światosław / tales from the world

Diego Palma

June 26th, 2016

 

 

Some time ago, while still living in Cusco, above the Sacred Valley, we had a chance to participate in a ceremony in quite famous centre run by Diego Palma. Quite a few of our friends had gone there before, so I wanted to check it out, having however some idea what to expect. Sacred Valley, despite being valley is all about being high, climbing, ascending,  towards the light, the sunny side of life, the Inca Hanan Pacha- “the high world”, opposed to the suspicious, chtonic and ambigous swamps and shadows of the Amazon forest, the low, uncivilized barbarians with their tribal ways.

So even if Diego Palma calls his website Sacred Valley Tribe, you can expect clean bathrooms and Buddha statue outside, and a lot of New Age vibe rather than shitting chicken and barefoot children running with hogs in the mud. The spiritual orientation also corresponding, this being heartland of fairy tale land of reiki, yoga, aromatherapy and other all things nice and good smelling. No throat singing and animal skulls here, rather mantras and clear guitar rhytms or hangdrums beats and songs about love and peace.

 

 

Jakiś czas temu, kiedy wciąż jeszcze mieszkaliśmy w Cusco i bywaliśmy w Świętej Dolinie, mieliśmy okazję wziąść udział w ceremonii w dość znanym ośrodku Diego Palmy. Sporo z naszych znajomych było tam wcześniej, więc też chciałem spróbować, mając już jednak jakieś pojęcie czego się spodziewać. Święta Dolina, jako dolina ma obsesję wspinaczki, bycia wysoko, zadartej głowy, pięcia się do światła,  słonecznej strony życia, inkaskiego Hanan Pacha – “wysokiego świata”, przeciwieństwa podejrzanych, chtonicznych i dwuznacznych bagien i cieni amazońskiego lasu, niskich krain prostackich barbarzyńców i ich plemiennych zwyczajów.

Pomimo iż Diego Palma nazywa swoje miejsce Plemieniem Świętej Doliny, możecie się raczej spodziewać czystych łazienek i figurki Buddy na zewnątrz świątyni i sporo klimatu niuejdżowego niż srających na podwórku kurczaków i bosych zasmarkanych dzieci biegających ze świniami w błocie. Duchowa orientacja temu odpowiada, jesteśmy w końcu tuż obok Pisaq, w sercu bajkowego królestwa reiki, jogi, aromaterapii i innych rzeczy miłych i ładnie pachnących. Nie znajdzie się tu gardłowego śpiewu ani zwierzęcych czaszek, raczej mantry i melodie na dobrze nastrojonych gitarach, czy rytmy na drogich w cholerę hangdrumach, czy żydowskie piosenki o miłości i pokoju.

 

 

 

 

Diego just came back from India and he is clearly influenced by Eastern spirituality, and least in the form as it is digested by the West, so that unfortunately resulted in biggest weakness of the ceremony – lots of life coach style preaching while many people were still under influence. I truly enjoyed the concert – as this kind of ceremony should be actually called,  a wide array of excellent musicians waiting in line to perform their carefully rehearsed pieces and a large audience , around 50 ( sometimes it is double that size, on full moon nights ). I was missing some rough edges, some error and dirt, some improvisation and occasional detour from this shiny New Age style, but that is my preference and it differs from tastes of majority of ayahuasca tourists , at least here in the mountains.

 

However, what happened when Diego decided to terminate the ceremony, around 2 am perhaps, was astonishing to me. Candle lights were lit, quite a lot, breaking the darkness, and talking started , breaking the silence, without regard for the state some are still in. Even those sleeping or in a deep trip were forced to sit up by unrelenting assistants, and long preaching started. Most of the message was quite clear and obvious for people involved in medicine, universal spirituality and positive message, nothing to argue about, but the length of it, repetitions, it felt like brainwashing abusing the receptive state of people influenced by the brew. Maybe it was not controversial for followers of those countless Internet and book gurus, all those Moojis, Tolles etc, but I am used to jungle ways,  where the medicine does the talking and words are saved for morning sharing circle in the centers, or are just simple jokes about good purge from both sides in case of village healers.

 

But again, it fits well with the Sacred Valley style so if you like it, you will probably enjoy this place too. I find it increasingly annoying, this permanent holiday spirituality of gringos from rich countries living in gringovilles, in comfortable bubble of made up traditions constructed from what is convenient from the currently fashionable part of global heritage. That is of course grand generalization, there are lots of genuinely warm and friendly simple folks out there but also plenty enlightnened egoes.  Whatever, this is trickster radio from the jungle, love and light to all but keep your machetes sharp. I mean seriously, if all world was like Sacred Valley and not Iraq, it would be really lovely, but there are other paths guys, remember this.

 

 

Diego właśnie wrócił był z Indii i jest pod wyraźnym wpływem wschodniej duchowości, przynajmniej w formie w jakiej jest do strawienia przez Zachód, i to niestety było najwyraźniej przyczyną najsłabszej strony tej ceremonii – dużo lifecoachowego kazania w trakcie ceremonii, kiedy wiele osób było jeszcze pod wpływem. Naprawdę dobrze smakował mi koncert – jak tego typu ceremonia powinna być nazwana, spora grupa utalentowanych muzyków czekających w kolejne aby wykonać swoje precyzyjnie wyszlifowane kawałki przed sporą publiką, około 50 pasażerów ( czasem nawet dwa razy tyle, w pełnię księżyca ). Brakowało mi jakiś mniej z intelektu płynących dźwięków, jakiegoś błędu, brudu, spontaniczności, improwizacji i chociaż sporadycznego odjazdu od tego błyszczącego kanonu New Age, ale to tylko moje preferencje, i różnią się od smaku większości ayahuaskowych turystów, przynajmniej tutaj w górach.

 

To, co stało się jednak kiedy Diego postanowił zakończyć ceremonię, około drugiej nad ranem, było przedziwne. Zapalono sporo świeczek, gwałtownie przerywając ciemność i zaczęło się gadanie, przerywające ciszę, bez żadnego względu na stan w jakim wielu pasażerów wciąż się znajdowało. Nawet ci, którzy spali, czy byli wciąż w głębokiej podróży, zostali obudzeni i zmuszeni do siedzenia przez namolnych asystentów, i rozpoczęło się długie kazanie. Większość z jego zawartości była jasna i oczywista dla wszystkich pracujących dłużej z medycyną, nic z czym warto się spierać, ale jego długość, powtarzanie w kółko tych samych motywów, wyglądało to wszystko trochę na pranie mózgów wykorzystujące szczególnie wrażliwy stan ludzi pod wpływem wywaru. Może nie było w tym nic kontrowersyjnego dla wyznawców tych wszystkich duchowych trenerów, niezliczonych internetowych i książkowych guru, wszystkich tych Mooji i Tolle, ale ja jestem przyzwyczajony do dżunglowej tradycji, gdzie gadaniem zajmuje się medycyna a słowa pozostawia się na poranne dzielenie się w wypadku dużych ośrodków z psychoterapeutami albo sprowadzają się do prostych żartów o dobrym czyszczeniu z obu dziur w wypadku wioskowych szamanów.

 

No ale cóż, to wszystko pasuje do stylu Świętej Doliny, więc jak się wam podoba, pewnie spodoba się i to miejsce. Ja odbieram to jako coraz bardziej irytujące, ta duchowość gringos z bogatych krajów na wiecznych wakacjach w swoich kryształowych gringoville, w wygodnych bańkach zrobionych z wymyślonych tradycji ulepionych z wygodnych kawałków aktualnie modnych części globalnego dziedzictwa. To oczywiście wielkie uproszczenie, jest tu pełno szczerych i ciepłych, prostych mieszkańców, ale także pełno oświeconych ego. Zresztą, tu nadaje Radio Trickster z lasu, miłość i światło wam wszystkim, ale na wszelki wypadek nasze maczety są ostre. Serio, byłoby wspaniale gdyby cały świat był nudny jak Święta Dolina a nie wybuchowy jak Irak, ale pomiędzy jest jeszcze wiele ścieżek, pamiętajcie o tym, święte chłopaki z doliny.

 

 

 

 

 

Thanks again, Diego, for good concert, anyway. ( To experience, go to sacredvalleytribe.com )

 

 

 

W każdym razie, Diego, dzięki za spoko koncert. ( Aby go też przeżyć, zalogujcie się na : sacredvalleytribe.com )

 

 

shelter / schronienie

June 25th, 2016

 

I take shelter, from the evil storm, from destructive ignorance. I take shelter beyond the swamp, surrounded by mighty forest, in the shadow of nihue rao trees. When the right time comes, cossack ways will come back, the vagabond and the rover return, gypsy camp will be open, in the meantime, the calm and safety of the medicinal monastery, tradition and master, obedience and service, making the ashram run.

 

 

Przyjmuję schronienie, od złej burzy, od niezrozumienia, od niszczącej ignorancji. Przyjmuje schronienie, po drugiej stronie moczarów, otoczony potężnym lasem, cieniu drzew nihue rao. Kiedy nadejdzie właściwy czas, kozackie przestrzenie znów się otworzą, powróci włóczęga, cygański obóz, tymczasem, spokój i bezpieczeństwo medycznego klasztoru, tradycja i mistrz, posłuszeństwo i posługa, poruszanie trybami aszramu.

 

 

I can hardly think of any other animal species so aggressive in its development, so adaptable, so insatiable.

Trudno mi przywołać inne zwierzę tak agresywne w swojej ekspansji, tak zdolne do adaptacji, tak nienasycone.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Andes / Andy ]

 

Whoever drinks from it, will make him healthy  /  kto z niego pije, ten zdrów żyje

 

 

 

 

Na pielgrzymce Qoyllur Riti są całe armie przybyłe z różnych stron Andów, rzesze stłoczone w jednej dolinie a policjantów można policzyć na palcach dwóch dłoni. Kontrolę sprawują ukukus, ludzie- niedźwiedzie, jedyni którym wolno wspiąć się kulminacyjnej nocy na lodowiec, niedostępny dla zwykłych ludzi. Jeżeli ktoś odważyłby się złamać powagę miejsca i na przykład został przyłapany na kradzieży, ukukus sami zrobią z nim porządek, zaciągając go na dzikie zbocze na reedukacje.

Patrzyłem na święty dla Quechua lodowiec Sinakara, pamiętając ile go było w 2013 roku. Co roku cofa się w widoczny sposób, wszyscy stali bywalcy to potwierdzają. Nie wolno już pielgrzymom, jak przez stulecia, zabierać lodu do swoich wiosek, lodu z którego woda, jak wierzą, leczy. Być może przydałoby się by paru ukukus zawlekło na lód  i wepchnęło weń zakłamane mordy niektórych polityków, cynicznie dowodzących że efekt cieplarniany to tylko teoria. Gdyby tylko w globalnej wiosce wioskowych dupków dało się tak samo potraktować jak w prawdziwej społeczności.

 

 

On Qoyllur Riti pilgrimage there are entire armies from all parts of Andes, hordes crowded in one valley and the policemen can be counted with fingers. The control and order is managed by ukukus, men-bear, the only ones who can climb on the main night on to the glacier, unavailable for ordinary men. If someone dared to commit the sacrilege, and for example steal or get drunk, the ukukus will drag him onto the wild slopes and teach him discipline.

I was watching the sacred Sinakara glacier, remembering how much bigger it was in 2013. Every year it retreats visibly, all the frequent visitors to Qoyllur Riti confirm this. The pilgrims are not allowed any more, as the could for centuries, to take the ice to their villages, the ice which melts into healing water, as they believe. Perhaps, I think, it would be wholesome act for some ukukus to drag onto the glacier and push into the ice the hypocritical puppets who call themselves politicans, claiming cynically that global warming is just a theory. If only in the global village the village assholes could be treated the same way as in a real community…

 

 

 

 

 

 

 

 

intention / intencja

April 14th, 2016

Every little thing is gonna be all right.”

 

 

 

 

 

 

 

 

Chala Chali Ka Khela

April 9th, 2016

 

 

“It’s all a game of come-and-go.

Nothing stays; everything goes

Our meetings in the world are fleeting

It’s all a game of come-and-go.

Someone’s going, someone’s gone

Someone’s packing their bags to go

Another stands alone, ready for the road”

Brahmanand Swami, the saint-poet from Rajasthan who went at the turn of the 18th century.

 

 

 

 

“To gra w wieczne pożegnania

Nic nie zostaje, wszystko odchodzi

Nasze spotkania w tym świecie są ulotne

To gra w przyjścia i odejścia

Ktoś odchodzi, ktoś już odszedł

Ktoś pakuje swe bagaże

Inny stoi sam, gotów do drogi”

Brahmanand Swami, święty poeta z Radżastanu, który odszedł na końcu XVIII stulecia.

 

 


 

 

 

 

fate kept on saying

April 1st, 2016

Har ruz dilam zîr-e bârî degarast
Dar dîdeye man ze hajr khârî degarast
Man jahd hamîkonam qazâ mîguyad
Bîrun ze kefâyat-e to kârî degarast

Every day my heart carries another burden;
Because of separation, in my eye there is another thorn.
I kept on striving, but fate kept on saying:
‘Beyond what is enough for you, there is another task’.

 

 

 

 

 

 

Nai dawlat-e donya besetam mîarzad
Nai lazzat-e hastîyash-e alam mîarzad
Na haft hezâr sâleh shâdîye jahân
În mehnat-e haft ruz-e gham mîarzad

During tyranny the treasures of the world have no value;
During grief the delights of existence have no value;
The seven thousand years of joy of the world
Compared to the sorrow of seven days of adversity have no value.

 

 

[ Hafez ]

 

 

Another journey for transformation, healing, self-understaning and love. With sadness and deep shadow cast upon present and future, hard lesson in accepting the fate and understanding reasons. High price paid, remorse and burdened conscience, hopefully the benefits reaped by some will in the end bring the balance, justice and happiness for all, so that I can still believe, what goes around, comes around.

Photos from journeys through forests and rivers of Amazonia, in search of local healers 0f body and soul and from a plant diet with Shipibo shamans near Pucallpa, Peru.

 

 

Kolejna podróż w poszukiwaniu przemiany, uzdrowienia, samozrozumienia i miłości, dla, mam nadzieję, większości jej uczestników. Wszystko w cieniu smutku i głębokiego cienia rzucanego na teraz i niepewną przyszłość, ciężka lekcja akceptacji losu, zrozumienia przyczyn. Wysoka cena, żal i ciężkie sumienie z powodu historii o której nie mogę teraz nawet opowiadać, oby korzyści i dobro zebrane przez wielu pomogły przywrócić równowagę, sprawiedliwość i szczęście, tak bym mógł wierzyć nadal, iż dobro zasiane dobrem wraca.

Zdjęcia z podróży poprzez lasy i rzeki Amazonii, w poszukiwaniu lokalnych uzdrawiaczy ciała i duszy, oraz z roślinnej diety z szamankami Shipibo niedaleko Pucallpy, w Peru.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

March 3rd, 2016

haunting memories /// odwiedziny z pamięci

 

 

 

 

 

 

kambo

January 18th, 2016


 

 

 


 

 

 

 

 

 

OK, so here is how it goes, or at least the way Matses tribesmen do it. This guy below is called Robinson and will take you through the process of harvesting and using the frog venom, called in his language kampu or acate. Be aware, it is rough, done barbarian style, no new age mantras, blowing Palo Santo or alignment of your chakras. Just brace yourself and think, it is better to suffer once a lot, than all your life, more and more. Kambo is health. But yes, frogs are harassed in the process, unlike your factory farm chicken they survive though.

 

 

 

 

A robi się to tak, przynajmniej w plemieniu Matses. Ten kolega poniżej nazywa się Robinson i przeprowadzi was przez proces zbierania i używania trucizny z żaby, zwanej w jego języku kampu lub acate. Bądźcie jednak świadomi, iż jest to brutalna, w barbarzyńskim stylu procedura, bez new agowych mantr, dmuchania dymem z Palo Santo czy ustawiania waszych czakr. Trzeba zacisnąć zęby i podejść z nastawieniem, iż lepiej raz i krótko pocierpieć solidnie, niż przez całe życie coraz więcej. Kambo to zdrowie. Ale to prawda, po drodze trzeba pomęczyć też żabę, w przeciwieństwie jednak do kurczaków z waszego supermarketu, żaba przeżywa i wraca na wolność.

 

 

 

 

 

 

First you must go into the forest at night, when the frogs are active and pretend you are one of them. When they hear you and are fooled, they will respond, so you know now where they are. Now is the hard part, climbing the canopy in darkness, sneaking to catch the green fellow. You should not hold it too long, especially if you have any scratches or wounds from climbing, as the venom is already being excreted because of stress. Once down, you can already start harvesting, or wait until the morning, but keep guard over your prisoner.

 

 

 

 

Na początek należy wybrać się w nocy do lasu, kiedy żabki są aktywne, i udawać, iż jest się jedną z nich. Kiedy usłyszą wasze podrabiane skrzeczenie, i uda się je oszukać, odpowiedzą, a wy już wtedy wiecie gdzie się znajdują. Kolejny etap jest trudny, nocna wspinaczka w tropikalnym lesie bywa niebezpieczna, ale tak się łapie zielonego kolesia. Nie powinno się trzymać go w ręce zbyt długo, zwłaszcza jeżeli są na niej jakieś zadrapania czy rany od wspinania, bo trucizna jest już wydzielana w dużej ilości z powodu stresu ofiary. Kiedy zejdziecie już na dół, można przystąpić do jej zbierania, albo czekać na poranek, bacznie pilnując więźnia.

 

 

 

 

 

 

It is hard part for animal lovers, because the venom is excreted when frog is in distress, so what you have to do is actually make it stressed and angry. You can approach it with all respect you have, but you can’t go around the fact – if it is not unpleasant, it will not work.
 

 

 

 
Teraz najtrudniejsza część dla miłośników zwierząt, ponieważ truciznę uzyskamy tylko kiedy żaba jest w stresie, więc to co trzeba właśnie zrobić to maksymalnie ją wkurzyć i zestresować. Możecie podejść z całym szacunkiem jaki macie, ale nie da się obejść tego faktu, jeżeli nie będzie to nieprzyjemne, nie zadziała.
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

After scraping, pressing, blowing tobacco, sticking grass up his nose, enough poison has been collected and placed on the stick, and the exhausted little fellow is released, mubling his “bastards”, recovering from the shock, before heading back into the forest.
 

 

 

 

Po skrobaniu, uciskaniu, dmuchaniu dymem, wtykaniu źdźbeł trawy do nosa wystarczająca ilość wydzieliny została zebrana na patyczku i wykończony Kermit jest wypuszczany, mrucząc swoje “skurwysyny” odpoczywa zszokowany, zanim zniknie z powrotem w głębi lasu.

 

 

 

 

 

 

We have sticks full of medicine and we have thin tamishi vine for burning skin and we can get them to work.
 

 

 

 

My natomiast mamy patyki pełne medycyny i cienkie kawałki liany tamshi do wypalania dziurek w skórze, do roboty zatem.

 

 

 


 

 

 

 

 

 

You can do it New Age style, with neo-shamanic murmuring and singing, invoking Pachamama and rattling your rattles or whatever, or you can just do it practical, simple way the indigenous people do it – with the main rules being – it brings bad luck to watch as points are burned on your skin, and if you keep your head up , apart from the moment of puking, you will swell less.

There are three simple steps. Burn the points with your tamshi stick, apply the venom moist with your saliva, wait for suffering. The first two can be done for you by the professional, your job is to drink lots of liquid and eat nothing , otherwise you can suffocate when you vomit through swollen throat. Because the last step is a lot of unpleasant action.
 

 

 

 
Można to zrobić w stylu różowego jednorożca, z neoszamańskimi mruczandami i zaśpiewami, wzywając Pachamamę i grzechotając czym tam dysponujecie, albo bardziej praktycznym, prostym sposobem, tak jak robi to plemię Matses, gdzie główne reguły to – przynosi pecha gdy gapisz się jak ci wypalają dziury oraz – trzymaj głowę do góry kiedy nie rzygasz, to mniej spuchniesz.

Są trzy proste kroki. Wypalasz punkty na skórze swoim cienkim patyczkiem, nakładasz zmoczoną śliną truciznę, czekasz na cierpienie. Pierwsze dwa może wykonać dla ciebie ktoś doświadczony, twoje zadanie to wypić wcześniej duuużo płynu i nic nie jeść tego dnia, bo inaczej jedzenie w drodze z powrotem na światło dzienne może utknąć w spuchniętym gardle. A puchnąć będziesz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

One hour later our human victim is happy to walk out of jungle, fit and strong. He will be slightly swollen for another couple of hours, his voice may be low, a bit like toad, and his marks will testify to his courage to face suffering at will, before real disease could force him to.
 

 

 

 
Godzinę później ofiara żaby jest gotowa do długiego marszu z dżungli, silna i pełna energii. Będzie nieco spuchnięta przez kolejne pare godzin, z niskim, nieco ropuszym tonem głosu, a jej blizny będą świadczyły ( aż nie wyblakną ) o odwadze spotkania się z cierpieniem na własne życzenie, zanim choroba nie wymusi go w dużo bardziej nieprzyjemny sposób.

 

 

 

 

 

 

Traditionally Matses tribe use kambo mainly por prevention of malaria and increasing of hunting skills. It enhances stamina, immunological system, awareness, sight. People who do kambo on regular basis very rarely get sick, and if they do, often they treat it very fast – also with the frog. Believe it or not, read what you can, but perhaps only your experience can prove.

If you do want to try, be aware, there is a lot of low quality stuff in circulation, or sometimes simply fake, as the demand increases rapidly from month to month. Do it with experienced practitioner, or yourself, but with a sitter that can help you. The only medical contraindication is serious heart problems, but doing research before doesn’t hurt. It is good to stay away before from alcohol, drugs, heavy, fat food.

Kambo is also completely legal in most countries.

You can buy kambo that comes directly from the people in this story. Doing so, you are certain of good quality, and you support a particular indigenous family of senor Robinson, poor and warm people, masters of the environment they live in. As well as further work on the content of this blog.
 

 

 

 

Tradycyjne zastosowanie tej medycyny w plemieniu Matses to przede wszystkim zapobieganie malarii i wspomaganie w polowaniu. Zwiększa kondycję i system odpornościowy, uważność, wzrok. Ludzie, którzy regularnie stosują kambo bardzo rzadko chorują, a nawet jeśli to się zdarzy, szybko zdrowieją, zwłaszcza gdy ponownie zaaplikują żabę. Wierzcie lub nie, poczytajcie więcej, ale być może tylko własne doświadczenie przekona.

Jeżeli chcecie spróbować, bądźcie świadomi iż w obiegu jest dużo słabej jakości, albo zwyczajnie oszukanego towaru, w miarę jak zapotrzebowanie na świecie rośnie gwałtownie dosłownie z miesiąca na miesiąc. Zróbcie to pierwszy raz z doświadczonym praktykiem, albo sami, ale z jakimś opiekunem, który pomoże. Jedyne medyczne przeciwwskazania to poważne problemy z sercem, ale mały research odnośnie diety na przykład nie zaszkodzi. Dobrze jest parę dni wcześniej zrobić sobie dietę wolną od alkoholu, używek, ciężkiego, tłustego jedzenia.

Kambo jest zupełnie legalne w większości krajów.

Możecie kupić kambo pochodzące od bohaterów tej historii. Robiąc tak, macie pewność dobrej jakości i wspieracie rdzennych mieszkańców, którzy mają niewiele alternatyw zarobku, rodzinę pana Robinsona, biednych i ciepłych ludzi, znawców lasu w którym żyją. Jak również ten blog, produkowany bez żadnego wsparcia za darmo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

It is all natural, organic and handmade :) Sticks with decent amount of medicine, after it dries, are wrapped in corn husks, tied with chambira – string done on the spot from palm fibre, and, together with applying vine, ready for shipping.
 

 

 

 
Cały produkt jest do bólu naturalny, organiczny i ręcznej roboty. Patyczki ze szczodrej ilości medycyną, jak już wyschnie, są zawijane w suche liście kukurydzy, związywane sznurkiem chambira robionym na poczekaniu z włókna palmy, i razem z kawałkiem liany tamshi gotowe do wysyłki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Smile :)

 

 

 

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.