światosław / tales from the world

Magic happens through symbols, through naming things, through declaring. It has been true in many cultures. Amen, let it be so. Abracadabra, “I create as I speak”. The icaros of Shipibo are mostly words describing what is being done and how things should be. Expressing intention is declaration of desired change. So first step to reconcilation is actually expressing wish for it to happen. It can be done through words, or through meaningful symbols, through gestures.

It is essence of Christian message, no matter how poorly executed in practice in actual history of Christianity, you can find it in its core prayer, often mindlessly repeated :  “Forgive us our trespasses as we forgive those who trespass against us”.

 

 

Magia dzieje się poprzez słowa, poprzez nazwanie rzeczy, poprzez zadeklarowanie. Tak było w wielu kulturach. Amen, niech tak się stanie. Abrakadabra, “Tworzę tak jak nazywam”. Icaros, magiczne pieśni plemienia Shipibo to głównie słowa i frazy opisujące to, co uzdrowiciel własnie robi, i jaki powinien być stan rzeczy. Określenie intencji jest deklaracją pożądanej zmiany. A zatem pierwszym krokiem do pojednania – przywrócenia jedności – jest właśnie wyrażenie życzenia aby to się stało. Może to zostać uczynione przez słowa, albo przez znaczące symbole, gesty.

To esencja chrześcijańskiego przekazu, ( i nieważne jak kiepsko wprowadzano ją w praktykę w historii chrześcijaństwa) , można ją odnaleźć w jego najważniejszej modlitwie, często tylko bezmyślnie recytowanej – “i wybacz nam nasze winy, jako i my wybaczamy naszym winowajcom”.

 

 

 

 

 

 

But reconciliation is more than just forgiveness. It is peace coming out of acceptance. It is not only about relation between ourselves and others, but also between us and the world, us and our lifes, including our own mistakes, so most of all, about relation with ourselves.

What happened, happened for some reason, and to acknowledge this, doesn’t mean escaping responsibility or saying it doesn’t matter, on the contrary, it means embracing it fully as part of reality, instead of denying. I take it as it is, I accept what happened and consequences, instead of wishing it was different.  The reason why I forgive those who “tresspass against me” is not to make me look good in eyes of some external entity who will then do me a favour, but because these acts – and states of forgiveness and reconciliation are connected, are feeding each other – in me, in others, in the world.  I can easier forgive myself, if I am forgiven by the one, whom I done wrong. But if I don’t go through that process myself, I will never be able to fully love myself, and then reconciliation with the other can never happen.  We are told, in the same tradition I quoted above, to love the other as oneself. So we do, the problem is not that many of us don’t follow this commandment, we do. The problem is that in reality we don’t love ourselves enough.

And love is not about haggling, transaction and seeing what do I receive from it, is about fearless giving first, and letting go of expectations. In the end, all these words above matter little, they are just words. Only on the other side of this act you can see the true benefits of it, so don’t reason, let go.

 

 

Ale pojednanie to coś więcej niż tylko przebaczenie. To pokój płynący z akceptacji. To nie dotyczy tylko relacji między nami a innymi, ale także między nami i światem, nami i naszymi życiami, włączając w to nasze własne błędy, więc przede wszystkim, relacji z samym sobą.

Co stało się, stało z jakiegoś powodu, i przyjąć to do świadomości niekoniecznie oznacza to ucieczkę od odpowiedzialności czy twierdzenie, że nie ma to znaczenia, przeciwnie, oznacza to pełną akceptację tego jako cżęści rzeczywistości, zamiast wyparcia. Przyjmuję to takim jakim jest,  akceptuję co się zdarzyło i tego konsekwencje, zamiast marzenia o tym by było inaczej. To pogodzenie z prawdą, czyli pojednanie.  Powód dla którego przebaczam “moim winowajcom” to nie aby lepiej wyglądać w oczach jakiejś istoty w chmurach, która nagrodzi mnie za to swoją dyspensą, ale ponieważ te akty – i stany pogodzenia i pojednania są połączone, co oczywiście zawiera się w słowie jedność, karmią się nawzajem – we mnie, w innych, w świecie.  Mogę łatwiej wybaczyć sobie samemu, jeżeli jest mi wybaczone przez tego, któremu krzywdę uczyniłem. Ale jeżeli nie przejdę przez ten proces samowybaczenia, nie będę także w stanie w pełni pokochać siebie samego, i wówczas o żadnym pojednaniu nie ma mowy. Ta sama tradycja zacytowana na początku mówi by kochać bliźniego jak siebie samego.  Tak czynimy, problem nie leży w tym, iż wielu z nas nie podąża za tym przykazaniem, robimy to naturalnie. Problem w tym, że tak naprawdę nie kochamy samych siebie.

A miłość to nie targowanie się i transakcja i sprawdzanie “a co ja będę z tego miał”, to pozbawione strachu i wyrachowania dawanie jako pierwszy, bez oczekiwań. W gruncie rzeczy powyższy tekst to tylko słowa, niewiele znaczą. Tylko po drugiej stronie, już po dokonaniu tego aktu można zrozumieć prawdziwe jego korzyści, więc nie ma co rozumować, od-puszczaj.

 

 

 

 

 

Ja, 62-letni mężczyzna, z całym bagażem życiowych stresów, problemów zdrowotnych narastających wraz z wiekiem przez ostatnie lata, na dwa tygodnie zanurzyłem się w leśną kołdrę natury amazońskiego ekosystemu. Systemu o którym marzyłem od kilkudziesięciu lat zaczytany w książkach Szklarskiego i Fiedlera.

 

Przeżyłem cudowne noce pełne odgłosów leśnego życia, chłonąc je wszystkimi zmysłami. I stosowałem dietę Shipibo (nota bene bardzo smaczną), która wyleczyła mi moje problemy żołądkowe. Oddałem swoje ciało, swoją psyche w ręce uzdrowicieli z plemienia Shipibo w sposób świadomy. Oddałem, bo wierzę w ich wielowiekową tradycję leczenia ziołami z tego największego skupiska roślin na świecie.

 

Melodyjne icarosy szamanów Shipibo dobierane indywidualnie dla mnie, przywróciły mi spokój psychiczny, jakiego nie miałem od dawna w tajemniczy sposób niwelując narosły latami stres zawodowy oraz traumatyczne przeżycia z ostatnich lat mojego życia. Ich ziołowe rape zlikwidowało za pierwszym razem problemy krwawienia z naczyń krwionośnych mojego nosa. Roślinny napar przywrócił mi pełnię słuchu w lewym uchu po jedynym „zabiegu”. Wreszcie od kilku miesięcy słyszę normalnie. A laryngolog nie pomógł mimo kilku wizyt, sugerując operację.

 

Te dwa tygodnie pozwoliły mi się odizolować od zewnętrznych negatywnych bodźców codziennego życia, przywrócić spokój i harmonię. Poprawić wrażliwość na otaczające mnie życie. Te dwa wspaniałe tygodnie w otoczeniu życzliwych gospodarzy i metafizycznych praktyk Shipibo to wspaniałe doświadczenie, które zaowocowało komfortem przywrócenia pełnej sprawności fizycznej oraz duchowej wrażliwości.

 

 

 

 

As a 62-years old man, with all the life stress baggage, with health problems accumulating with age, I decided to immerse myself in forest blanket of Amazonian ecosystem. I dreamt of that place ever since reading travel books of my youth.

 

I lived through wonderful nights, full of jungle life, absorbing them with all my senses. I have been following Shipibo diet, which cured my stomach problems. I surrendered my body and my psyche into hands of Shipibo healers. I did that because I believe in their ancient tradition of herbal cures from this largest store of plants in the world.

 

Melodious icaros of Shipibo shamans, individually selected for me, brought back my inner peace, that was lacking for a long time, in a mysterious way healing years old stress of professional sphere and traumatic events of recent years of my life. The plant based rape snuff after only one application helped with bleeding problems of my nose. Plant brew brought back full hearing in my left ear, also after just one session. I can finally hear normally, first time in months. Laryngologist in several visit was not able to help me, only suggesting operation.

 

These two weeks allowed me to isolate from exterior negative influences of everyday life, to regain peace and harmony. I improved my sensitivity to life surrounding me. These two wonderful weeks, with friendly hosts and metaphysical practices of Shipibo were great experience, which resulted in comfort of returning to full physical abilities and spiritual sensitivity.

 

 

 

“Psychodeliki w odblokowaniu nieświadomości : od raka do uzależnień” ( w “Terapeutyczne zastosowanie ayahuaski”, Springer 2014 ]

[ dr Gabor Mate ]

 

 

Psychedelics in Unlocking the Unconscious: From Cancer 
to Addiction ( in The Therapeutic Use of Ayahuasca, Springer 2014 )

[ dr Gabor Mate, M.D. ]

 

 

 

 

Jakieś 5 lat temu – a piszę to w 2013 roku – nie wiedziałem jeszcze nic o ayahuasce, poza sporadycznymi wzmiankami jakie do mnie docierały. Jako praktyk szkolony w ortodoksyjnym zachodnim modelu alopatycznym byłem od dawna świadomy nie tylko zadziwiających osiągnięć współczesnej medycyny ale również jej ograniczeń. To czego my jako lekarze nie jesteśmy w stanie wyciąć, zatruć czy wypalić, możemy jedynie w najlepszym wypadku złagodzić. Jesteśmy zahipnotyzowani lekarstwem a nie wiemy nic o uzdrowieniu. Umiemy naprawić złamane kości, przeszczepiać serca i wątroby, ale niewiele potrafimy zrobić dla połamanych dusz czy dla transformacji straumatyzowanych umysłów. Przede wszystkim, nie dociera do nas, iż ludzkie choroby, psychiczne czy fizyczne, nie są odizolowanymi wypadkami, nieszczęśliwymi zdarzeniami, ale manifestacją żyć w psychologicznym i społecznym kontekście, rezultatem doświadczeń, przekonań i budowanych przez całe życie wzorców relacji ze światem. I jesteśmy aroganccy, nie w sensie myślenia, iż wiemy wszystko, ale naszego przekonania, iż to czego nie znamy, nie jest warte znania, to czego nie studiowaliśmy, nie jest warte zbadania, że struktury świadomości równoległe do naszych nie mają wartości i nie są warte eksploracji.

Pracowałem jako lekarz rodzinny, w paliatywnej opiece nad nieuleczalnie chorymi, z uzależnieniami w dzielnicy Vancouver Downtown Eastide, znanej z największej koncentracji użytkowników narkotyków w całej Ameryce Północnej. Zarówno z osobistej obserwacji jak z i z badań w nowej dziedzinie psychoneuroimmunologii wiedziałem, że rak i większość chronicznych chorób reprezentują tworzone przez całe życie emocjonalne wzorce wyparcia, mające swe korzenie we wczesnym dzieciństwie, w emocjonalnej stracie lub cierpieniu. Ponadto, widziałem iż uzależnienie, czy to od narkotyków, czy od jakiegokolwiek ostatecznie szkodzącego nawyku, czy to kolekcjonerstwa seksualnego, hazardu, pracoholizmu, internetu czy też zakupów – jest zawsze próbą ucieczki od bólu, chociażby tymczasowego pozbycia się nieznośnego ciężaru bycia z samym sobą. Po publikacji mojej książki o uzależnieniach, w której zademonstrowałem relację pomiędzy traumą z dzieciństwa a uzależnieniem od substancji w dorosłości, zacząłem otrzymywać pytania czy wiem coś o ayahuasce w kontekście leczenia uzależnień. Nie wiedziałem nic, i po jakimś czasie zacząłem postrzegać te zapytania jako natrętne i męczące. Byłem jednocześnie zainteresowany badaniem sposobów leczenia poza wąskim medycznym modelem, a jednak i ja nie chciałem się nauczyć czegoś nowego. Nie mogłem sobie wyobrazić jak psychodeliczna substancja miałaby pomóc komukolwiek przezwyciężyć uzależnienie czy też pomóc wyleczyć traumę pourazową albo wbudowane wzorce samozaniedbania, które przyczyniają się do choroby.

Wszechświat miał jednak inny plan. Od tamtego czasu pracowałem z ayahuaską, i ta praca, pomimo iż to tylko mała część tego czym się zajmuję, stała się najbardziej ekscytującą pośród moich sposobów uzdrawiania, tą w której widzę najbardziej transformujący potencjał. W programach uzdrawiania jakie poprowadziliśmy ( my – znaczy moi przyjaciele, ayahuasquerzy – o których więcej dalej – i ja ) pracowaliśmy z ludźmi borykającymi się z używaniem narkotyków i uzależnieniami seksualnymi, zespołem stresu pourazowego, lękami, chronicznym zmęczeniem, a także po prostu ludźmi szukającymi pełni, znaczenia, doświadczenia swego prawdziwego ja, raczej niż wbudowanych w nich, ale nieautentycznych wzorców nawyków. Pracowaliśmy ludźmi szukającymi siebie, swych rodziców, miłości, Boga, prawdy, wewnętrznego dziecka, społeczności, natury. Nie mogę powiedzieć, że każdy odnalazł wszystko to czego szukał, daleko od tego. Mogę powiedzieć że większość ludzi powzięła poważne kroki na swej ścieżce w stronę autentyczności, i znalazła znaczące wyzwolenie od otępiających, ograniczających szablonów umysłowych i zachowań. Niektórzy dokonali transformacji swych żyć. Niektórzy nie są już uzależnieni.Wielu nie zadowala się już być kimś innym niż są.

“Od końca lutego, mojego pierwszego doświadczenia z ayahuaską, codziennie doświadczam zmian w mojej świadomości, moim byciu wewnętrz i z innymi, wliczając w to zwierzęta. Widzę wszystko co dotąd uczyniłem z kompletnie nowej perspektywy i żyję tym. Codziennie.”  Tak pisze mężczyzna trzydziestoparoletni, z historią własnej traumy, który pracuje ze straumautyzowanymi osobami w Brytyjskiej Kolumbii, w Kanadzie.

“Jestem w stanie dostrzec różnicę jaką robię łagodząc ból u innych, pomagając im zobaczyć się w odmiennym świetle, dając im co nieco blask i iskierki, nawet jak wywozi się ich karetką, i kiedy oboje wiemy, że nie zobaczymy się już więcej w takiej formie”.

 

 

Dr Gabor Mate jest kanadyjskim lekarzem, mówcą i autorem czterech bestsellerów opublikowanych w prawie 20 językach na pięciu kontynentach. Jego zainteresowania obejmują jedność umysłu i ciała, objawiającą się w zdrowiu i chorobie, efekty doświadczeń wczesnego dzieciństwa w kształtowaniu się mózgu i osobowości, traumatyczne korzenie uzależnień, i konieczność bliskości dla zdrowego rozwoju dziecka. Pracował on w praktyce rodzinnej i opiece paliatywnej, a także, przez 12 lat, w dzielnicy Downtown Eastside w Vancouver, znanej z nawiększej koncentracji użycia narkotyków w Ameryce Północnej. Obecnie pracuje on jako profesor na wydziale kryminologii Simon Fraser University i uczy i prowadzi seminaria na całym świecie.

 

 

 

 

Until 5 years ago—I write this in 2013—I knew nothing about ayahuasca, having only vaguely heard about it. As a practitioner trained in the orthodox Western allopathic model, I have long been aware not only of the astonishing achievements of modern medicine, but also of its limitations. What we, as medical doctors, cannot cut out, poison or burn, we can only alleviate, at best. We are mesmerized by cure and know nothing about healing. We can mend broken bones, transplant hearts and livers, but can do little for fractured souls or help transform traumatized minds. Above all, we do not get that people’s illnesses, mental or physical, are not isolated, accidental, and unfortunate events, but manifestations of lives in a psychological and social context, the results of experiences and beliefs and lifelong patterns of relating to the world. Hence, we can suppress manifestations but rarely get at causes. We separate the mind from the body and the individual from the environment. And we are arrogant, not in the sense that we think we know everything, but in our conviction that what we do not know is not worth knowing; what we have not studied is not worth investigating, that frameworks of awareness parallel to ours have no validity, are not worth exploring.

I have worked in family practice, palliative care with the terminally ill, and with addictions in Vancouver’s Downtown Eastside, notorious as North America’s most concentrated area of drug use. Both from personal observation and from the study of the new science of psychoneuroimmunology, I knew that cancer, and most chronic illness, represented lifelong emotional patterns of self-suppression, based on early childhood emotional loss or suffering. Too, I saw that addiction—whether to drugs or to any ultimately self-harming habit, be it sexual roving, gambling, compulsive working, internet surfing, or shopping—is always an attempt to escape pain, to shed, if only temporarily, an unbearable unease with the self. It was after my book on addiction was published, in which is demonstrated the relationship between childhood trauma and adult substance dependency, that I began to receive inquiries about what I knew regarding ayahuasca and the healing of addiction. I knew nothing, and after a while found the inquiries importunate and bothersome. Keen as I was to investigate ways of healing beyond the narrow medical model, I, too, did not want to have to learn about something new. I could not imagine how a psychedelic substance would help anyone overcome addiction or help heal PTSD or ingrained patterns of self-neglect that contribute to illness.

The universe had other ideas. I have since worked with ayahuasca, and such work, while a small part of what I do, has become the most exciting among my healing activities, the one in which I see the most transformative potential. In the healing retreats we have conducted (we: my friends, ayahuasqueros—more about them below—and I), we have worked with people struggling with drug use and sexual addiction, people facing cancer and degenerative neurological illness, depression, post-traumatic stress disorder, anxiety, and chronic fatigue, and just people seeking wholeness, meaning, an experience of their true selves rather than their ingrained but inauthentic habitual patterns. We have worked with people looking for themselves, for their parents, for love, for God, for truth, for their child selves, for community, for nature. I cannot say that everyone found everything they were looking for, far from it. I can say that most people took major steps forward on their path toward authenticity and found significant liberation from stultifying, limiting mind patterns, and behaviors. Some have transformed their lives. Some are no longer addicted. Many are no longer content to be other than who they are.

 ‘‘Since the end of February, my first ayahuasca experience, I am daily experiencing a shift in my consciousness, my presence within and with others including animals. I see everything I’ve done from a completely new perspective and live it. Daily.’’ So writes a man his 30s, himself with a history of trauma, who works with traumatized people in British Columbia, Canada.

“I am able to see the difference I make to ease pain in others, help them see themselves in a different light and give them a bit of brilliance and sparkle even as they are rolled out in ambulances, while both of us are aware that we will not see each other anymore in this form.”

 

 

 

Gabor Maté M.D. is a Canadian physician, speaker, and the author of four bestselling books published in nearly 20 languages on five continents. His interests include the mind/body unity as manifested in health and illness, the effects of early childhood experiences in shaping brain and personality, the traumatic basis of addictions, and the attachment requirements for healthy child development. He has worked in family practice and palliative care, and for 12 years he worked in Vancouver’s Downtown Eastside, notorious as North America’s most concentrated area of drug use. Currently, he is Adjunct Professor in the Department of Criminology, Simon Fraser University, and teaches and leads seminars internationally.

 

“Ayahuasca-Assisted Therapy for Addiction: Results from a Preliminary Observational Study in Canada”

Gerald Thomas, Philippe Lucas, N. Rielle Capler, Kenneth W. Tupper and Gina Martin

( Centre for Addictions Research of British Columbia, University of Victoria, Canada, Interdisciplinary Graduate Studies Program, University of British Columbia, Canada, School of Population and Public Health, University of British Columbia, Canada )

 

 

“Wspierana ayahuaską terapia uzależnień : rezultaty obserwacyjnego badania w Kanadzie”

Gerald Thomas, Philippe Lucas, N. Rielle Capler, Kenneth W. Tupper and Gina Martin

( Centrum Badań Uzależnień Brytyjskiej Kolumbii, Uniwersytet Wiktorii, Kanada, Intersdyscyplinarny Program Studiów Uniwersytetu Brytyjskiej Kolumbii, Kanada, Szkoła Populacji i Zdrowia Publicznego, Uniwersytet Brytyjskiej Kolumbii, Kanada )

 

 

 

 

source // źródło : 

Current Drug Abuse Reviews 2013, 6, 000-000  (   http://www.maps.org/research-archive/ayahuasca/Thomas_et_al_CDAR.pdf   )

 

 

 

Abstract:    

 

Introduction:  This paper reports results from a preliminary observational study of ayahuasca-assisted treatment

for problematic substance use and stress delivered in a rural First Nations community in British Columbia, Canada.

 

Methods:

 

The “Working with Addiction and Stress” retreats combined four days of group counselling with two expert-led

ayahuasca ceremonies. This study collected pre-treatment and six months follow-up data from 12 participants on several

psychological and behavioral factors related to problematic substance use, and qualitative data assessing the personal

experiences of the participants six months after the retreat.

 

Findings:

Statistically significant (p < 0.05) improvements were demonstrated for scales assessing hopefulness,

empowerment, mindfulness, and quality of life meaning and outlook subscales. Self-reported alcohol, tobacco and cocaine

use declined, although cannabis and opiate use did not; reported reductions in problematic cocaine use were statistically

significant. All study participants reported positive and lasting changes from participating in the retreats.

 

Conclusions:

 

This form of ayahuasca-assisted therapy appears to be associated with statistically significant improvements

in several factors related to problematic substance use among a rural aboriginal population. These findings suggest

participants may have experienced positive psychological and behavioral changes in res

ponse to this therapeutic approach,

and that more rigorous research of ayahuasca-assisted therapy for problematic substance use is warranted.

 

 

 

 

Abstrakt

 

Wstęp :

 

Ta publikacja jest rezultatem wstępnego studium obserwacyjnego terapii prowadzonej przy pomocy ayahuaski, w problemach nadużywania substancji i wynikających ze stresu w wiejskich rdzennych społecznościach w Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie.

 

Metodyka :

 

Programy “Praca z uzależnieniem i stresem” zawierały cztery dni grupowej terapii, w tym dwie prowadzone przez ekspertów [ z plemienia Shipibo w Peru ] ceremonie ayahuaski. Niniejsze badanie zebrało dane sprzed terapii jak i w ciągu sześciomiesięcznego okresu kontrolnego po terapii od 12 uczestników, dotyczące kilkunastu psychologicznych i behawioralnych czynników związanych z problematycznym nadużywaniem substancji, i dane ilościowe oceniające osobiste doświadczenia uczestników w ciągu sześciu miesięcy po programie.

 

Wyniki:

 

Statystycznie znacząca (p < 0.05 ) poprawa została zademonstrowana na skalach oceniających poczucie nadziei, upodmiotowania, uważności, i jakości znaczenia życia i perspektyw. Deklarowane przez użytkowników użycie alkoholu, tytoniu, kokainy obniżyło się, chociaż użycie konopii i opiatów nie, raportowane obniżenia stosowania kokainy były statystycznie znaczące. Wszyscy uczestnicy deklarowali pozytywne i trwałe zmiany po swoim udziale w programie.

 

Wnioski :

 

Ta forma wspieranej ayahuaską terapii wydaje się łączyć ze statystycznie znaczącymi poprawami co do kilkunastu czynników powiązanych z używaniem problematycznych substancji w wiejskich społecznościach rdzennej ludności. Te wyniki sugerują iż uczestnicy mogli doświadczyć pozytywnych psychologicznych i behawioralnych zmian w reakcji na to terapeutyczne podejście, i że bardziej rygorystyczne badanie wspieranej ayahuaską terapii nadużywania problematycznych substancji byłoby uzasadnione.

 

 

 

from “The Therapeutic Value of Ayahuasca from the Perspective of Therapists and Patients” by Anja Loizaga-Velder and Armando Loizaga Pazzi in “The Therapeutic Use of Ayahausca” [ Beatriz Caiuby Labate & Clancy Cavnar / Springer 2014 ]

 

 

z “Terapeutyczna wartość ayahuaski z perspektywy terapeutow i pacjentów”, Anja Loizaga-Velder i Armando Loizaga Pazzi, w “Terapeutyczne zastosowania ayahuaski” [ Beatriz Caiuby Labate & Clancy Cavnar / Springer 2014 ]

 

 

 

 

 

The findings of this field study indicate that, for certain patients, and when used in appropriate contexts, ayahuasca can contribute to achieving abstinence from harmful drug use or to reducing drug-related harm in a significant way (i.e., consumption of less harmful substances and/or patterns of less frequent use). Ayahuasca-induced experiences can also promote deeper self-understanding, facilitate resolution of psychological issues underlying substance dependencies, and uncover positive psychological resources that the patient was unaware of, thereby increasing a sense of self-esteem and self-efficacy. All interviewed therapists referred to ayahuasca as a catalyst that can render therapeutic processes more effective and shorter, and sometimes allows for critical interventions when other strategies have failed.

 

(…)

 

From a Western psychotherapeutic point of view, the therapeutic value of ayahuasca seems to lie primarily in stimulating the following therapeutic processes: augmenting body awareness, reducing drug-craving, triggering different types of emotional processes (catharsis, perception of previously suppressed emotions, generating inner resources for coping with emotions or urges to use), supporting introspection (self-analysis, eliciting consciousness of addiction and its adverse effects on oneself and others), and enhancing self-efficacy (becoming aware of positive aspects of oneself, thus improving self-esteem and confidence to stay sober). In the context of group treatment, ritual ayahuasca ingestion can also catalyze certain social processes that can contribute to recovery and recovery maintenance.

(…)

Patients and therapists alike emphasized that ayahuasca can function as an ‘‘inner mirror’’ that allows one to readily accept previously denied aspects of the psyche that are usually difficult to address in therapeutic contexts. This is especially important in addiction therapy, where confronting denial mechanisms usually plays an essential role in treatment. Trying to break through denial mechanisms can be problematic, as this effort is likely to create further resistance. However, it seems that confrontation stemming from within or from a perceived spiritual source, such as ‘‘Mother Ayahuasca,’’ ‘‘Mother Earth’’ or ‘‘God,’’ can be better received, integrated, and contained by patients, as reported here:

“Ayahuasca showed me that I did not know myself…. I saw myself as through a camera or a mirror, and I was looking at myself…as if being in the presence of somebody who knows exactly who I am and how I felt, and knew what I was doing with my life” (Carlos).

 

Nearly all patients reported that the ayahuasca experience confronted them directly with their addiction. Some testimonies follow:

 

‘‘I felt the presence of a spiritual guide. This guide let me know that I did have a problem with alcoholism; before this, I was denying it. I got a strong feeling that I wanted to change’’ (Steve);

‘‘The awareness of my addiction became ever so real and the acceptance and strength as the only way to handle this aspect of myself’’ (Alonso);

The plant showed me that I was trapped in my alcoholism, that I was a slave to alcohol…. The downward path on which I was going [alcoholism] and the other path which I could choose to go was revealed to me….[I realized that] hand in hand with my alcoholism was my idleness, rage, superficialities, egoism, etc. I could say that each ayahuasca intake was touching my insides and showing me what I was doing wrong…the way in which these things were revealed to me was fundamental, almost shocking, very precise, and so wise, that it left no room for doubting my need for change and recovery (Omar).

In addition to being directly confronted with their addiction, most patients also reported becoming aware of other dysfunctional aspects of themselves that had previously remained unconscious. Becoming aware of one’s dysfunctional patterns is a fundamental first step towards overcoming them; an idea shared by various psychological schools. Ayahuasca seems to be effective in eliciting or enhancing this process in patients undergoing substance abuse treatment, as exemplified by the following interview excerpt:

The plants…don’t just attack your addiction. In reality, the problem is not the addiction itself, the addiction is a consequence of many problems in your life… Using plants is an introspection inside yourself…. They open things inside of you…to arrive at a point where you have developed a trauma or a complex…what has blocked you and diverted your path toward alcohol or drugs (Sergio)

 

 

 

 

Odkrycia na tym polu badawczym wskazują, że dla pewnego typu pacjentów, i użyta w odpowiednim kontekście, ayahuaska może przyczyniać się do osiągnięcia abstynencji od szkodliwych narkotyków lub też obniżenia związanych z używaniem narkotyków szkód w znaczącym stopniu ( to oznacza konsumpcję mniej szkodliwych substancji oraz/albo mniejszą częstotliwość używania ).  Doświadczenia pod wpływem ayahuaski mogą również stymulować głębsze samozrozumienie, ułatwiać rozwiązanie problemów psychologicznych leżących u podstaw uzależnienia od substancji, i odkrywać pozytywne zasoby psychologiczne, których pacjent był dotąd nieświadomy, tym samym podnosząc poczucie jego własnej wartości i efektywności. Wszyscy uczestniczący w badaniu terapeuci odnosili się do ayahuaski jako katalizatora, który może uczynić procesy terapeutyczne bardziej efektywnymi i krótszymi, i czasem umożliwia interwencję tam, gdzie inne strategie zawiodły.

(…)

Z punktu widzenia zachodniej psychoterapii, terapeutyczna wartość ayahuaski wydaje się leżeć przede wszystkim w stymulacji poniższych terapeutycznych procesów : zwiększaniu świadomości własnego ciała, obniżaniu głodu narkotycznego, uruchamianiu różnych typów emocjonalnych procesów ( katharsis, postrzegania poprzednio tłumionych emocji, generowaniu wewnętrznych zasobów do radzenia sobie z emocjami czy popędami ), wspieraniu introspekcji ( samoanalizy, wywołaniu świadomości uzależnienia i jego szkodliwego wpływu na siebie i innych ), oraz wzbogacaniu poczucia własnej efektywności ( stawanie się świadomym pozytywnych aspektów swojej osobowości, tym samym zwiększenie samooceny, i pewności siebie dla wytrwania w trzeźwości ). W kontekście terapii grupowej, rytualne przyjęcie ayahuaski może również katalizować pewne społeczne procesy, które mogą przyczyniać się do powrotu do zdrowia i jego utrzymania.

(…)

Zarówno pacjenci jak i terapeuci podkreślali, że ayahuaska może funkcjonować jako “wewnętrzne lustro”, które umożliwia zaakceptowanie poprzednio wypartych aspektów psychiki, które zwykle są trudne do wydobycia w tradycyjnych sytuacjach terapeutycznych. Jest to szczególnie istotne w terapii uzależnień, gdzie konfrontacja z mechanizmami wyparcia zwykle jest niezbędnym elementem leczenia. Próby przełamania się przez te mechanizmy mogą być problematyczne, ponieważ wysiłki terapeuty często generują dalszy opór. Jednakże, wydaje się że konfrontacja wypływająca z wewnątrz, lub postrzegana jako pochodząca z duchowego źródła, ( takiego jak np “Mama Ayahuaska”, “Matka Ziemia”, lub Bóg ) może być przyjęta lepiej, zintegrowana i zaakceptowana przez pacjentów, jak w poniższym przypadku :

“Ayahuaska pokazała mi, że nie znałem siebie… Zobaczyłem siebie jak poprzez obiektyw kamery czy lustro, i patrzałem na siebie, jak gdyby w obecności kogoś, kto wie dokładnie kim jestem i jak sie czułem, i wiedział co robiłem ze swoim życiem” ( Carlos )

 

Prawie wszyscy pacjenci twierdzili, że doświadczenie ayahuaski skonfrontowało ich bezpośrednio z ich uzależnieniem. Poniżej kilka świadectw :

 

“Poczułem obecność duchowego przewodnika. Ten przewodnik dał mi do zrozumienia, iż miałem w istocie problem z alkoholizmem, przedtem wypierałem to. Poczułem silną chęć zmiany.” ( Steve )

“Świadomość mojego uzależnienia stała się realna jak nigdy dotąd, wraz z akceptacją i siłą jako jedyną drogą uporanie się z tym aspektem swej osobowości” ( Alonso )

“Roślina pokazała mi, iż byłem uwięziony w swoim alkoholizmie, że byłem niewolnikiem alkoholu… Pokazane zostały mi dwie ścieżki – ta w dół, która podążałem [ alkoholizm ] i ta druga, którą mogłem wybrać… [ Zdałem sobie sprawę ] że ręka w rękę z moim alkoholizmem szło moje próżniactwo, wściekłość, płytkość, egoizm etc. Można by rzec, iż każde przyjęcie ayahuaski dotykało mojego wnętrza i pokazywało co robiłem źle… Sposób w jaki te rzeczy zostały mi ujawnione był fundamentalny, niemal szokujący, bardzo precyzyjny, tak mądry, że nie pozostawiał miejsca na wątpliwości co do potrzeby odmiany i uzdrowienia mnie.” ( Omar )

 

Poza bezpośrednią konfrontacją z własnym uzależnieniem, u większości pacjentów miało miejsce uświadomienie sobie innych dysfunkcjonalnych aspektów ich osobowości, co do których uprzednio pozostawali nieświadomi. Zapoznawanie się z własnymi dysfunkcjonalnymi wzorcami jest fundamentalnym pierwszym krokiem do uporania się z nimi, to idea podzielana przez różne szkoły psychologii. Ayahuaska wydaje się być efektywna w wywołaniu czy też wzbogaceniu tego procesu w pacjentach przechodzących terapię nadużywania substancji, jak w poniższym fragmencie wywiadu :

“Te rośliny nie tylko atakują twoje uzależnienie. W rzeczywistości, problemem nie jest same uzależnienie, jest ono konsekwencją wielu problemów w twoim życiu… Używanie tych roślin to introspekcja….Otwierają w tobie rzeczy… aż docierasz do momentu w którym zaistniała twoja trauma czy kompleksy… to co zablokowało cię, i skierowało na ścieżkę w stronę alkoholu i narkotyków” ( Sergio )

 

 

 

 

 

 

dieta

April 30th, 2017

 

 

Back from another dieta. Self imposed fast and prison in nature. Isolation, austerity, immersion in the plant. Charcoal grilled plantains and boca chico, lots of meditation. Drops of river water on the skin, ass imprints on the mattress. Into the self, halfway so that the nature inside and outside can meet. In the end, to count the bones and value the worth.

 

 

Jeszcze jedna dieta.  Samonarzucony post i uwięzienie w miejscu – w naturze. Izolacja, wyrzeczenie, zanurzenie w roślinie.  Grillowane na węglu banany i boca chico, dużo medytacji. Krople strumienia na skórze, odciski tyłka na materacu. W głąb jaźni,  by w umożliwić spotkanie naturze – tej wewnątrz i tej na zewnątrz. By na końcu policzyć wystające kości i ocenić czy warto.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

earth, my body

April 27th, 2017

ziemia moim ciałem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Peru, 2017 ]

 

 

[ źródło : New Scientist, 14 kwietnia 2017 -  https://www.newscientist.com/article/2127802-psychedelic-drug-ayahuasca-improves-hard-to-treat-depression/ ]

 

 

Psychodeliczny lek ayahuaska pomaga w trudnej do wyleczenia depresji.

 

Smakuje paskudnie i powoduje wymioty. Ale ayahuasca, halucynogenny wywar, jaki pije się w Ameryce Południowej od stuleci w religijnych rytuałach może pomóc ludziom z depresją odporną na antydepresanty.

Turyści coraz częściej próbuja ayahuaski podczas wakacji w krajach takich jak Brazylia i Peru, gdzie to psychodeliczne lekarstwo jest legalne. Ostatnio pierwsze na świecie kliniczne badanie ayahuaski pod kątem leczenia depresji dowiodło, iż może ona gwałtownie poprawić nastrój.

Badanie, jakie miało miejsce w Brazylii, wiązało się z zaaplikowaniem pojedynczej dawki 14-tu osobom z depresją odporną na leczenie, podczas gdy 15 osób w takim samym stanie otrzymało placebo.

Tydzień później, ci którym podano ayahuaskę wykazywali dramatyczne polepszenie, z ich nastrojem przesuwającym się od cieżkiego do łagodnego na standardowej skali depresji. “Głównym dowodem jest to, że antydepresyjny efekt ayahuaski jest większy niż w przypadku efektu placebo”, mówi Draulio de Araujo z Instytutu Mózgu na Federalnym Uniwersytecie Rio Grande do Norte w Natalu, który prowadził badanie.

(…)

Aby zmylić przyjmujących placebo, by myśleli iż dostają prawdziwy lek, de Araujo i jego ekipa przyrządzili równie paskudnie smakujący napój o brązowym kolorze. Wybrali również z uważnością takich uczestników, którzy nigdy wcześniej nie próbowali ayahuaski ani żadnych psychodelicznych substancji.

Dzień przed otrzymaniem dawki uczestnicy wypełnili standardowy kwestionariusz do oceny ich depresji. Następnego dnia spędzili 8 godzin w cichym, nadzorowanym otoczeniu, gdzie otrzymali placebo, lub też wywar który wywołuje halucynogenne efekty na około 4 godzin. Następnie powtórzono wypełnie kwestionariuszy, dzień, dwa i tydzień później.

Obie grupy wykazywały znaczną poprawę dzień i dwa po leczeniu, z wynikami placebo często tak wysokimi jak tymi u ludzi, którzy zażyli lek. W próbach nowych leków antydepresyjnych jest częste, iż nawet 40 procent uczestników pozytywnie reaguje na placebo, mówi de Araujo.

Ale tydzień po badaniu 64 procent osób, które przyjęły ayahuaskę czuło, iż nasilenie ich depresji obniżyło się o 50 procent lub więcej. To samo jest prawdą dla zaledwie 27 procent uczestników, którzy przyjęli placebo.

“Te wyniki sugerują szybkie antydepresyjne działanie ayahuaski, przynajmniej na jakiś czas.” mówi David Mischoulon z Massachusetts General Hospital w Bostonie. “Ale potrzebujemy teraz badania, które będzie monitorowac pacjentów na przestrzeni dłuższego okresu, by zobaczyć czy te efekty się utrzymają”.

“Jest tu wyraźny potencjał do dalszej eksploracji tego jak najstarsze z roślinnych leków mogą mieć pro-zdrowotne działanie we współczesnym zastosowaniu klinicznym, szczególnie u pacjentów, którzy nie reagują dobrze na konwencjonalne leczenie”, mówi Charles Grob z Uniwersytetu Kalifornii w Los Angeles.

Jeżeli te wyniki potwierdzą się i w dłuższych badaniach, mogą dostarczyć wartościowego nowego narzędzia pomocy ludzią z odporną na leki depresją. Ocenia się, iż 350 milionów ludzi na świecie doświadcza depresji, i dla pomiędzy jedną trzeciej a połowy z nich standardowe antydepresanty nie przynoszą rozwiązania.

(…)

ofiary wojny

April 22nd, 2017

To najważniejszy tekst jaki powstał na tego bloga, najbardziej chyba osobisty. Powstał ze smutku, z niemocy i z braku odpowiedniego adresata, powstał bo nie bardzo wiem co mam do stracenia i czas przerwać milczenie.

 

 

 

 

 

Nigdy nie wiem czy kolejny tekst nie jest tu jednym z ostatnich, nie wiem jak potoczy się dalej ta historia. Przez lata dzieliłem się tutaj za darmo historiami, które były dla mnie ważne, ostatnio wiele z nich dotyczyło amazońskiego szamanizmu i  opartych na wykorzystaniu roślin tradycji leczniczych, które pomagają coraz większym rzeszom ludzi w desperacji, tracących nadzieje na wyjście ze swych problemów, depresji, uzależnień. Prowadziłem tutaj projekt wirtualnego przewodnika, aby umożliwić poszukującym bezpośredni kontakt z uzdrowicielami w Peru, Ekwadorze, Kolumbii. Okazjonalnie pracowałem także jako przewodnik, pomagając w dotarciu w te miejsca, asystując w ceremoniach, tłumacząc na granicy odmiennych kultur, pomagając w integracji, zrozumieniu transformującego doświadczenia. Teraz wszystko to stoi pod znakiem zapytania, być może zapłacicie mi za tą pracę wszyscy, w formie swoich podatków na utrzymanie kolejnego lokatora w przepełnionych polskich więzieniach. Kto zatem dojdzie do grona ofiar wojny z “narkotykami”, karania za czyn który sam w sobie żadnej ofiary nie generuje? Kto już zapłacił, a kto zapłaci?

 

Polskie prawo od 2009 roku, od afery z tzw dopalaczami hurtowo zrównało ze sobą wszelkie możliwe substancje psychoaktywne ( które dało się wpisać na listę, niszczący życia alkohol oczywiście pozostaje legalny ), bez jakiegokolwiek rozróżnienia ich charakteru, działania, ewentualnych zastosowań medycznych, bez oparcia się na jakichkolwiek dowodach co do ich ewentualnej szkodliwości. Tak samo potraktowane zostały na przykład najbardziej uzależniające narkotyki jak heroina, i substancje, które pomiędzy innymi zastosowaniami pomagają w wyjściu z uzależnień, o czym świadczą jednoznacznie coraz liczniejsze badania naukowe, czołowych instytutów badawczych i uniwersytetów cywilizowanego świata, takich jak np John Hopkins University. Powtórzę to jeszcze wyraźniej, by uzmysłowić absurd tej sytuacji – narzędzia skuteczne w przezwyciężaniu nałogu narkotykowego są karane na mocy znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, a w tym samym czasie kiedy na kolejnych wersjach syntetycznych dopalaczy cyniczni biznesmeni robią fortuny, ja przebywam kolejny rok na wygnaniu, zagrożony minimalną karą 3 lat bezwzględnego więzienia za zbrodnię przesłania na swój użytek ok 30 porcji ayahuaski – lekarstwa które pomogło wyjść mi z depresji. Co gorsza, za tą rzekomą zbrodnię zapłacił mój zupełnie niewinny brat, pośrednio także dalsza rodzina.

 

 

 

 

 

 

Co znajdziemy w tej sprawie? Na pewno ignorancję. Na pierwszym miejscu moją, leżącą u podstaw największego błędu w moim życiu. Po pierwsze, nieświadomy w pełni statusu prawnego tej substancji, po drugie, nie mający pojęcia, że nieświadomy odbiorca przesyłki może w cywilizowanym, demokratycznym kraju ponieść tak dotkliwe konsekwencje, wysłałem na swój adres i własny użytek trzy butelki z lekarstwem, będąc w podróży w Ameryce Południowej. Ktokolwiek podróżował w tani sposób, z plecakiem, wie, że kiedy wszystko nosimy na plecach, szukamy każdej możliwości by się odciążyć z tego co aktualnie niepotrzebne. Ponieważ było przede mną jeszcze kilka miesięcy w trasie, parę gadżetów, pamiątek a także feralne butelki postanowiłem przesłać pocztą do Polski. Ponieważ mój brat jest zameldowany pod tym samym adresem co ja, podałem jako odbiorcę jego nazwisko, mam swoje doświadczenia z Pocztą Polską i obawiałem się, że wysyłane na własne, wobec mojej nieobecności w kraju, nie zostanie dostarczone.

 

Na jesieni 2015 roku mój brat odebrał paczkę a chwilę później do jego mieszkania wtargnęli agenci CBŚ. Nie miejsce tutaj na ujawnianie szczegółów, najgorsze we wszystkim jest jednak, iż  Polska jest krajem w którym najbardziej nadużywana jest instytucja aresztu tymczasowego i w związku z tym, bez dowodów na to iż brat był świadomy zawartości przesyłki, spędził on w areszcie ponad 5 miesięcy, odcięty od jakiegokolwiek kontaktu ze świeżo poślubioną żoną. To są prawdziwe ofiary tej wojny. Pamiętajcie o tym – was też może to spotkać, nawet dwa lata w areszcie, bez wyroku, bo tak zażąda prokurator, a sądy w większości po prostu przychylają się do takiego żądania.

Dobry człowiek i mąż, bez jakichkolwiek zatargów z prawem na koncie, cholernie pracowity i uczciwy koleś, który, o ironio, substancji bedącej przedmiotem sprawy nigdy nie miał w ustach, zamiast budować krok po kroku ten kraj, jest odizolowany od tych których kocha i którzy go kochają, zamiast płacić podatki jest z waszych podatków utrzymywany.

 

To on i wy jesteście ofiarami. Bo któż inny? Kto ucierpiał z powodu tej zbrodni – ( a nie z powodu jej prawnych konsekwencji ) – ktokolwiek stracił życie, zdrowie, mienie? Pokażcie chociaż jedną osobę uzależnioną od ayahuaski, pokażcie sedno tej zbrodni… To co łamie tutaj życia to nie “narkotyk”, to ignorancja prawodawców – tych, co mają prawo decydować co “narkotykiem” jest, co wolno, a za co można człowieka zeszmacić. Bez uwzględnienia faktycznego stanu, opinii naukowców zajmujących się od dziesiątek lat tematem, bez dowodów na szkodliwość czegoś, za co grozić ma tak surowa kara.

 

Brat po 5 miesiącach wyszedł w końcu na wolność za kaucją, i sprawa ciągnie się od tego czasu, uniemożliwiając mu i jego żonie robienie życiowych planów, założenie rodziny, odbierając spokój. Ja nie mogę wrócić do kraju, by spokojnie się bronić, bo grozi mi natychmiastowe aresztowanie, uniemożliwiające później koordynację obrony w tak niszowym temacie, o którym od merytorycznej strony mało kto wie w prawniczym środowisku Polsce więcej ode mnie. Mimo, iż zgromadziliśmy wiele opinii i ekspertyz od czołowych na świecie specjalistów zajmujących się ayahuascą , psychiatrów, farmakologów, dla polskiego sądu to wszystko tylko prywatne opinie, mimo, iż zgodnie twierdzą o wadliwości ekspertyzy biegłego prokuratury, zawyżającej zarzucaną ilość kilkadziesiąt razy.  Tak działo się do niedawna w sprawach dotyczących konopii, kiedy z jednego grama potrafiono zrobić zarzuty o kilkadziesiąt porcji handlowych, tak dzieje się i tutaj – bo sprawa jest dla wszystkich nowa, bez precedensu, bez odpowiedniej wiedzy osób które mają decydować o czyimś losie – a mimo tego i tak decydują.

 

To już kolejny rok, kiedy nie mam żadnego kontaktu ze swoim jedynym bratem. W pełni go rozumiem, i tak jak na samym początku, niezmiennie obiecuję, jestem gotowy zrobić to co uznają za konieczne jego i moi obrońcy aby mu pomóc, krok po kroku wyjść z tarapatów, wyciągnąć z nich lekcje, przemienić problem w coś dobrego, nie tylko dla nas, bo nie tylko nas takie sprawy dotyczą. Najważniejsze by nie stracić miłości, wszystko inne da się rozwiązać, tego nauczyło mnie to samo lekarstwo, które jest u podstaw tych kłopotów. Nadal wierzę w jego dobroczynne działanie, i nie poddam się, nie pozostanę jedynie ofiarą. Nie jestem pierwszym Polakiem na wygnaniu z powodu niesprawiedliwości, i nie jestem ostatnią ofiarą niesprawiedliwej wojny.

 

Dla szybszej, choć nieuchronnej zmiany w przyszłości, dla walki z ignorancją – bo przecież nie z ludźmi, którzy niczemu nie są winni – wykorzystam najlepiej jak mogę czas jaki jeszcze jest mi dany, także dzięki poświęceniu mojego brata. Ponieważ na świecie dzieje się wiele, i praktycznie co tydzień pojawiają się w różnych poważnych źródłach wieści o zmianach w postrzeganiu psychodelicznych substancji i ich terapeutycznego potencjału, a do Polski, z powodu językowej bariery docierają tylko nikłe tego echa, postanowiłem wykorzystać to, iż akurat językowymi talentami los i ojciec fundujący kiedyś korepetycje z angielskiego mnie obdarowali, i kontynuować pracę nad przekładaniem coraz bardziej jednoznacznego przekazu z naukowego świata. W najbliższych tygodniach i miesiącach, jak nic nie stanie na przeszkodzie, znajdziecie tu kolejne tłumaczenia artykułów i doniesień związanych z wielką zmianą – oby przyniosła rozsądek i racjonalne podejście do polityki narkotykowej, oby bezsensownych ofiar tej wojny w przyszłości było jak najmniej.

Walka w mojej sprawie natomiast, by nie było wątpliwości, to nie jest kampania na rzecz dekryminalizacji czegoś, co w ogóle nie powinno być nielegalne. To bardziej desperacka próba zwrócenia uwagi na fakt, iż słucha się tylko jednej strony, że nie ma miejsca na merytoryczne przedstawienie faktów, że zarzuty postawione są nieprawidłowo, bo dotyczą zupełnie innej substancji, osobno klasyfikowanej w polskim prawie, DMT a nie ayahuaski, że opinia jednej strony – biegłego wyznaczonego przez prokuraturę – jest oficjalną dla sądu – mimo iż kilkadziesiąt razy zawyża rzekomą ilość “narkotyku” – i jak w klasycznym kafkowskim absurdzie – nie mogą tego podważyć eksperci wspierający obronę, niezależnie od swoich kompetencji, bo nie są biegłymi sądowymi. Być może ktoś kto zna się lepiej na logice tego systemu odkryje i zasugeruje sposób komunikacji z nim, w takiej także nadziei sprawę upubliczniam…

 

 

 

ayahuasca w epoce neuronauki

March 14th, 2017

Amanda Feilding z Beckley Foundation o programie badawczym dr Jordi Riba :

 

 

 

[ źródło :

http://chacruna.net/ayahuasca-age-neuroscience/ ]

 

(…) W innym badaniu w ramach programu Beckley/Sant Pau, prowadzonym przez Jordi Riba, pokazaliśmy iż terapeutyczna moc ayahuaski ma wiele wspólnego z tą w innej bardzo starej terapeutycznej praktyce : medytacji. Regularnie medytujący kultywują mentalną umiejętność zwaną “decentracją” : rozpoznawaniem, że twoje własne myśli i uczucia są oddzielone od ciebie, co z kolei pozwala ci być mniej osądzającym i mniej reagującym na nie. Odkryliśmy, że zdolność użytkowników ayahuaski do takiej decentracji jest zwiększona do nawet 24 godzin po zażyciu, wykazywali oni większą akceptację umysłowych doświadczeń, mniej “wewnętrznej reaktywności”, i zwiększenie umiejętności przyjmowania bezstronnego punktu widzenia ich myśli i emocji.

 

Korzyści ze stosowania ayahuaski są też długoterminowe. Pokazaliśmy, że regularne jej picie prowadzi do zmian w osobowości, które mogą wpływać pozytywnie na stan zdrowia umysłowego. Jedną z tych zmian jest, iż ludzie stają się bardziej otwarci na doświadczenie. Otwartość jest ugruntowaną cechą osobowości, o której badania dowiodły, iż wiąże się ze szczęściem i wyższą jakością życia. (…)

 

Jednakże jedną z najbardziej znaczących długoterminowych zmian znaleźliśmy nie poprzez kwestionariusze, ale poprzez skanowanie samego mózgu. Ostatnie badania, będące częścią programu Beckley/ Sant Pau, ujawniły kurczenie się obszaru mózgu zwanego tylną obręczą kory ( PCC ) wśród regularnych użytkowników ayahuaski. PCC jest częścią sieci aktywności bazowej mózgu, która składa się z regionów aktywnych w przetwarzaniu różnych aspektów tożsamości, takich jak autobiograficzne wspomnienia i samoświadomość.

Spójność sieci aktywności bazowej mózgu ( DMN ) jest ważna dla utrzymania poczucia ego i samokontroli. Badania przeprowadzone w ramach programu Beckley/Imperial pokazały, że LSD osłabia połączenia pomiędzy kluczowymi regionami DMN, prowadząc do wrażenia rozpuszczania ego , jednocześnie istotnie zwiększając połączenia między innymi rejonami mózgu. Podobnie, w przypadku użytkowników ayahuaski, udowodniono, że długotrwałe kurczenie się tylnej obręczy kory (posterior cingulate cortex = PCC) , łączy się z wzrostem cech związanych z uważnością, takich jak samotranscendencja i uczucia transpersonalne. Wzrost grubości zaobserwowano także w przypadku przyśrodkowego płata czołowego, w szczególności w przedniej obręczy kory ( anterior cingulate cortex ), która pełni rolę przy pewnych funkcjach wyższego stopnia, takich jak oczekiwanie nagrody, podejmowanie decyzji, kontrola impulsów i emocje.

W odrębnym badaniu w Sant Pau użyliśmy elektroencefalografii ( EEG ), aby zmierzyć fale mózgowe ludzi pod wpływem ayahuaski, i odkryliśmy redukcję w częstotliwości znanej jako “fale alfa”. Co ciekawe, myśli związane z “ja” są zwykle powiązane ze zwiększoną aktywnością alfa w rejonie PCC, a zatem fale tego rodzaju silnie wspierają kontrolę ego nad świadomością. Substancje takie jak ayahuasca przerywają rytm ego, obniżają jego kontrolę i pozwalają na bardziej spontaniczną reakcję przy przetwarzaniu napływającej od zmysłów informacji.

To odkrycie może znaleźć oddźwięk wśrod praktykujących uważność, dla których nieprowadzona i nieosądzająca uważność bieżącego momentu jest czymś pożądanym. W istocie, skany mózgu pokazały, że medytujący jak i pijący ayahuaskę wykazują podobną redukcję fal alfa. Ta redukcja może również tłumaczyć, w jaki sposób decentracja doświadczana w trakcie tych doświadczeń, i jak efekt utrzymuje się nawet po ich zakończeniu. Typowy efekt ego filtrującego sensoryczne bodźce obniża swoją intensywność, i te wrażenia są odczuwane bardziej bezpośrednio, w nieosądzający i niereagujący sposób.

Ponadto, jako część badań w Sant Pau, sprawdziliśmy jak dwie z aktywnych w ayahuasce składowych wpływają bezpośrednio na neurony, poprzez ich obserwacje pod mikroskopem. Co zaskakujące, te substancje były w stanie stymulować gwałtowny przyrost nowych neuronów, proces znany jako neurogeneza. Jeżeli ten sam efekt ma miejsce w mózgu, kiedy pijemy ayahuaskę, mogłoby to dodatkowo tłumaczyć jej potencjał regeneracyjny. Obniżona neurogeneza łączona jest z wysokim poziomem stresu, depresją i schizofrenią, ma naturalnie miejsce także w podeszłym wieku, co może być czynnikiem sprawczym w wypadku chorób Alzheimera i Parkinsona.

Poprzez badanie krótko- i długotrwałych efektów ayahuaski połączonej z technologią skanowania mózgu, mamy nadzieje ujawnić podłoże jej terapeutycznego potencjału. Z przyjemnością możemy stwierdzić, że odkryliśmy, iż generuje wyjątkowe zmiany w mózgu, i że jej terapeutyczne efekty, takie jak decentracja, są nie tylko potężne podczas samego doświadczenia, ale i utrzymują się po jego zakończeniu. Te odkrycia pomagają pogłębić nasze zrozumienie korzyści ayahuaski jako narzędzia terapii zaburzeń psychiatrycznych, ale również rozjaśniają ścieżkę ku nowej naukowej syntezie, godzącej tradycyjne praktyki uzdrawiania ze współczesną medycyną.

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.