światosław / tales from the world

dieta

April 30th, 2017

 

 

Back from another dieta. Self imposed fast and prison in nature. Isolation, austerity, immersion in the plant. Charcoal grilled plantains and boca chico, lots of meditation. Drops of river water on the skin, ass imprints on the mattress. Into the self, halfway so that the nature inside and outside can meet. In the end, to count the bones and value the worth.

 

 

Jeszcze jedna dieta.  Samonarzucony post i uwięzienie w miejscu – w naturze. Izolacja, wyrzeczenie, zanurzenie w roślinie.  Grillowane na węglu banany i boca chico, dużo medytacji. Krople strumienia na skórze, odciski tyłka na materacu. W głąb jaźni,  by w umożliwić spotkanie naturze – tej wewnątrz i tej na zewnątrz. By na końcu policzyć wystające kości i ocenić czy warto.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

earth, my body

April 27th, 2017

ziemia moim ciałem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[ Peru, 2017 ]

 

 

[ źródło : New Scientist, 14 kwietnia 2017 -  https://www.newscientist.com/article/2127802-psychedelic-drug-ayahuasca-improves-hard-to-treat-depression/ ]

 

 

Psychodeliczny lek ayahuaska pomaga w trudnej do wyleczenia depresji.

 

Smakuje paskudnie i powoduje wymioty. Ale ayahuasca, halucynogenny wywar, jaki pije się w Ameryce Południowej od stuleci w religijnych rytuałach może pomóc ludziom z depresją odporną na antydepresanty.

Turyści coraz częściej próbuja ayahuaski podczas wakacji w krajach takich jak Brazylia i Peru, gdzie to psychodeliczne lekarstwo jest legalne. Ostatnio pierwsze na świecie kliniczne badanie ayahuaski pod kątem leczenia depresji dowiodło, iż może ona gwałtownie poprawić nastrój.

Badanie, jakie miało miejsce w Brazylii, wiązało się z zaaplikowaniem pojedynczej dawki 14-tu osobom z depresją odporną na leczenie, podczas gdy 15 osób w takim samym stanie otrzymało placebo.

Tydzień później, ci którym podano ayahuaskę wykazywali dramatyczne polepszenie, z ich nastrojem przesuwającym się od cieżkiego do łagodnego na standardowej skali depresji. “Głównym dowodem jest to, że antydepresyjny efekt ayahuaski jest większy niż w przypadku efektu placebo”, mówi Draulio de Araujo z Instytutu Mózgu na Federalnym Uniwersytecie Rio Grande do Norte w Natalu, który prowadził badanie.

(…)

Aby zmylić przyjmujących placebo, by myśleli iż dostają prawdziwy lek, de Araujo i jego ekipa przyrządzili równie paskudnie smakujący napój o brązowym kolorze. Wybrali również z uważnością takich uczestników, którzy nigdy wcześniej nie próbowali ayahuaski ani żadnych psychodelicznych substancji.

Dzień przed otrzymaniem dawki uczestnicy wypełnili standardowy kwestionariusz do oceny ich depresji. Następnego dnia spędzili 8 godzin w cichym, nadzorowanym otoczeniu, gdzie otrzymali placebo, lub też wywar który wywołuje halucynogenne efekty na około 4 godzin. Następnie powtórzono wypełnie kwestionariuszy, dzień, dwa i tydzień później.

Obie grupy wykazywały znaczną poprawę dzień i dwa po leczeniu, z wynikami placebo często tak wysokimi jak tymi u ludzi, którzy zażyli lek. W próbach nowych leków antydepresyjnych jest częste, iż nawet 40 procent uczestników pozytywnie reaguje na placebo, mówi de Araujo.

Ale tydzień po badaniu 64 procent osób, które przyjęły ayahuaskę czuło, iż nasilenie ich depresji obniżyło się o 50 procent lub więcej. To samo jest prawdą dla zaledwie 27 procent uczestników, którzy przyjęli placebo.

“Te wyniki sugerują szybkie antydepresyjne działanie ayahuaski, przynajmniej na jakiś czas.” mówi David Mischoulon z Massachusetts General Hospital w Bostonie. “Ale potrzebujemy teraz badania, które będzie monitorowac pacjentów na przestrzeni dłuższego okresu, by zobaczyć czy te efekty się utrzymają”.

“Jest tu wyraźny potencjał do dalszej eksploracji tego jak najstarsze z roślinnych leków mogą mieć pro-zdrowotne działanie we współczesnym zastosowaniu klinicznym, szczególnie u pacjentów, którzy nie reagują dobrze na konwencjonalne leczenie”, mówi Charles Grob z Uniwersytetu Kalifornii w Los Angeles.

Jeżeli te wyniki potwierdzą się i w dłuższych badaniach, mogą dostarczyć wartościowego nowego narzędzia pomocy ludzią z odporną na leki depresją. Ocenia się, iż 350 milionów ludzi na świecie doświadcza depresji, i dla pomiędzy jedną trzeciej a połowy z nich standardowe antydepresanty nie przynoszą rozwiązania.

(…)

ofiary wojny

April 22nd, 2017

To najważniejszy tekst jaki powstał na tego bloga, najbardziej chyba osobisty. Powstał ze smutku, z niemocy i z braku odpowiedniego adresata, powstał bo nie bardzo wiem co mam do stracenia i czas przerwać milczenie.

 

 

 

 

 

Nigdy nie wiem czy kolejny tekst nie jest tu jednym z ostatnich, nie wiem jak potoczy się dalej ta historia. Przez lata dzieliłem się tutaj za darmo historiami, które były dla mnie ważne, ostatnio wiele z nich dotyczyło amazońskiego szamanizmu i  opartych na wykorzystaniu roślin tradycji leczniczych, które pomagają coraz większym rzeszom ludzi w desperacji, tracących nadzieje na wyjście ze swych problemów, depresji, uzależnień. Prowadziłem tutaj projekt wirtualnego przewodnika, aby umożliwić poszukującym bezpośredni kontakt z uzdrowicielami w Peru, Ekwadorze, Kolumbii. Okazjonalnie pracowałem także jako przewodnik, pomagając w dotarciu w te miejsca, asystując w ceremoniach, tłumacząc na granicy odmiennych kultur, pomagając w integracji, zrozumieniu transformującego doświadczenia. Teraz wszystko to stoi pod znakiem zapytania, być może zapłacicie mi za tą pracę wszyscy, w formie swoich podatków na utrzymanie kolejnego lokatora w przepełnionych polskich więzieniach. Kto zatem dojdzie do grona ofiar wojny z “narkotykami”, karania za czyn który sam w sobie żadnej ofiary nie generuje? Kto już zapłacił, a kto zapłaci?

 

Polskie prawo od 2009 roku, od afery z tzw dopalaczami hurtowo zrównało ze sobą wszelkie możliwe substancje psychoaktywne ( które dało się wpisać na listę, niszczący życia alkohol oczywiście pozostaje legalny ), bez jakiegokolwiek rozróżnienia ich charakteru, działania, ewentualnych zastosowań medycznych, bez oparcia się na jakichkolwiek dowodach co do ich ewentualnej szkodliwości. Tak samo potraktowane zostały na przykład najbardziej uzależniające narkotyki jak heroina, i substancje, które pomiędzy innymi zastosowaniami pomagają w wyjściu z uzależnień, o czym świadczą jednoznacznie coraz liczniejsze badania naukowe, czołowych instytutów badawczych i uniwersytetów cywilizowanego świata, takich jak np John Hopkins University. Powtórzę to jeszcze wyraźniej, by uzmysłowić absurd tej sytuacji – narzędzia skuteczne w przezwyciężaniu nałogu narkotykowego są karane na mocy znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, a w tym samym czasie kiedy na kolejnych wersjach syntetycznych dopalaczy cyniczni biznesmeni robią fortuny, ja przebywam kolejny rok na wygnaniu, zagrożony minimalną karą 3 lat bezwzględnego więzienia za zbrodnię przesłania na swój użytek ok 30 porcji ayahuaski – lekarstwa które pomogło wyjść mi z depresji. Co gorsza, za tą rzekomą zbrodnię zapłacił mój zupełnie niewinny brat, pośrednio także dalsza rodzina.

 

 

 

 

 

 

Co znajdziemy w tej sprawie? Na pewno ignorancję. Na pierwszym miejscu moją, leżącą u podstaw największego błędu w moim życiu. Po pierwsze, nieświadomy w pełni statusu prawnego tej substancji, po drugie, nie mający pojęcia, że nieświadomy odbiorca przesyłki może w cywilizowanym, demokratycznym kraju ponieść tak dotkliwe konsekwencje, wysłałem na swój adres i własny użytek trzy butelki z lekarstwem, będąc w podróży w Ameryce Południowej. Ktokolwiek podróżował w tani sposób, z plecakiem, wie, że kiedy wszystko nosimy na plecach, szukamy każdej możliwości by się odciążyć z tego co aktualnie niepotrzebne. Ponieważ było przede mną jeszcze kilka miesięcy w trasie, parę gadżetów, pamiątek a także feralne butelki postanowiłem przesłać pocztą do Polski. Ponieważ mój brat jest zameldowany pod tym samym adresem co ja, podałem jako odbiorcę jego nazwisko, mam swoje doświadczenia z Pocztą Polską i obawiałem się, że wysyłane na własne, wobec mojej nieobecności w kraju, nie zostanie dostarczone.

 

Na jesieni 2015 roku mój brat odebrał paczkę a chwilę później do jego mieszkania wtargnęli agenci CBŚ. Nie miejsce tutaj na ujawnianie szczegółów, najgorsze we wszystkim jest jednak, iż  Polska jest krajem w którym najbardziej nadużywana jest instytucja aresztu tymczasowego i w związku z tym, bez dowodów na to iż brat był świadomy zawartości przesyłki, spędził on w areszcie ponad 5 miesięcy, odcięty od jakiegokolwiek kontaktu ze świeżo poślubioną żoną. To są prawdziwe ofiary tej wojny. Pamiętajcie o tym – was też może to spotkać, nawet dwa lata w areszcie, bez wyroku, bo tak zażąda prokurator, a sądy w większości po prostu przychylają się do takiego żądania.

Dobry człowiek i mąż, bez jakichkolwiek zatargów z prawem na koncie, cholernie pracowity i uczciwy koleś, który, o ironio, substancji bedącej przedmiotem sprawy nigdy nie miał w ustach, zamiast budować krok po kroku ten kraj, jest odizolowany od tych których kocha i którzy go kochają, zamiast płacić podatki jest z waszych podatków utrzymywany.

 

To on i wy jesteście ofiarami. Bo któż inny? Kto ucierpiał z powodu tej zbrodni – ( a nie z powodu jej prawnych konsekwencji ) – ktokolwiek stracił życie, zdrowie, mienie? Pokażcie chociaż jedną osobę uzależnioną od ayahuaski, pokażcie sedno tej zbrodni… To co łamie tutaj życia to nie “narkotyk”, to ignorancja prawodawców – tych, co mają prawo decydować co “narkotykiem” jest, co wolno, a za co można człowieka zeszmacić. Bez uwzględnienia faktycznego stanu, opinii naukowców zajmujących się od dziesiątek lat tematem, bez dowodów na szkodliwość czegoś, za co grozić ma tak surowa kara.

 

Brat po 5 miesiącach wyszedł w końcu na wolność za kaucją, i sprawa ciągnie się od tego czasu, uniemożliwiając mu i jego żonie robienie życiowych planów, założenie rodziny, odbierając spokój. Ja nie mogę wrócić do kraju, by spokojnie się bronić, bo grozi mi natychmiastowe aresztowanie, uniemożliwiające później koordynację obrony w tak niszowym temacie, o którym od merytorycznej strony mało kto wie w prawniczym środowisku Polsce więcej ode mnie. Mimo, iż zgromadziliśmy wiele opinii i ekspertyz od czołowych na świecie specjalistów zajmujących się ayahuascą , psychiatrów, farmakologów, dla polskiego sądu to wszystko tylko prywatne opinie, mimo, iż zgodnie twierdzą o wadliwości ekspertyzy biegłego prokuratury, zawyżającej zarzucaną ilość kilkadziesiąt razy.  Tak działo się do niedawna w sprawach dotyczących konopii, kiedy z jednego grama potrafiono zrobić zarzuty o kilkadziesiąt porcji handlowych, tak dzieje się i tutaj – bo sprawa jest dla wszystkich nowa, bez precedensu, bez odpowiedniej wiedzy osób które mają decydować o czyimś losie – a mimo tego i tak decydują.

 

To już kolejny rok, kiedy nie mam żadnego kontaktu ze swoim jedynym bratem. W pełni go rozumiem, i tak jak na samym początku, niezmiennie obiecuję, jestem gotowy zrobić to co uznają za konieczne jego i moi obrońcy aby mu pomóc, krok po kroku wyjść z tarapatów, wyciągnąć z nich lekcje, przemienić problem w coś dobrego, nie tylko dla nas, bo nie tylko nas takie sprawy dotyczą. Najważniejsze by nie stracić miłości, wszystko inne da się rozwiązać, tego nauczyło mnie to samo lekarstwo, które jest u podstaw tych kłopotów. Nadal wierzę w jego dobroczynne działanie, i nie poddam się, nie pozostanę jedynie ofiarą. Nie jestem pierwszym Polakiem na wygnaniu z powodu niesprawiedliwości, i nie jestem ostatnią ofiarą niesprawiedliwej wojny.

 

Dla szybszej, choć nieuchronnej zmiany w przyszłości, dla walki z ignorancją – bo przecież nie z ludźmi, którzy niczemu nie są winni – wykorzystam najlepiej jak mogę czas jaki jeszcze jest mi dany, także dzięki poświęceniu mojego brata. Ponieważ na świecie dzieje się wiele, i praktycznie co tydzień pojawiają się w różnych poważnych źródłach wieści o zmianach w postrzeganiu psychodelicznych substancji i ich terapeutycznego potencjału, a do Polski, z powodu językowej bariery docierają tylko nikłe tego echa, postanowiłem wykorzystać to, iż akurat językowymi talentami los i ojciec fundujący kiedyś korepetycje z angielskiego mnie obdarowali, i kontynuować pracę nad przekładaniem coraz bardziej jednoznacznego przekazu z naukowego świata. W najbliższych tygodniach i miesiącach, jak nic nie stanie na przeszkodzie, znajdziecie tu kolejne tłumaczenia artykułów i doniesień związanych z wielką zmianą – oby przyniosła rozsądek i racjonalne podejście do polityki narkotykowej, oby bezsensownych ofiar tej wojny w przyszłości było jak najmniej.

Walka w mojej sprawie natomiast, by nie było wątpliwości, to nie jest kampania na rzecz dekryminalizacji czegoś, co w ogóle nie powinno być nielegalne. To bardziej desperacka próba zwrócenia uwagi na fakt, iż słucha się tylko jednej strony, że nie ma miejsca na merytoryczne przedstawienie faktów, że zarzuty postawione są nieprawidłowo, bo dotyczą zupełnie innej substancji, osobno klasyfikowanej w polskim prawie, DMT a nie ayahuaski, że opinia jednej strony – biegłego wyznaczonego przez prokuraturę – jest oficjalną dla sądu – mimo iż kilkadziesiąt razy zawyża rzekomą ilość “narkotyku” – i jak w klasycznym kafkowskim absurdzie – nie mogą tego podważyć eksperci wspierający obronę, niezależnie od swoich kompetencji, bo nie są biegłymi sądowymi. Być może ktoś kto zna się lepiej na logice tego systemu odkryje i zasugeruje sposób komunikacji z nim, w takiej także nadziei sprawę upubliczniam…

 

 

 

ayahuasca w epoce neuronauki

March 14th, 2017

Amanda Feilding z Beckley Foundation o programie badawczym dr Jordi Riba :

 

 

 

[ źródło :

http://chacruna.net/ayahuasca-age-neuroscience/ ]

 

(…) W innym badaniu w ramach programu Beckley/Sant Pau, prowadzonym przez Jordi Riba, pokazaliśmy iż terapeutyczna moc ayahuaski ma wiele wspólnego z tą w innej bardzo starej terapeutycznej praktyce : medytacji. Regularnie medytujący kultywują mentalną umiejętność zwaną “decentracją” : rozpoznawaniem, że twoje własne myśli i uczucia są oddzielone od ciebie, co z kolei pozwala ci być mniej osądzającym i mniej reagującym na nie. Odkryliśmy, że zdolność użytkowników ayahuaski do takiej decentracji jest zwiększona do nawet 24 godzin po zażyciu, wykazywali oni większą akceptację umysłowych doświadczeń, mniej “wewnętrznej reaktywności”, i zwiększenie umiejętności przyjmowania bezstronnego punktu widzenia ich myśli i emocji.

 

Korzyści ze stosowania ayahuaski są też długoterminowe. Pokazaliśmy, że regularne jej picie prowadzi do zmian w osobowości, które mogą wpływać pozytywnie na stan zdrowia umysłowego. Jedną z tych zmian jest, iż ludzie stają się bardziej otwarci na doświadczenie. Otwartość jest ugruntowaną cechą osobowości, o której badania dowiodły, iż wiąże się ze szczęściem i wyższą jakością życia. (…)

 

Jednakże jedną z najbardziej znaczących długoterminowych zmian znaleźliśmy nie poprzez kwestionariusze, ale poprzez skanowanie samego mózgu. Ostatnie badania, będące częścią programu Beckley/ Sant Pau, ujawniły kurczenie się obszaru mózgu zwanego tylną obręczą kory ( PCC ) wśród regularnych użytkowników ayahuaski. PCC jest częścią sieci aktywności bazowej mózgu, która składa się z regionów aktywnych w przetwarzaniu różnych aspektów tożsamości, takich jak autobiograficzne wspomnienia i samoświadomość.

Spójność sieci aktywności bazowej mózgu ( DMN ) jest ważna dla utrzymania poczucia ego i samokontroli. Badania przeprowadzone w ramach programu Beckley/Imperial pokazały, że LSD osłabia połączenia pomiędzy kluczowymi regionami DMN, prowadząc do wrażenia rozpuszczania ego , jednocześnie istotnie zwiększając połączenia między innymi rejonami mózgu. Podobnie, w przypadku użytkowników ayahuaski, udowodniono, że długotrwałe kurczenie się tylnej obręczy kory (posterior cingulate cortex = PCC) , łączy się z wzrostem cech związanych z uważnością, takich jak samotranscendencja i uczucia transpersonalne. Wzrost grubości zaobserwowano także w przypadku przyśrodkowego płata czołowego, w szczególności w przedniej obręczy kory ( anterior cingulate cortex ), która pełni rolę przy pewnych funkcjach wyższego stopnia, takich jak oczekiwanie nagrody, podejmowanie decyzji, kontrola impulsów i emocje.

W odrębnym badaniu w Sant Pau użyliśmy elektroencefalografii ( EEG ), aby zmierzyć fale mózgowe ludzi pod wpływem ayahuaski, i odkryliśmy redukcję w częstotliwości znanej jako “fale alfa”. Co ciekawe, myśli związane z “ja” są zwykle powiązane ze zwiększoną aktywnością alfa w rejonie PCC, a zatem fale tego rodzaju silnie wspierają kontrolę ego nad świadomością. Substancje takie jak ayahuasca przerywają rytm ego, obniżają jego kontrolę i pozwalają na bardziej spontaniczną reakcję przy przetwarzaniu napływającej od zmysłów informacji.

To odkrycie może znaleźć oddźwięk wśrod praktykujących uważność, dla których nieprowadzona i nieosądzająca uważność bieżącego momentu jest czymś pożądanym. W istocie, skany mózgu pokazały, że medytujący jak i pijący ayahuaskę wykazują podobną redukcję fal alfa. Ta redukcja może również tłumaczyć, w jaki sposób decentracja doświadczana w trakcie tych doświadczeń, i jak efekt utrzymuje się nawet po ich zakończeniu. Typowy efekt ego filtrującego sensoryczne bodźce obniża swoją intensywność, i te wrażenia są odczuwane bardziej bezpośrednio, w nieosądzający i niereagujący sposób.

Ponadto, jako część badań w Sant Pau, sprawdziliśmy jak dwie z aktywnych w ayahuasce składowych wpływają bezpośrednio na neurony, poprzez ich obserwacje pod mikroskopem. Co zaskakujące, te substancje były w stanie stymulować gwałtowny przyrost nowych neuronów, proces znany jako neurogeneza. Jeżeli ten sam efekt ma miejsce w mózgu, kiedy pijemy ayahuaskę, mogłoby to dodatkowo tłumaczyć jej potencjał regeneracyjny. Obniżona neurogeneza łączona jest z wysokim poziomem stresu, depresją i schizofrenią, ma naturalnie miejsce także w podeszłym wieku, co może być czynnikiem sprawczym w wypadku chorób Alzheimera i Parkinsona.

Poprzez badanie krótko- i długotrwałych efektów ayahuaski połączonej z technologią skanowania mózgu, mamy nadzieje ujawnić podłoże jej terapeutycznego potencjału. Z przyjemnością możemy stwierdzić, że odkryliśmy, iż generuje wyjątkowe zmiany w mózgu, i że jej terapeutyczne efekty, takie jak decentracja, są nie tylko potężne podczas samego doświadczenia, ale i utrzymują się po jego zakończeniu. Te odkrycia pomagają pogłębić nasze zrozumienie korzyści ayahuaski jako narzędzia terapii zaburzeń psychiatrycznych, ale również rozjaśniają ścieżkę ku nowej naukowej syntezie, godzącej tradycyjne praktyki uzdrawiania ze współczesną medycyną.

 

 

This post is password protected. To view it please enter your password below:


“How some doctors are risking everything to unleash the healing power of MDMA, ayahuasca and other hallucinogens”

 

 

“Jak niektórzy lekarze ryzykują wszystkim aby wyzwolić uzdrawiającą moc MDMA, ayahuaski i innych halucynogenów.”

 

 

 

 

 

[ źródło / source : http://www.rollingstone.com/culture/features/how-doctors-treat-mental-illness-with-psychedelic-drugs-w470673 ]

 

 

(…) W zeszłym roku reporter California Sunday Magazine Chris Colin opisał Entrepreneurs Awakening ( EA , Przebudzeni Przedsiębiorcy ), firmę, która organizuje ayahuaskowe pobyty w Peru, przede wszystkim dla szefów start-upów i firm z branży nowoczesnych technologii. Klienci, jak mówi właściciel, Michael Costuros, są “superspełnionym typem ludzi, który używa ayahuaski by być lepszym w tym co robią”.

“Te rzeczy są tak potężne,” mówi Eric Weinstein, dyrektor zarządzający w Thiel Capital, należącej do Petera Thiel firmy inwestycyjnej w San Francisco, “że mogą dostać się w warstwy nawykowego działania i pokazać ludziom rzeczy, które mogą zmienić i robić inaczej. A mózg prawdopodobnie bawił się już tymi ideami wcześniej w podświadomości. Cała rodzina tych substancji jest nadzwyczajna, ponieważ wydają się one być czymś bardzo głębokim, nieoczekiwanie konstruktywnym i zaskakująco bezpiecznym. Większość ludzi, która użyje tych narzędzi, wydaje się odkrywać tryby poznawcze o jakich nawet nie wiedzieli że istnieją”. Weinstein rozważa nawet próbę stworzenia odwrotności serii rządowej propagandy z cyklu “Taki Jest Twój Mózg Po Narkotykach”, w której wybitne osobistości z Doliny Krzemowej i świata nauki, jak on sam – doktor matematyki i fizyk – ujawnią jak “poprowadziły własny intelektualny rozwój za pomocą psychodelików jako narzędzi hakowania siebie samych.”

 

Ale nawet dla tych o nadzwyczajnych osiągnięciach, używanie psychodelików to nie tylko optymizacja. To także, jak mówi Costuros, proces stawania się lepszymi ludźmi. “To co mogłem konsekwentnie zaobserwować, to managerowie stający się bardziej skupionymi na ludziach osobami”. Po dobrze przeprowadzonych i zintegrowanych sesjach psychodelicznych, “nie zobaczymy typu przedsiębiorcy Donalda Trumpa, zainteresowanego jedynie zwiększaniem zysku”. Po podróży ayahuaskowej z EA, magnat handlu bronią pozostawił swoją wartą miliony dolarów firmę na rzecz budowania programu rezydencji artystów. Chris Hunter, 38 letni wynalazca kafeinowanego napoju Four Loko wyruszył na swoją podróż z firmą Costurosa jako zwykły absolwent stanowego uniwersytetu w Ohio i wrócił jako odmieniony człowiek. “Dlaczego jesteś takim fiutem?”, sam siebie zapytywał podczas sesji z ayahuaską, jak mówi.  “A co gdyby podejść do swej męskości w inny sposób – zamiast dominowania i zarządzania kobietami w swym życiu, gdybyś spróbował zabrać się za to od innej strony, głęboko, wspierając je i pomogając się im wspinać wyżej?”. Użytkownicy ayahuaski, jakich badacz z UCLA Charles Grob analizował w innych krajach, “stali się lepszymi partnerami dla swych drugich połówek, lepszymi rodzicami dla swych dzieci, lepszymi dziećmi dla swych rodziców, lepszymi pracownikami, pracodawcami, po prostu ogólnie bardziej odpowiedzialnymi, wnoszącymi więcej uczciwości, etycznej integralności we wszystko czym się zajmują.”, mówi Grob. (…)

 

Dla pochodzącego z Krzemowej Doliny Erica Weinsteina, te przykłady sukcesów pokazują znaczenie bronienia prawa do dostępu na szerszą skalę. “Jeżeli nie zalegalizujemy, nie będziemy studiować i używać tych roślin i innych leków, ludzie, którzy mogą zostać uratowani, zginą”, twierdzi. “Rodziny będą się rozpadać. Rodzice będą grzebać dzieci zniszczone depresją, które mogłyby zostać uratowane przez te cudowne narzędzia. (…) Niektóre z nich są lekami zwalczającymi uzależnienia – a jednak wciąż jesteśmy im przeciwni. Zdecydowanie chciałbym zaatakować pomysł, że to sensowna postawa”.

 


(…) “Ale co się zmieniło?” pytają mnie ludzie, od czasu tych podróży. W twoim życiu, jaką zmiane one uczyniły?

Dosłownie każda rzecz jest odmieniona, odpowiadam. Bo poprzednio, byłam rozbita, a teraz – jestem tutaj.

 

 

 

eye / oko

March 1st, 2017

Three years will pass soon since I wrote here about Joel and felt inspired to tell part of his story with quotes from Havamal, about the way of learning of primordial European shaman archetype, Odin. ( see here :  http://blog.swiatoslaw.com/?p=7535 )

Now I find it interesting that one story that was missing from that allegory becomes one of the threads woven into my own web of life.  Here is a summary of this tale from ( http://www.artofmanliness.com/2015/02/23/viking-mythology-odin/  ) :

 

The most famous of Odin’s myths is how he lost his eye in seeking greater knowledge and discernment. The story goes that Odin visited a certain well — the Well of Urd — because he knew its waters contained wisdom. When Odin arrived, he asked Mimir, the shadowy, wise being who guarded the well’s depths, for a drink. Mimir knew the tremendous value of such a gift, however. Instead of giving a drink from the waters straightaway, he first required Odin to sacrifice an eye. Whether given easily or after an agonizing internal debate we don’t know, but Odin gored out an eye, and in return Mimir allowed him to quench his deep thirst. Odin lived the rest of his life with a single eye, but much wisdom.

 

 

Mijają wkrótce trzy lata od kiedy napisałem na tym blogu o Joelu, i historię tego trickstera opowiedziałem częściowo za pomocą cytatów z Havamal, o drodze nauki pierwotnego europejskiego archetypu szamana – nordyckiego Odyna ( zobacz : http://blog.swiatoslaw.com/?p=7535 )

Wydaje mi się teraz warte dokończenie tej opowieści jedną z historii jakie nie znalazły się w tamtej alegorii, bo stała się ona jedną z nici wplecionych w opowieść mojego własnego życia. Oto jej streszczenie z ( http://www.artofmanliness.com/2015/02/23/viking-mythology-odin/  )

 

Najbardziej znanym z mitów o Odynie jest ten, jak stracił oko poszukując większej wiedzy i roztropności. Opowieść mówi, iż Odyn wybrał się odwiedzić pewną studnię – Studnię Urd – ponieważ wiedział, iż jej wody zawierają mądrość. Kiedy tam dotarł,  poprosił o wodę Mimira, mroczną, mądrą istotę strzeżącą głębin studni. Mimir znał jednak ogromną wartość takiego podarku. Zamiast po prostu spełnić od razu życzenie Odyna, Mimir zażądał od niego w zamian poświęcenia oka. Czy ten zgodził się od razu czy po długich namysłach, tego nie wiemy, ale Odyn wydłubał swe oko a w zamian Mimir pozwolił mu ugasić jego wielkie pragnienie. Odyn odtąd żył z jedynym okiem, ale wielką mądrością.

 

 

 

 

 

[ image source : http://www.truthsayer.info/santa-shaman-much-much-much/ ]

 

In the middle of January, in the jungle where I live and learn now, I developed a bacterial infection of my eye. Pain and redness, I first thought something was stuck there, but trying and trying I could not solve it. Several hours later I was able to use drops of antibiotic to combat the infection, and in a few days it was gone. However, it left a scar in the middle of pupil on the cornea – permanent damage, according to all opthalmologists I talked to. It obsures the vision and causes loss of of focus, and is basically impossible to correct, save for risky procedure of transplant of cornea, that has no guarantee of improvement. So within a week my main tool of work goes to Hell. And it happens only a few months after precisely the same thing happens to my camera – damaged by humidity it stops cooperating with lenses and most of my photos now are out of focus. So no wonder, it makes me think. Because for some time now I walk double path, between two worlds and two arts and perhaps was hesitating too long.

 

 

One interpretation of this myth notes that Odin exchanges worldly vision (his eye) for internal vision (wisdom). While he didn’t give up his worldly sight entirely, he realized that in some cases, wisdom and discernment propel us further towards our goals than what’s on the surface. (…)  Visual observation is certainly important in being aware and present, but what’s more important is orienting yourself to what you’re seeing, which can’t be done without the help of knowledge, foresight, and wisdom.

( http://www.artofmanliness.com/2015/02/23/viking-mythology-odin/ )

 

What mode of perception was exchanged for what other mode, then?  The answer to this question lies in the character of Mimir. Mimir, whose name means “The Rememberer,” is the divine animating force within cultural/ethnic memory. His wisdom is the wisdom of the traditions that the heathen Germanic peoples held to be sacred. As in the tale of Odin’s discovery of the runes, in which he sacrificed what we might call his “lower self” to his “higher self,” so Odin did in the tale of his relinquishing an eye: he exchanged a profane, everyday mode of perception, beleaguered with countless petty troubles, for a sacred mode of perception, in which the world reveals itself to be divine, the very flesh of the gods, constantly enacting the stories of which the gods are the actors, shimmering with meaning and wonder. 

( http://norse-mythology.org/tales/why-odin-is-one-eyed/ )

 

 

W połowie stycznia, w dżungli gdzie obecnie żyję i uczę się, nabawiłem się bakteryjnej infekcji oka. Ból i zaczerwienie, najpierw myślałem że coś tam utkwiło, ale próby i manipulacje tylko pogorszyły sprawę. Kilkanaście godzin później zacząłem używać przepisanego antybiotyku by zwalczyć infekcję, i w ciągu paru dni znikła. Niestety pozostała po niej blizna na rogówce zachodząca na źrenicę – trwałe uszkodzenie, według wszystkich okulistów z jakimi rozmawiałem. Blokuje widzenie, powoduje utratę jego ostrości, i jest praktycznie nie do usunięcia, poza ewentualną  drogą i ryzykowną procedurą transplantacji rogówki, która nie daje żadnych gwarancji poprawy. Tak więc w ciągu tygodnia jedno z mych podstawowych narzędzi pracy poszło w diabły. A stało się to zaledwie pare miesięcy po tym jak dokładnie to samo stało się z moim aparatem – po długim czasie w tropikach wilgoć sprawiła, iż przestał współpracować z obiektywami i większość moich zdjęć wychodzi teraz nieostra. Nic więc dziwnego że te wydarzenia zmusiły mnie do zastanowienia, tym bardziej że od jakiegoś już czasu podrózowałem równolegle na dwóch ścieżkach, rozdarty dwoma rodzajami sztuki, i być może wahałem się zbyt długo.

 

Jedna z interpretacji tego mitu wskazuje na to, iż Odyn wymienia swoje ziemskie widzenie ( swe oko ) na wizję wewnętrzną ( wiedzę ). Chociaż nie oddał swego zwykłego wzroku całkowicie, zdał sobie sprawę z tego, iż w pewnych wypadkach, wiedza i roztropność pchają nas dalej w stronę naszych celów niż to co na powierzchni. (…) Zwykłe patrzenie jest z pewnością ważne dla bycia obecnym i świadomym, ale to co ważniejsze to odniesie się do tego co widzimy, coś czego nie da się zrobić bez pomocy poznania, przezorności i wiedzy.

( http://www.artofmanliness.com/2015/02/23/viking-mythology-odin/ )

 

Jaki sposób percepcji został tutaj wymieniony, i na jaki? Odpowiedź na to pytanie leży w charakterze Mimira. Mimir, którego imię oznacza “Ten, co przypomina”, jest ożywiającą boską siłą wewnątrz kulturowej/etnicznej pamięci. Jego wiedza to wiedza tradycji, które pogańscy Germanie uważali za święte. Tak jak w opowieści o odkryciu przez Odyna runów, w której poświęcił to, co moglibyśmy nazwać jego “niższym ja” dla “wyższej jaźni”, tak czyni i tu, w opowieści o wyrzeczeniu się oka, wymienia codzienne, świeckie postrzeganie, obarczone niezliczonymi problemami, na świętą percepcję, w której świat objawia się jako boski, będący ciałem bogów, bezustannie odgrywający historie, w których bogowie są aktorami, błyszczący znaczeniem i cudownością.

( http://norse-mythology.org/tales/why-odin-is-one-eyed/ )

 

 

 

young vine

February 26th, 2017

 

“I AM THE LIVING GOD, The Vine, and you are the branches; whoever abides with me and I in him, this one brings forth much fruit, because without me, you can do nothing.”
 
 
John 15:5

 

 

 

 

 

♥ vs §

February 25th, 2017

Right now in my country things are not going well, and the tyranny of male qualities like overgrown logic and reason show as never before the need to balance them and complement for healthy and happy life. On political or ideological level, xenophobic regime whose ideology is based on hatred of the Other seems to have no alternative – big Idea – around which those oppressed and discontent could rally around. Nationalistic and religious bigotry thrives, because its message is simple enough for masses to follow, and hatred is powerful force to woo those who are not happy with themselves.

But the answer is simple, and it has been taught, among many others, by the Teacher who those who preach traditional values claim as their God. That man has taught that to prevail about cold Law, there is one force – Love. The Love which does not judge, the Love that is compassionate, the Love that tries to understand – for example the situation of raped woman, despaired and deciding for an abortion, Love that is above black and white logic of the Reason – absolute truths often so far from actual lifes of hypocritical preachers.

This love is not to be found in words, because the words are of separation, of naming and calling what is and what is not, so you can forever be looking for inconsistencies, like how can I say in one sentence love which does not judge and hypocritical preachers, but what do you gain by these logical exercises? The truth is in the contradictions, it can be felt, not argued and proven. It is not in declarations, we have seen so many times that those who talk it, do not live it.

It is in silence, in action, in wu wei.

It can not be taught to masses from above, neither from church pulpit, nor government nor corporate media, not from the book and not from this blog. It can only be discovered within, practiced and then projected outwards. Never too late, never not important enough, each choice matters., after a thousand of fails, each new try is worth it.

 

 

W moim kraju sprawy nie mają się obecnie za dobrze, i ta tyrania męskich cech , jak chorobliwie rozrośnięty rozum i logika, pokazują jak nigdy wcześniej ( to retoryczna przesada oczywiście, z tym nigdy ), konieczność zrównoważenia ich dla szczęśliwego i zdrowego życia. W sferze polityki a zwłaszcza ideologii, wydaje się że ksenofobiczny reżim, którego ideologia oparta jest na nienawiści do Innego, wydaje się nie mieć realnych konkurentów – alternatywy wielkiej Idei – wokół której uciskani i niezadowoleni z tej tyranii byliby w stanie się zgromadzić razem. Nacjonalistyczny i religijny fanatyzm kwitnie, bo jego przekaz jest wystarczająco prosty aby pociągnąć masy, a jednocześnie nienawiść jest potężną siłą zdolną uwodzić sfrustrowanych, nieszczęśliwych ze sobą samych.

Ale odpowiedź jest przecież prosta, i była już nauczana poprzez wielu, między nimi przez Nauczyciela, którego ci co głoszą tak zwane tradycyjne wartości uważają za swojego Boga. Ten człowiek uczył, że zimnemu Prawu przeciwstawić można jedynie jedną siłę – Miłość. Miłość, która nie osądza, Miłość, która współczuje, która próbuje zrozumieć, na przykład sytuację zgwałconej kobiety, która zdesperowana decyduje się na aborcję, Miłość, która jest ponad zerojedynkową logiką, absolutnymi książkowymi prawdami, tak często odległymi od rzeczywistej praktyki głoszących je hipokrytów.

Tej miłości nie znajdzie się w słowach, bo słowa to język oddzielenia, nazywania czym jest a czym nie jest, więc możecie w nieskończoność wyszukiwać niespójności, jak mogę w jednym zdaniu pisać o Miłości, która nie osądza i o hipokrytach, ale co zyskacie tymi logicznymi wygibasami? Prawda jest w sprzecznościach, można ją poczuć, nie wykłócić i udowodnić. Nie jest w deklaracjach, widzieliśmy tylekroć, że ci którzy o niej gadają, zwykle nią nie żyją.

Jest w milczeniu, w czynie, w wu wei.

Nie można nauczyć jej masową drogą, od góry, ani z kościelnej ambony, ani z rządowych czy korporacyjnych mediów, ani z książki, ani z tego bloga. Można jedynie odkryć w środku, praktykować i wypuścić na zewnątrz. Nigdy za późno, nigdy nie dość ważne, każdy wybór ma znaczenie, i po tysiącu porażek, każda nowa próba jest warta.

 

 

 

 

 

 

Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © światosław / tales from the world. All rights reserved.