o zmianach w postrzeganiu psychodelicznych substancji i ich terapeutycznego potencjału, a do Polski, z powodu językowej bariery docierają tylko nikłe tego echa, postanowiłem wykorzystać to, iż akurat językowymi talentami los i ojciec fundujący kiedyś korepetycje z angielskiego mnie obdarowali, i kontynuować pracę nad przekładaniem coraz bardziej jednoznacznego przekazu z naukowego świata. W najbliższych tygodniach i miesiącach, jak nic nie stanie na przeszkodzie, znajdziecie tu kolejne tłumaczenia artykułów i doniesień związanych z wielką zmianą – oby przyniosła rozsądek i racjonalne podejście do polityki narkotykowej, oby bezsensownych ofiar tej wojny w przyszłości było jak najmniej.

Walka w mojej sprawie natomiast, by nie było wątpliwości, to nie jest kampania na rzecz dekryminalizacji czegoś, co w ogóle nie powinno być nielegalne. To bardziej desperacka próba zwrócenia uwagi na fakt, iż słucha się tylko jednej strony, że nie ma miejsca na merytoryczne przedstawienie faktów, że zarzuty postawione są nieprawidłowo, bo dotyczą zupełnie innej substancji, osobno klasyfikowanej w polskim prawie, DMT a nie ayahuaski, że opinia jednej strony – biegłego wyznaczonego przez prokuraturę – jest oficjalną dla sądu – mimo iż kilkadziesiąt razy zawyża rzekomą ilość “narkotyku” – i jak w klasycznym kafkowskim absurdzie – nie mogą tego podważyć eksperci wspierający obronę, niezależnie od swoich kompetencji, bo nie są biegłymi sądowymi. Być może ktoś kto zna się lepiej na logice tego systemu odkryje i zasugeruje sposób komunikacji z nim, w takiej także nadziei sprawę upubliczniam…

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.